Niedziela, 18 lutego 2018

Rózga i silna dłoń nie nauczą dyscypliny

2014-02-22 14:44:29 (ost. akt: 2014-02-22 12:39:28)

Podziel się:

— Zbyt często w wychowywaniu dzieci powielamy wzorce naszych rodziców i popełniamy te same błędy — mówi Błażej Gawroński, dyrektor Miejskiego Zespołu Profilaktyki i Terapii Uzależnień, organizator trzeciej edycji kampanii społecznej „Wychowuj świadomie”.

Jakie są statystyki dotyczące przemocy w rodzinie?
— Z jednej strony przypadki przemocy są coraz bardziej skutecznie wykrywane, co może sugerować, że zjawisko narasta. Zakładamy też więcej tzw. „niebieskich kart”, czyli dokumentów zawierających informacje na temat interwencji dotyczących przemocy domowej. To równieżmoże świadczyć o tym, że skala przemocy rośnie. Ale może to być wynikiem większego nacisku służb na te problemy w rodzinach. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie wszystkie przypadki przemocy są ujawniane, mówię tutaj o np. o molestowaniu seksualnym dzieci, przestępstwach okrytych w rodzinach zmową milczenia.

Skąd bierze się przemoc w zwykłych rodzinach, w których nie dochodzi do drastycznych aktów przemocy, nie ma alkoholu, ale rodzice nieustannie krzyczą na dzieci?
— To jest problem, na który zwracamy od trzech lat w naszych kampaniach skierowanych do rodziców. W tym roku odbywa się ona pod hasłem „Wychowuj świadomie”. Dużo rodzin powiela od pokoleń wzorce, które są już dawno nieadekwatne w stosunku do aktualnej wiedzy pedagogicznej. Wychowują w przemocy, z przysłowiowym klapsem w roli głównej. Choć ten klaps traktujemy w sposób niezwykle umowny, bo często są to bardzo dotkliwe kary cielesne. Wielu rodziców uważa to za metodę wychowawczą, bo tak było za jego rodziców, dziadków. Nadal więc sprzyjają zasadzie, że nie ma to jak dobra rózga i silna dłoń, bo wtedy panuje dyscyplina.

Łatwiej jest na dziecko krzyknąć niż zacząć z nim rozmawiać?
— Rodzice niespecjalnie garną się do tego, by uczyć się nowych rozwiązań, metod wychowawczych. By uczestniczyć w warsztatach, poświęcać na to czas. Dochodzimy tutaj do pewnego paradoksu, bo nie ma przecież wątpliwości, że rodzice kochają swoje dzieci. Są gotowi na spektakularne poświęcenie, np. przekazanie dziecku nerki. A na co dzień nie za bardzo interesują się tym, co robią. Dużo łatwiej pójść na skróty. Rzetelne przygotowanie się do rodzicielstwa wymaga czasu, poświęcenia, refleksji i wymaga zmiany w nas samych. Trzeba nauczyć się relacji z dzieckiem, by miało świadomość, że jest dla rodzica ważne.

Inauguracja kampanii w czwartek, 27 lutego o godz. 9.30 w Eranovie przy al. Obrońców Tobruku 3. W programie m.in. konferencja dla rodziców „Co może spotkać twoje dziecko w sieci”. To już trzecia edycja kampanii „Wychowuj świadomie!”. Informacje o bezpłatnych warsztatach dla rodziców w MZPiTU, tel. 89 535 77 78.

Komentarze (11) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. obserwator #1333659 | 83.3.*.* 24 lut 2014 14:34

    Zachęcam do lektury o przemoc wobec mężczyzn. W końcu ktoś zwrócił uwagę!!! https://www.rpo.gov.pl/pl/content/dyskry minowanie-ojc%C3%B3w-w-s%C4%85dach-rodzi nnych-przemoc-wobec-m%C4%99%C5%BCczyzn

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Dalka #1333516 | 213.73.*.* 24 lut 2014 10:47

    Najlepszą pomocą dla rodzin z trudnościami byłoby zapewnienie nie pieniędzy biednym, ale bezpłatnych i łatwo dostępnych przedszkoli dla wszystkich dzieci, potem równie dobrych i bezpłatnych (naprawdę, a nie tylko teoretycznie) szkół. Nic tak człowieka z biedy nie wyciąga, jak dostępna i solidna edukacja. To jedyne "socjalne" wydatk państwa, które się naprawdę opłacają. Zwłaszcza w dłuższej perspektywie.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. oko #1333472 | 88.156.*.* 24 lut 2014 09:37

    Jak widać po komentarzach to pan Błażej Gawroński się myli, myli się Tusk ze swą świtą, jak i ustawa jest krzywdząca dla dzieci i rodziców. Wychodzi na to, że państwo polskie to oaza dobrobytu bowiem biednym rodzicom dzieci się zabiera przekazuje się rodzinom zastępczym czy placówkom wychowawczym i państwo za to sowicie płaci zamiast wspomóc biologicznych rodziców. Pomoc społeczna wymiata dzieci od rodzin i zasila szeregi rodzin zastępczych bowiem praca socjalnej to empatia wobec rządu i rodzin zastępczych bo po pierwsze nie art 18 konstytucji RP a kasa.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Pinkreator #1333455 | 80.51.*.* 24 lut 2014 09:09

    Mam małe dziecko, które kocham nad życie. Pomimo tego, że je kocham, czasami za swoje zachowanie dostanie klapsa. Najbardziej denerwujące jest wtrącanie się znajomych czy rodziny gdy to ja wychowuję swoje dziecko. "Nie bij go! Nie po rękach! Dlaczego go bijesz?"

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Dalka #1333453 | 213.73.*.* 24 lut 2014 09:05

    Najgorsza przemoc to jest ta stosowana przez państwo wobec rodziny. Wiecie, ile dzieci rocznie odbiera się rodzicom, bo są zbyt biedni?

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (11)