środa, 2 grudnia 2020

Szczyt sportowej góry

Autor zdjęcia: www.worldtour.pl

Podziel się:

Mistrzostwa świata w siatkówce plażowej zostały uznane za największe wydarzenie roku 2013 w Polsce. Nagrodę podczas gali w Warszawie odebrał z rak ministra sportu Andrzej Dowgiałło, prezes Grupy Anders i organizator turnieju.

Nagroda była dla pana zaskoczeniem, czy spodziewał się pan?
— Czuliśmy, że mistrzostwa świata będą miały realną szansę na otrzymanie nagrody, bo już kilkakrotnie, jeszcze jako Grand Slam ocieraliśmy się gdzieś o Superczepniona. Do końca jednak nic nie było pewne. Dopiero na miejscu, już podczas gali dziennikarze z „Przeglądu sportowego” puścili farbę. Ale i tak przeżycie było ogromne. To wielkie wyróżnienie i docenienie naszej 10-letniej pracy, bo tyle zajęła nam droga do mistrzostw świata.

A jak długo przygotowywaliście mistrzostwa?
— Tak naprawdę dziesięć lat, bo wszystkie Grand Slamy i Puchar Świata były punktami po drodze, ale naprawdę intensywna praca zaczęła się dwa lata przed mistrzostwami, gdy otrzymaliśmy prawo organizacji tej najważniejszej rangą imprezy.

Wychodzi więc na to, że jednocześnie przygotowywaliście dwie duże imprezy, bo zarówno Puchar Świata w 2012 roku, jak i zeszłoroczne mistrzostwa.
— To prawda. Na szczęście jest to impreza, którą przygotowuje cała armia ludzi, która ma przydzielone ściśle określone działania. Każdy wie, za co odpowiada, co musi załatwić. To prawdziwi pasjonaci, a przy tym odpowiedzialni pracownicy.

To recepta na sukces? Bo przecież siatkówka plażowa nie jest tak popularną dyscypliną w Polsce, jak piłka nożna czy skoki narciarskie, a jednak przyciąga do Starych Jabłonek tysiące ludzi.
— To prawda, że siatkówka plażowa nie jest tak popularna jak piłka nożna. Szczególnie gdy startowaliśmy z imprezą, mało się o niej mówiło, ale przez lata to też się zmieniło. Światowa renoma tego sportu sprawiła, że i Polacy zaczęli coraz mocniej się nią interesować. A od paru lat również nasza impreza jest mocno obecna w mediach, co też robi swoje. A co do sukcesu... na pewno ludzie, którzy tworzą tę imprezę są jej siłą, ale nie ukrywam, że mamy również silne wsparcie regionu, bez niego nie udałoby się zorganizować imprezy na takim poziomie, z taką renomą w niewielkich Starych Jabłonkach.

A co dalej? Zorganizowaliście mistrzostwa świata, więc już nie ma szczytu, na który można się wspinać.
— To prawda. W tym roku organizujemy Grand Slam, w tym roku odbędą się tylko cztery imprezy tej rangi na świecie, w tym jeden u nas, więc to też jest spore wydarzenie, ale oczywiście niższej rangi niż mistrzostwa świata.

To nie przekłada się na brak motywacji, na myślenie — w tym roku mamy tylko Grand Slam, nie ma co się napinać, raz dwa się zrobi?

— (śmiech) Trochę tak jest, ale taka jest kolej rzeczy. Nie możemy spocząć na laurach i nie zorganizować porządnej imprezy. Zgadzam się, że łatwiej jest się wspinać i dążyć do organizacji wyższej rangą imprezy, niż zejść stopień niżej, ale nie możemy zawieść kibiców i zawodników, którzy doceniają to, jak wyglądają zawody u nas.

A wyzwań panu nie brakuje?
— Brakuje, dlatego już myślę, że może teraz czas na wspinanie się po organizację mistrzostw świata w piłce ręcznej plażowej, której popularność też rośnie. Uspokajam jednak kibiców siatkówki plażowej, to nie wiąże się z rezygnacją z siatkówki, tej pozostaję wierny.

Kto jest Kim - Kto.wm.pl

Andrzej Dowgiałło

Ocena: 0% (1 głos)

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB