Czwartek, 2 lipca 2020

Bokser Przemek Opalach w gronie wyłączonych

2015-10-12 11:01:09 (ost. akt: 2015-10-12 11:02:24)
Przemysław Opalach

Przemysław Opalach

Autor zdjęcia: Kamil Foryś

Podziel się:

Pamiętacie o tym, by codziennie co najmniej na godzinę wyłączyć telefony, tablety, komputery, telewizory i wszelkiego rodzaju urządzenia technologiczne i spędzać ten czas razem? Nie? To z przypomnieniem spieszy nasz ambasador — Przemysław Opalach.

— Dołączył pan do grona ambasadorów akcji OFFON. To teraz, jak na spowiedzi, sam pan o tym pamięta?
— To dobre, chociaż nie ukrywam, że kłopotliwe pytanie. Dołączam do akcji OFFON, by przekonywać ludzi do wyłączenia technologii z pozycji osoby, która jest taka mądra i nie daje się wciągnąć w sieć, ale z pozycji osoby, która doskonale wie, że realizacja takiego celu bywa trudna. Ale nie zamierzam się wymigiwać, zgadzam się z założeniami tej akcji i będę walczył o to, żeby się udało i mnie i innym.

— Rozumiem, że będzie to walka równie zacięta jak na ringu.
— Zdecydowanie, bo akcja OFFON to walka o dobro naszych dzieci. Sam jestem ojcem, a przy tym użytkownikiem internetu, więc wiem, ile tam czeka pokus, jak choćby ta najmniejsza, że wchodzi się na chwilę na facebooka, a potem mija godzina, dwie, nie wiadomo kiedy. A niby chciało się tylko sprawdzić wiadomości. Jeśli dodamy do tego, że jesteśmy pod telefonem praktycznie całą dobę, źle się czujemy, gdy mamy go wyłączyć, gdy zapomnimy z domu, stresujemy się, że może ktoś nas wtedy szukał.

— Dla pana takim czasem bez telefonu są z pewnością treningi.
— O tak, chociaż jak mam przerwy to zaglądam w ten ekran. Ale treningów mam sporo. Jeśli przygotowuję się do walki to trenuję nawet dwa razu dziennie.

— Wspomniał pan, że jest ojcem. Jak zachęciłby pan innych ojców do dołączenia do akcji OFFON?
— Myślę, że w życiu każdego człowieka dzieci dużo zmieniają. Pojawia się nowa, zupełnie inna miłość. A że wiecznie brakuje nam wszystkim czasu, gdy już jesteśmy z dziećmi, spędzajmy ten czas ciekawie, atrakcyjnie. Ja dobrze się bawię w towarzystwie dzieci, zarówno gdy jestem w domu, jak i wtedy, gdy z „Wojownikami uśmiechu” odwiedzam dzieci potrzebujące.
sza

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB