Poniedziałek, 29 maja 2017

Czy Grey może nas zainspirować?

2015-02-21 12:00:00 (ost. akt: 2015-02-24 08:48:17)

Podziel się:

Powieść „Pięćdziesiąt twarzy Grey’a” jest książką czytaną głównie przez kobiety. By kobieta mogła swoje marzenia erotyczne realizować, musi temu towarzyszyć otwartość partnera na te doświadczenia — mówi Zbigniew Izdebski, profesor seksuologii.

Czy „Pięćdziesiąt twarzy Grey’a” zmieni seks Polaków?
— To co się miało zmienić, stało się w latach 70-tych, po publikacji książki „Sztuka kochania” Michaliny Wisłockiej. To był przełom w polskiej obyczajowości seksualnej. Dziś do książki E. L. James nie przywiązywałbym aż tak dużej wagi. Jeśli partnerzy chcą sobie urozmaicić życie seksualne mają do dyspozycji szereg innych materiałów. Polacy w ostatnich latach docierają do różnych informacji na temat seksu. Czytają inne książki, poradniki, oglądają filmy pornograficzne, sięgają do internetu. Nie przeceniałbym roli tej powieści.

A może po obejrzeniu ekranizacji zwiększy się chęć Polaków do eksperymentowania? Według pana badań tylko 50 procent Polaków werbalizuje swoje fantazje.
— Co wcale nie znaczy, że „Pięćdziesiąt twarzy Grey’a” musi doprowadzić do większej otwartości. Może być dla pewnych osób inspiracją. Może niektórym z nich uświadomić, że właśnie tak ukierunkowanych fantazji i ich realizacji potrzebują. Zwiększy chęć do podejmowania określonych zachowań w łóżku, np. doświadczenia czegoś bardziej “ostrego”. To nie znaczy jednak, że wszyscy nagle będą się na siebie rzucać. W Polsce największym problemem w relacjach seksualnych jest brak rozmów o seksualności, miłości, uczuciach. Nawet jeśli jesteśmy w trwałym, udanym związku nie potrafimy konstruktywnie rozmawiać o wzajemnych oczekiwaniach i potrzebach. Pewne książki nasycone erotyzmem mogą posłużyć jako wstęp do dialogu w związkach. Mogą stać się pretekstem do intymnej rozmowy. Powieść „Pięćdziesiąt twarzy Grey’a” jest książką czytaną głównie przez kobiety. By kobieta mogła swoje marzenia erotyczne realizować, musi temu towarzyszyć otwartość partnera na te doświadczenia.

A mówi się też, że mężczyznom oglądanie „Pięćdziesiąt twarzy Grey’a” wcale nie doda wigoru. A przeciwnie może doprowadzić do impotencji.
— Nie oglądałem filmu i nie wiem, czy obejrzę. Przyznaję też, że nie doczytałem trylogii E. L. James. Mnie po prostu te książki strasznie znudziły. Może nie jestem właściwym odbiorcą. Osobiście w tych książkach nic mnie ani nie ekscytuje, ani nie szokuje. Natomiast podkreślam, że w ostatnich latach wzrasta w Polsce liczba mężczyzn przeżywających stres w związku z tym, czy sprawdzą się w relacjach seksualnych. Wzrasta świadomość seksualna kobiet. Mężczyźni pozostają w tyle. I to jest problem. Mężczyzna ma poczucie, że kobieta jest bardziej wymagająca w sferze seksu i czuje się oceniany. W związku z tym może odczuwać lęk. Nie mówiłbym tutaj od razu o impotencji.



Tu wracamy do komunikacji. Partnerzy muszą szczerze rozmawiać o swoich potrzebach.
— Komunikacja w związku jest bardzo ważna. Jest podstawą, jeśli myślimy na jego temat poważnie. Trzeba rozmawiać zwłaszcza wtedy, kiedy jesteśmy ze sobą od wielu lat. O potrzebach, oczekiwaniach, pasjach i możliwościach. W relacji ważna jest bliskość, miłość i dobra komunikacja. Natomiast książki tego typu mogą nas do czegoś zainspirować.

A o czym najczęściej fantazjują Polacy?
— To się nie zmienia. W badaniach seksualnych fantazji pojawia się zamiłowanie do trójkątów. Wśród marzeń są też pieszczoty dwóch kobiet. Rzeczywiście pojawia się też seks z elementami przemocy, ale na granicy, czyli bardziej w wersji light. Wśród marzeń kobiet znajduje się też seks z czarnoskórym mężczyzną. W wyraźny sposób wzrasta też liczba kobiet i mężczyzn mających doświadczenia z seksem oralnym. Dzielę Polaków na dwie grupy — internautów i resztę. Internauci są bardziej otwarci na doświadczenia seksualne i ich seks jest też znacznie inny od tego, który uprawiają inni Polacy.

Czy w tej grupie więcej osób chętnych jest na seks z elementami krępowania, zasłaniania oczu, klapsami?
— Internauci w ogóle są grupą w sferze seksu bardziej wyzwoloną. W grupie internautów 31 proc. osób uprawia “w realu” seks z osobą poznaną w sieci. Czyli dla nich internet służy do poszukiwania partnerów czy partnerek seksualnych. To też udowadnia, że są bardziej otwarci.
Katarzyna Janków-Mazurkiewicz

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB