Czwartek, 23 marca 2017

Dorośli mogą robić, co chcą. Seks w pracy według Lwa-Starowicza

2016-09-17 22:00:00 (ost. akt: 2016-09-16 21:37:12)

Autor zdjęcia: Beata Szymańska

Podziel się:

Miłość kwitnie nie tylko nocami w klubach, ale także od poniedziałku do piątku w urzędach i biurach. O romansowaniu w miejscach pracy rozmawiamy ze znanym seksuologiem — Zbigniewem Lwem-Starowiczem.







— Czy romansowanie w pracy jest dobrym pomysłem? 



— Jeżeli związane jest to ze zdrada, to oczywiście nie za bardzo.



— No tak, ale przez romans możemy rozumieć też intymny związek współpracowników w pracy.


— Jeżeli dwoje dorosłych ludzi chce coś robić, to jest to ich sprawa. Nie możemy wydawać żadnych dyrektyw. Dorośli ludzie mogą robić, co chcą i sami ponoszą za to odpowiedzialność. Nikt nie może im niczego zabronić.



— Czy nie burzy to relacji między tym, co zawodowe a prywatne i czy nie wpływa negatywnie na relacje z innymi pracownikami? 



— Nie ma tu reguł. Jeżeli mówimy o dwóch osobach pracujących w dużej firmie, która zatrudnia tysiąc osób, to oni po prostu w takim wypadku będą ginąć w tym tłumie i nikogo to nie będzie obchodzić. Inaczej jest, kiedy w firmie pracuje 10 osób. W związku z tym może to burzyć relacje między pracownikami.



Czy uprawianie seksu w pracy jest dopuszczalne? 



— A czy ktoś zakazuje seksu w miejscu pracy? 



— A istnieje granica zgorszenia? 



— Od swoich pracowników oczekuję dobrze wykonanej pracy, a co robią poza tym za bardzo mnie nie obchodzi. Myślę, że większość pracodawców tak podchodzi do sprawy. 



— Często zdarzają się takie pracowe romanse? 



— Powiem tak — nie jest to zjawisko rzadkie. 



— A jak to wygląda pod względem statystyki? Polscy pracownicy są bardzo kochliwi? 



— Nie jesteśmy pod tym względem nadzwyczajni. Nie wyróżniamy się w skali europejskiej. 




Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB