środa, 19 września 2018

Oto strażacka rodzina z Klebarka Wielkiego

2015-05-06 16:00:52 (ost. akt: 2015-05-06 16:25:36)

Autor zdjęcia: Katarzyna Janków-Mazurkiewicz

Podziel się:

Strażacy z Klebarka Wielkiego zwyciężyli w naszym plebiscycie na najpopularniejszą jednostkę Ochotniczej Straży Pożarnej w powiecie olsztyńskim. To ją docenili czytelnicy „Naszego Olsztyniaka”.

— Kiedy dowiedzieliśmy się, że zwyciężyliśmy w plebiscycie, wszyscy nam gratulowali. To dla nas duże wyróżnienie. Mogę śmiało powiedzieć, że każda jednostka OSP w Polsce zasługuje na piątkę, bo wszyscy pracujemy społecznie, a motywuje nas pasja i potrzeba ratowania ludzi — podkreśla 30-letni Tomasz Czarniewski, prezes Zarządu OSP „Pomoc Maltańska” w Klebarku Wielkim, który swoją funkcję sprawuje od czterech lat.
To też najmłodszy prezes w historii jednostki z Klebarka Wielkiego. Mówi, że ochotnicy są jedną wielką rodziną. W ich szeregach są osoby pracujące zawodowo, uczące się, ale również zawodowi strażacy.

Czasem stres pomaga


Każdy alarm powoduje szybsze bicie serca. Stres pomaga, bo pozwala skupić się na samej akcji. Dziś ochotnicy zajmują się nie tylko gaszeniem pożarów. Wśród interwencji są te wynikające np. ze złej pogody, silne wiatry, podtopienia, ale i związane z zagrożeniami chemicznymi, ekologicznymi i budowlanymi, wypadki drogowe, ratownictwo wodne.
— Jesteśmy wzywani do wypadków samochodowych, w których ludzie są mocno poszkodowani. Często jesteśmy świadkami dramatów. Nie możemy jednak długo rozpamiętywać tych zdarzeń. Trzeba skupiać się na akcjach, które zakończyły się szczęśliwie — opowiada prezes. — Kiedyś uczestniczyliśmy w akcji pod Trękuskiem. Ze zmiażdżonego auta wyciągaliśmy dziewczynę. Po jakimś czasie razem z matką pojawiła się w jednostce, by nam podziękować. To było bardzo miłe.

Ochotnik w genach


Dlaczego decydują się na ciężką rolę strażaka-ochotnika? Odpowiadają zgodnie — zawsze chcieliśmy pomagać. To nasza pasja.
— Możemy spać w nocy, ale zawsze jest to czujny sen. Kiedy słyszę sygnał pagera, zrywam się na równe nogi. Wiele razy zdarza mi się wybiec z domu w piżamie, wsiąść do auta i pędzić do jednostki — opowiada Radosław Kowalczyk, strażak-ochotnik od 25 lat.
— Od 41 lat jestem na służbie, w tej samej jednostce. Jak zmienili się ochotnicy? Myślę, że wciąż jesteśmy tacy sami. Zmienia się sprzęt, zakres obowiązków — podkreśla Zbigniew Baumann, naczelnik OSP w Klebarku Wielkim. — U mnie w rodzinie zawod strażaka jest przekazywany w genach. Był nim pradziadek, dziadek, potem zostałem ja. Teraz w straży pożarnej są również moi trzej synowie.
Strażacy mogą liczyć na swoje rodziny. Bliscy po akcjach czekają z ciepłym posiłkiem, przywożą ubrania, by ochotnicy mogli się przebrać. A czego najczęściej życzy się strażakom? By wrócili po akcji do domu.
— Jeśli ktoś się nie boi, jest wariatem — stwierdza stanowczo Radosław Kowalczyk.

Nie dla bohaterów


Przy ochotnikach z Klebarka Wielkiego tworzy się właśnie dziesięcioosobowa grupa ratowniczo-poszukiwawcza z psami. Po uzyskaniu wszystkich certyfikatów i zdanych egzaminach będzie to pierwszy tego typu zespół w województwie warmińsko-mazurskim.
— U nas nie ma miejsca dla bohaterów. Razem będziemy jeździć na akcje i za siebie odpowiadać, więc musimy tworzyć jedną drużynę. Tylko dzięki temu nasza pomoc może być skuteczna — podkreśla Anna Szymczak, członkini nowo powstającej grupy.
Katarzyna Janków-Mazurkiewicz

Grupa ratowniczo-poszukiwawcza z psami:
Anaszewicz Ala, Anaszewicz Dariusz z Alexem, Dworak Piotr z Wolfem, Gęstwicki Filip, Gęstwicka Małgorzata z Woltą, Jankowski Krzysztof z Lokim, Kozuń Natalia z Ylvą, Ruciński Janusz z Omenem, Sławski Arek z Aronem, Szymczak Anna z Lusią




Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. poziomka #1730085 | 88.156.*.* 6 maj 2015 23:30

    a gdzie truskawa !!

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz