Sobota, 10 grudnia 2016

Czy posłowie i senatorowie będą o nas pamiętać?

2015-11-10 11:24:28 (ost. akt: 2015-11-10 11:49:15)

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Podziel się:

Swoją pracę w Sejmie rozpoczynają posłowie, a w Senacie senatorowie. Zanim zaczną, pytamy o to, co chcą zrobić dla rodzin z Warmii i Mazur. W końcu „Nasz Olsztyniak” to gazeta rodzinna, więc sprawy rodzin są dla nas najważniejsze. Czy dla naszych parlamentarzystów też? Sprawdźcie.

— Niskie pensje, często wynikające z tzw. umów śmieciowych, nie sprzyjają stabilizacji i podejmowaniu życiowych decyzji — uważa Iwona Arent z Prawa i Sprawiedliwości. — Chcę, by zaraz po moim zaprzysiężeniu weszła w życie ustawa, w myśl której rodziny mogą liczyć na wsparcie finansowe państwa. Będzie wynosić 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Trzeba działać kompleksowo, by młodzi ludzie chcieli mieć dzieci. Każde dziecko musi mieć zapewnione miejsce w żłobku i przedszkolu. Będę dążyć do tego, by były bezpłatne bądź dostosowane do możliwości finansowych rodzin. Jestem matką i wiem, jak trudne jest zapewnienie opieki dziecku, kiedy kobieta pracuje. Ważne też, by tworzyć nowe miejsca pracy. Powinny też powstać metody wsparcia bądź dotacji na to, by rodziny mogły kupić swoje pierwsze mieszkanie, co zapewni im poczucie bezpieczeństwa. Pomoc państwa musi być bardziej skuteczna.

— W kwestii edukacji trzeba zlikwidować gimnazja. Musi to być jednak proces stopniowy, który nie wprowadzi do szkolnictwa chaosu — wylicza Jerzy Gosiewski z PiS. — Trzeba też zapewnić dzieciom i rodzinę opiekę lekarską na wysokim poziomie. Stworzyć atmosferę, która sprzyja definicji rodziny jako związku wyłącznie kobiety i mężczyzny. To jest zgodne z naturą. Zbyt duża tolerancja jest błędem, który spowoduje, że dzieci będzie coraz mniej. Dofinansowanie, wzmocnienie rodziny, sprawi, że w perspektywie dzieci będzie coraz więcej. Obawy, że pieniądze będą źle spożytkowane, są błędne i nietrafione. Te pieniądze wrócą. Rodzice będą je wydawać w polskich sklepach, kupować produkty u polskich rolników. Propagować naszą żywność, a nie importować tej genetycznie modyfikowanej, która powoduje wiele chorób cywilizacyjnych.

— W przypadku jakichkolwiek działań prorodzinnych nie powinno się ich dzielić na olsztyńskie i inne. Różnice mogą pojawiać się jedynie w przypadku rodzin mieszkających na wsi i tych w miastach. Ich problemy i potrzeby na pewno będą się różniły. Jesteśmy jednym z najbiedniejszych regionów w Polsce. Jedno z pierwszych przegłosowanych przez nowy rząd ustaw będzie ustalenie 500-złotowego zasiłku na dziecko. Będzie to milowy krok w polityce społecznej i prorodzinnej — dodaje Jerzy Małecki z PiS. — Pieniądze to nie wszystko. Nie da się wycenić poświęcenia rodziców w wychowaniu dzieci czy przeliczyć ich uczuć na stawki zasiłków. Niemniej dobra będzie każda forma wsparcia finansowego rodzin wielodzietnych.

Polityk uważa również, że powinien być zniesiony obowiązek szkolny dla sześciolatków.
— Obecny pomysł na szkolnictwo się nie sprawdził. Wszyscy zdają sobie sprawę, że zmiana modelu szkolnictwa jest nieunikniona. Rola nauczyciela powinna być rolą kluczową. Chcemy przywrócenia wysokich standardów nauczania na każdym etapie kształcenia. Rozumiem obawy nauczycieli o swe miejsca pracy, ale pedagodzy z wygaszanych gimnazjów otrzymają możliwość podjęcia pracy w liceach, technikach bądź szkołach podstawowych — mówi Małecki.
— Chciałbym zwrócić uwagę na sytuację rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi, stwarzając im kompleksowy system ich zabezpieczenia społecznego m.in. zwiększenie renty socjalnej i podwyższenie zasiłku pielęgnacyjnego, coroczną waloryzację obu tych świadczeń oraz korzystne zmiany dla takich rodzin w systemie podatkowym — informuje z kolei Wojciech Kossakowski z PiS. — Będę postulował m.in. zmiany w systemie funkcjonowania opieki zdrowotnej, szybszą ścieżkę dostępu do lekarzy-specjalistów, większą liczbę godzin darmowej rehabilitacji czy większe dofinansowania do rehabilitacji i sprzętu medycznego.

Nowoczesna stawia na rozwiązania, które będą wspierać zarówno matki, jak i ojców.
— Nowoczesna będzie recenzentem działań PiS, ale będziemy dążyć do tego, by wprowadzać projekty ustaw, które będą sprzyjały rodzinom — zapewnia Mirosław Pampuch z Nowoczesnej. — Uważamy, że rozwiązaniem nie jest dofinansowanie w wysokości 500 złotych na dziecko. Trzeba rozszerzyć długość urlopów rodzicielskich. I to zarówno matki, jak i ojca. W przypadku ojca taki urlop powinien być wydłużony. Musimy też zagwarantować matce i ojcu faktyczny powrót do pracy. Zapewnić dziecku opiekę w żłobkach na odpowiednim poziomie. Potem bezpłatną opiekę w przedszkolach. Nowe żłobki, to nowe miejsca pracy. Powinno się też bardzo mocno zracjonalizować pomoc społeczną. W tej chwili samorządy otrzymują pieniądze na ten cel i muszą je wydać ściśle według wskazań płynących z Warszawy. To niepotrzebna biurokracja. Te same pieniądze przekazane bezpośrednio do dyspozycji samorządom pozwoliłyby na bardziej racjonalne ich wydatkowanie.

Zdaniem posła trzeba też wnikliwie przyjrzeć się likwidacji gimnazjów. Konieczna jest jak najszybsza reforma Karty Nauczyciela.
Jaką receptę na to, by rodzinom żyło się lepiej Andrzej Maciejewski z Kukiz’15?
— Poseł nie ma tworzyć recept na poprawę sytuacji, a takie prawo, które pozwoli ojcu, matce, godnie zarobić na życie. Nie jest ważna wysokość stawki godzinowej, tylko obciążenie podatkowe pracy. Dziś by zapłacić pracownikowi 2 tysiące złotych na rękę, pracodawca musi przygotować około 3300 złotych. Koszty opodatkowania pracy w Polsce są wysokie i wynoszą około 60 procent. Tak jak szkodliwe papierosy i alkohol. Procedura związana z budżetem i systemem podatkowym umożliwia pochylenie się nad wprowadzaniem stopniowych zmian, które dotyczyłyby 2017 roku. Trzeba zmieniać prawo, by było przyjazne ludziom. Krajem, gdzie rodzi się najwięcej dzieci nie jest Polska, a Wielka Brytania. Tam nasi obywatele czują się bezpiecznie, pewnie, stabilnie. Wiedzą, że pracując tam, zarobią na utrzymanie rodziny. Dużo się mówi o tym, że brytyjski system podatkowy się sprawdza i funkcjonuje. Wprowadźmy podobny system w Polsce. Jako ugrupowanie Kukiz '15 jesteśmy za tym, by artykuły pierwszej potrzeby, czyli żywność, ubrania, były obłożone 5 procentowym VAT-em, a docelowa stawka wynosiłaby zero procent. Nie możemy karać matki podatkiem VAT, że chce kupić pampersy. Żywność ma przestać być luksusem, a być czymś normalnym. Nie może być wysokoopodatkowana. Zmierzamy w kierunku deregulacji prawa, czyli zmielenia zbędnych ustaw i aktów prawnych, które nic nie wnoszą, poza bałaganem w życiu przedsiębiorców i podatników.

Andrzej Maciejewski, nauczyciel z wykształcenia, podkreśla również, że jest za powrotem do matury, którą zdawano jeszcze przed reformą.
— Poszliśmy w amerykanizację, a system maturalny jest karykaturalny. Wykładowcy narzekają, że obecni studenci mają braki w elementarnej wiedzy. Trzeba wrócić do starej matury — kończy.
— Potrzebne są zmiany systemowe, np. w przypadku rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi. Te już się rozpoczęły, ale nie wiem w jakim stopniu będą one kontynuowane — mówi Anna Wasilewska, poseł reprezentująca PO. — Jest bardzo dużo problemów, z którymi musimy się zmierzyć. Mamy dziś bardzo dobrą infrastrukturę rekreacyjno-sportową i należy ją obudować programami pozwalającymi na upowszechnianie sportu wśród wszystkich grup społecznych, dzieci, młodzieży, seniorów itd. Jest ciekawa oferta kulturalna m.in. instytucji samorządowych. Należy stworzyć warunki, by rodzina mogła z niej skorzystać. Może rozwiązaniem byłby np. bilet za złotówkę? Powinniśmy zagwarantować stały dostęp do kultury. Te założenia znalazły się w programie PO i chciałabym, aby mój głos został usłyszany w czasie prac komisji.

Anna Wasilewska podkreśla, że zabieranie sześciolatków ze szkół, jak planuje PiS, nie jest dobrym pomysłem.
— Samorządy poniosły ogromne koszty przystosowując placówki do potrzeb dzieci sześcioletnich i nie wyobrażam sobie, by nagle to zmieniać. Warto też przypomnieć, że to rodzic podejmuje ostateczną decyzję, czy zdecyduje się wysłać dziecko do pierwszej klasy. Jeśli sześciolatek jest nie do końca przygotowany do wypełnienia obowiązku szkolnego, jest możliwość odroczenia. W większości krajów Europy sześciolatki idą do szkół i to się sprawdza — twierdzi Anna Wasilewska. — Sama rozpoczęłam naukę mając sześć lat, mój syn również i to był nasz wybór, w tym roku wnuczka jako sześciolatka podjęła naukę i jest bardzo zadowolona ze szkoły. Jeśli rodzice mają wątpliwości, zawsze mogą skorzystać z poradni psychologiczno-pedagogicznych. Uważam jednak, że dziś dzięki nowoczesnym technologiom, zabawkom interaktywnym, możliwościom korzystania z ciekawych zajęć w przedszkolu, najmłodsi rozwijają się szybciej. W wieku sześciu lat mają ogrom informacji, które należy uporządkować i do tego potrzebna jest szkoła. Nie jestem również za likwidacją gimnazjów. Dużo zostało zrobione na tym polu i cofanie się do 8-letniej szkoły podstawowej nie byłoby korzystne. Chcę tylko przypomnieć, że na edukację z RPO 2007-2013 oraz z EFS 2007-2014 wykorzystano około 485 milionów złotych. Dzięki temu udało się m.in. wyposażyć szkoły, przedszkola. Wdrożyć programy rozwojowe szkół. Nauczyciele podnosili swoje kwalifikacje. Prowadzone były dodatkowe zajęcia dla uczniów. Wszystko po to, by teraz zmieniać i likwidować? Skąd weźmiemy pieniądze na te zmiany? Zlikwidujemy gimnazja i co dalej?

Zdaniem Anny Wasilewskiej trzeba stworzyć system pomocowy dla rodzin. Muszą powstać również kolejne żłobki. Dofinansowanie w kwocie 500 zł, ale nie w gotówce i nie dla wszystkich. Natomiast wszystkie dzieci w szkole powinny mieć gorący posiłek, darmowe książki oraz nieodpłatne zajęcia pozalekcyjne.
Paweł Papke, poseł PO, ale również prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, promuje sport i zdrowy styl życia.
— Od kiedy jestem parlamentarzystą, działam aktywnie na rzecz propagowania różnych form aktywności ruchowych poprzez rządowe programy skierowane do dzieci i młodzieży. Dzieci mogą skorzystać m.in. z programu „Umiem pływać”, w którym biorą udział wszystkie klasy drugie w polskich szkołach podstawowych. Dzięki temu programowi mój 10-letni syn nie tylko znakomicie pływa, ale również dalej rozwija swoją pasję. Angażuję się również w wiele działań wspierających i promujących zdrowy tryb życia. Wszystkie raporty wskazują, że nasze dzieci, niestety, mają ogromny problem z nadwagą. Według Światowej Organizacji Zdrowia polskie dzieci tyją najszybciej w Europie. Co piąte dziecko w Polsce cierpi na nadwagę lub otyłość. Jedną z przyczyn jest brak ruchu, ale również złe nawyki żywieniowe. Rozporządzenie, które od września wprowadziło zmiany w sklepikach szkolnych i zakaz sprzedaży niezdrowej, wysokokalorycznej żywności w sklepikach szkolnych, to jeden z elementów kształtowania dobrych nawyków żywieniowych. Dodatkowo nasza młodzież również coraz rzadziej uczęszcza na lekcje wuefu. Obok wyników w nauce trzeba też podkreślać wagę ruchu i premiować uczniów, którzy chętnie angażują się w działania sportowe.
Sześciolatki w szkole? Zdaniem Pawła Papke, nie trzeba dziś zarzucać tego pomysłu. W dobie szybko rozwijających się technologii dzieci dojrzewają szybciej od ich rówieśników jeszcze kilkanaście lat wcześniej. I mając sześć lat znakomicie radzą sobie z pisaniem, czytaniem i liczeniem. Rewolucja w przypadku sześciolatków jest więc niepotrzebna.

— Polityka prorodzinna stanowiła jeden z priorytetów rządów Platformy Obywatelskiej. Przez ostatnie osiem lat udało nam się zrobić naprawdę wiele dla polskich rodzin: wydłużyliśmy urlopy macierzyńskie, wybudowaliśmy tysiące przedszkoli, wprowadziliśmy nowe ulgi podatkowe dla wielodzietnych rodzin oraz Kartę Dużej Rodziny. Dzięki programom „Mieszkanie dla Młodych” i „Rodzina na Swoim” tysiące młodych ludzi otrzymało wsparcie przy zakupie mieszkania — wylicza Janusz Cichoń z PO. — Te działania wymagają kontynuacji: konieczne jest rozbudowanie sieci żłobków, niezbędny jest również rozwój elastycznych form zapewniania dzieciom opieki. Mam również nadzieję, że nowy rząd przychylnym okiem spojrzy na projekt PO dotyczący jednolitego podatku. To proste i tanie rozwiązanie, na którym najbardziej skorzystają rodziny z dziećmi, gdyż podatek będzie obliczany na podstawie liczby osób w gospodarstwie domowym. Najniższa stawka tego podatku mogłaby wynosić tylko 10 procent. Na nowy podatku skorzystałoby 97 procent polskich rodzin.
Zdaniem Janusza Cichonia 500 zł na dziecko nie zachęci rodzin do posiadania większej liczby dzieci. Tego typu rozwiązania są obarczone szeregiem wad. Po pierwsze, w żaden sposób nie zachęcają rodziców do aktywizacji zawodowej. Pomoc nie trafia do najbardziej potrzebujących, a do wszystkich. To kosztowne rozwiązanie, które nie spełnia swojego celu.

Dużo pozytywnych zmian zapowiada przedstawicielka PSL na najbliższą kadencję.
— PIS wziął odpowiedzialność za Polskę, mając większość w Sejmie, my jako opozycja możemy tylko rekomendować swoje propozycje. Z nich się nie wycofuję. Naszym priorytetem jest wprowadzenie zerowej stawki VAT na ubrania oraz akcesoria dziecięce, czyli mówiąc wprost obniżenie cen. Sama jestem matką dwuletniego synka. Wiem doskonale, ile kosztują ubrania czy buty, z których maluch błyskawicznie wyrasta. Wiem, ile kosztuje wychowanie dziecka. Dziś opłacenie żłobka jest dla wielu kobiet luksusem. gdyby żłobek kosztował złotówkę, wiele młodych matek mogłoby szybciej wrócić do pracy. Jesteśmy też za wyrównaniem praw kobiet i mężczyzn w każdej sferze życia. Tutaj akurat mniejsze prawa mają mężczyźni. Skoro nie można zwolnić kobiety w ciąży, dlaczego można zwolnić jej partnera czy męża. Powinien więc podlegać również szczególnej ochronie — zapowiada Urszula Pasławska z PSL.
W Senacie będzie nas reprezentować Lidia Staroń.
— Każde działanie wspierające rodziny jest potrzebne i ważne. Istotne są m.in. te, które będą ułatwiać dostęp do własnego mieszkania. Mogą to być regulacje, które ułatwią otrzymanie kredytu, nie tylko przez młode rodziny. Dlaczego oferta tych samych banków w innych krajach jest korzystniejsza od naszej, rodzimej? To wymaga zmian — uważa senator. — Powinna też istnieć oferta mieszkań na wynajem. Często młodych ludzi nie stać na zakup własnego lokalu, a to może zmienić dostępne finansowo wynajęcie mieszkania. Wybudowanego właśnie w takim celu przez państwo. To właśnie wynajem jest rozwiązaniem dla wielu rodzin. Dzięki temu mogą mieć szansę na normalne życie.
Lidia Staroń podkreśla również potrzebę zmian w pomocy rodzinom, które niszczy przemoc, alkohol, używki czy dopalacze.

— W zakresie tych ostatnich należy zmienić prawodawstwo. Dziś to państwo jest krok za przestępcą i sprawdza, czy do obrotu nie są wprowadzane niebezpieczne substancje psychoaktywne. Tak być nie powinno — podkreśla Lidia Staroń. — To osoba wprowadzająca daną substancję na rynek powinna wykazać, czy dany produkt jest bezpieczny dla zdrowia i życia. Tu trzeba nie tylko pomagać, ale również przeciwdziałać. Oczywiście musimy podejmować każde inne działania służące wsparciu rodzin. Zarówno pomagające zapewnieniu pracy z godziwą płacą, dostępności do tzw. służby zdrowia jak tez wpływu rodziców na edukację i wychowanie dzieci.
Lidia Staroń jest również pomysłodawczynią i organizatorką Ogólnopolskiej Akcji „Cała Polska rozmawia z dziećmi!, Rozmawiaj ... zanim będzie za późno”. Celem Akcji jest propagowanie prawidłowej komunikacji między dziećmi a dorosłymi, z potrzebą prawdziwego dialogu. Budowanie więzi. Nie tylko mówienie, ale także słuchanie. Szukanie autorytetów, zasad i wartości. Senator mówi, że prawdziwa rodzinna więź może niejednokrotnie uchronić przed dramatami czy patologią.
Kajot

(Rozmawialiśmy z politykami z okręgu olsztyńskiego)

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. jan #1855212 | 176.221.*.* 11 lis 2015 11:04

    ja głosowałem na Lidkę i na nią liczę

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. mk #1855030 | 81.190.*.* 11 lis 2015 00:08

    ?????????????????????

    ! - + odpowiedz na ten komentarz