Niedziela, 17 stycznia 2021

Dziecko dorośleje, rodzic tęskni i płaci za studia

2015-10-06 09:03:04 (ost. akt: 2015-10-06 09:07:32)

Podziel się:

Za nami początek roku akademickiego. Studenci się cieszą, a rodzice martwią. Czy ich dziecko da radę, czy wybór studiów nie był pomyłką? Przy okazji też planują, jak pokryć koszt studiów z domowego budżetu.

Mój syn wybrał finanse i rachunkowość. Zawsze wiedziałam, że to będzie ten kierunek lub bardzo do niego zbliżony. Nieczęsto spotyka się siedmiolatków, którzy codziennie sprawdzają kursy walut, giełdę papierów wartościowych albo profesjonalnie kolekcjonują numizmaty. Nigdy nie doradzałam, nie wtrącałam się, tylko spokojnie czekałam aż sam do tego dojdzie — mówi Renata Kosin, mama 19-letniego Aleksandra.
Rodzice też zdają sobie sprawę z tego, że to oni będą pokrywać większość kosztów związanych z nauką w innym mieście.
— Finansujemy studiowanie syna. Uważamy, że to nasz obowiązek. Syn jednak w niedalekiej studenckiej przyszłości zamierza pracować. Nie tylko po to, żeby częściowo utrzymywać się samodzielnie, ale również po to, by mieć co sobie wpisać w CV, kiedy będzie szukał pracy już po skończeniu studiów — dodaje Renata Kosin. — Oczywiście, że dla każdego rodzica to ciężki moment, kiedy dziecko wkracza w dorosłość. Będę tęsknić, to chyba oczywiste. Już teraz tęsknię, a nie ma go w domu dopiero od tygodnia. Najtrudniejsze są takie momenty, w których zawsze było nas czworo. Gdy ustawia się do obiadu trzy nakrycia, zamiast czterech. Gdy w łazience widzi się tylko trzy szczoteczki do zębów...
Czym kierują się młodzi ludzie wybierając studia? Okazuje się, że wielu z nich ma bardzo sprecyzowane plany na przyszłość.

— Córka wybrała dyplomację i rozpoczyna studia w Gdańsku. Jeszcze przed tym wyborem była zdecydowana na prawo. Została zresztą przyjęta na ten kierunek na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Jednak zauważyła, że uczelnie we Wrocławiu i w Gdańsku prowadzą nabór na dyplomację i zmieniła plany. To pewnie nie był przypadek. Być może inspiracją była moja praca, ponieważ na co dzień zajmuję się etykietą biznesową i protokołem dyplomatycznym, prowadzę Instytut Dyplomacji — opowiada Anita Frankowiak, wykładowca akademicki UWM, mama 19-letniej Natalii i dodaje: — Dyplomacja była jej świadomym wyborem.
Rodzice Natalii podobnie jak rodzice Aleksandra będą w głównej mierze utrzymywać córkę w czasie studiów.
— Dziś studenci borykają się z dużymi problemami finansowymi. By się utrzymać muszą podejmować pracę. Bardzo często też ci zdolni, z potencjałem, muszą przerwać naukę w trybie stacjonarnym, by zarobić na dalsze utrzymanie. Stypendia nie do końca rozwiązują ten problem, bo nie są zbyt wysokie. Pozostają granty i formy wsparcia dla szczególnie zdolnych. Nie zawsze więc młodzi ludzie mogą utrzymać się na studiach dziennych. Będziemy pomagać córce przez cały okres studiów. Będziemy też namawiać ją do podjęcia dodatkowego kierunku. W Gdańsku może też studiować prawo międzynarodowe z wykładowym językiem angielskim. To studia płatne. Jesteśmy w stanie ponosić takie koszty, by zabezpieczyć przyszłość córki. Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że tak mogą powiedzieć jedynie rodzice, których stać na to, by udźwignąć takie koszty. Natalia ma swój pomysł na życie i konsekwentnie go realizuje, a my, rodzice, jesteśmy cichym wsparciem, a gdy poprosi głosem doradczym — dodaje Anita Frankowiak.

Swojego syna w świat puściła też Maria Bąkowska. To dla niej też trudne chwile, ale widzi też plusy.
— Kiedy matka posyła dziecko na studia pozostaje pustka, tęsknota za śmiechem, za „bałaganem" w pokoju, ale z drugiej strony to duma i szczęście, że dziecko wkracza w jeden z najpiękniejszych etapów w swoim życiu, w którym może spotkać ciekawych ludzi, przeżyć wspaniałe przygody, a także miłość — mówi Maria Bąkowska, mama 19-letniego Jakuba. — Jakich rad udzieliłam synowi przed wyjazdem? Z tych najbardziej szalonych typu by szukali z kolegami koleżanek na blogach kulinarnych, bo jeden chudszy od drugiego. Wiem, że syn sobie poradzi. Podczas wakacji pracował poza domem. Wrócił szczęśliwy, z nowymi doświadczeniami, samodzielnie zarobionym pieniędzmi, cały i zdrowy. Dlatego jestem spokojna, tylko po próbach wspólnego gotowania czeka mnie remont kuchni (śmiech).
Mama 19-letniego Jakuba mówi też, że na rodzicielską kontrolę w czasie studiów jest już zdecydowanie za późno. Teraz rodzicowi pozostaje okazywać dziecku jak najwięcej miłości, pokazać, że mu się ufa i wspierać finansowo.
— Limit środków mamy określony. Sytuacje awaryjne będę musiała sama wychwytywać, gdyż mój syn jest finansowym minimalistą i zawsze wszystko ma i niczego nie potrzebuje. Tym tak rozczula babcie i ciocie, że wszyscy chcą go wesprzeć na zapas — żartuje Maria Bąkowska. — Korzyści z tego, że syn wyjeżdża na studia? Na więcej uwagi może liczyć debiutująca w szkole córka. W domu został też pies, który będzie wyprowadzany na dłuższe spacery.
O swoje dziecko będzie się martwić też Katarzyna Poniatowska. Jej 19-letnia córka Agata zdecydowała, że będzie studiować w Krakowie.
— Ta decyzja była dla nas szokiem, bo będziemy się widywać rzadko. Podróże do Krakowa są kosztowne. Jednak ważniejsze od tęsknoty są marzenia i plany Agaty. Oczywiście boję się, że może stać się jej krzywda. Będzie sama w mieście, którego nie zna. Mam już sny, że ktoś na nią napada, a ona woła „Mamo, ratunku!”. Na szczęście to tylko moje obawy i ja muszę z nimi walczyć. To mądra dziewczyna i wiem, że znajdzie sobie rozsądne towarzystwo. Będzie miała z kim rozmawiać, spędzać czas. Może pozna swoją drugą połówkę — mówi Katarzyna Poniatowska.
Kajot


Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB