Czwartek, 2 lipca 2020

Wyłączamy technologię, by rodzinnie zadbać o zdrowie i kondycję

2015-10-04 12:00:00 (ost. akt: 2015-10-30 16:04:00)
Agnieszka i Adam Sawiccy z OSW

Agnieszka i Adam Sawiccy z OSW

Autor zdjęcia: Przemysław Getka

Podziel się:

Mija miesiąc odkąd przekonujemy was do wyłączenia telefonów, tabletów, telewizorów co najmniej na godzinę dziennie, by pobyć razem. Zdobywamy też coraz więcej ambasadorów. Właśnie dołączyli do nich Agnieszka i Adam Sawiccy z OSW.

— Są państwo niewolnikami technologii?
Adam Sawicki: — My? Zdecydowanie nie. Nie udzielamy się na facebooku, z telewizora korzystami sporadycznie, staramy się zamknąć komputer wraz z zamknięciem drzwi od pokoju w pracy.
Agnieszka Sawicka: — Pamiętam, jak dziesięć lub nawet więcej lat temu byliśmy na wakacjach za granicą i w restauracji zobaczyliśmy japońską rodzinę, która siedząc przy stole wpatrywała się w swoje komórki. Nikt z nikim nie rozmawiał, tylko coś tam robił. Komórki były wtedy jeszcze u nas rzadkością, ale już wtedy ten obrazek bardzo nam się nie podobał.

— A jak jest u was w domu?
Adam Sawicki: — U nas podczas obiadu nie pisze się smsów, nie odbiera telefonów, ani nawet nie trzyma ich na stole obok sztućców. Lubimy biesiadne spotkania ze znajomymi, podczas których trochę się je, ale przede wszystkim dużo się rozmawia, śmieje. Tak potrafimy spędzać godziny i o telefonach nikt w tym czasie nie myśli.

— Jako ambasadorowie akcji OFFON będziecie zobowiązani do przekonywania innych, by co najmniej na godzinę wyłączyli technologię. Ludzie mają obawy, co zrobić z tym czasem. Macie jakieś podpowiedzi?
Agnieszka Sawicka: — Dla jasności nasza córka z technologii korzysta, jednak pod pod kontrolą. Nadzorujemy czas, jaki spędza w sieci. Nie chcemy, by traciła na to godziny. Zamiast tego proponujemy wspólne wycieczki rowerowe, biegi na nartach, pływanie, rolki. Gramy też w ringo, siatkówkę, badmintona. Polecam to wszystkim, a nie będziecie mieli problemu, co zrobić przez OFFON-ową godzinę. Naprawdę da się tak żyć i to żyć pełną mocą.
Adam Sawicki: — A zachęcać będziemy na pewno. Bo o tym, jak potrzebna jest to akcja możemy przekonać się na każdym kroku. Dzieciaki są przekonane, że jak ich nie ma na facebooku to nie istnieją. Ostatnio w radiu słyszałem audycję, w której powtórzono to kilka razy i się załamałem, bo jak można definiować kogoś przez to, jaki telefon posiada. To straszne. Warto zmienić nawyki już dzisiaj i zobowiązujemy się jako ambasadorowie, że będziemy w tym olsztyńskim rodzinom pomagać.
sza

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB