Wtorek, 16 października 2018

Życie jak hedonistyczne targowisko próżności



2016-09-27 17:03:23 (ost. akt: 2016-09-27 17:28:27)

Autor zdjęcia: pixabay.com

Podziel się:

O wyobcowaniu, samotności za ścianą i znieczulicy, która jest chorobą XXI wieku oraz o życiu, które zamiast w prawdziwym świecie toczy się w mediach społecznościowych mówi dr Hubert Sommer, socjolog z Uniwersytetu Rzeszowskiego.



— Starsza pani umiera, a sąsiedzi nie zauważają jej śmierci. Interweniują, kiedy na klatce pojawia się charakterystyczny zapach rozkładającego się ciała. Jak mogło do tego dojść?



— Problem znieczulicy ludzkiej jest dziś zjawiskiem powszechnym, zwłaszcza od drugiej połowy XX wieku. Znieczulica eksplodowała w momencie, kiedy na świecie na szeroką skalę pojawiły się masowe środki komunikacji. To wszystko co dzieje się obecnie na świecie, w mediach społecznościowych, jak patrzy się na wiele problemów społecznych — bardzo często w sposób lekceważący, świadczy o tym, że znieczulica ma niesamowite pole do popisu. Nawet dziś, ta straszna tragedia, która dotknęła starszą panią, podnosi istotną kwestię. Gdyby ludzie byli bardziej zainteresowani, co dzieje się ze starszą panią, to zapukaliby do niej każdego dnia chociażby po to, by powiedzieć jej zwykłe „dzień dobry”. Nadeszły jednak takie czasy, że ludzi niewiele interesuje los innych. To jest przerażające. Do tego wszechobecny jest hejt, który moim zdaniem jest niezwykle niebezpieczny. W internecie nie ma świętości. Jestem przekonany, że pod informacją o tej tragedii natychmiast pojawił się komentarz internauty w stylu: „a stara babo, trzeba było kontaktować się z rodziną”. Nikt nie bierze pod uwagę, że ta kobieta mogła zasłabnąć, była chora. Takie sytuacje — nienawistne komentarze w sieci, zdarzają się bardzo często, a trzeba je piętnować i z tym walczyć. 



— Czy mogło nie dojść do tej tragedii?



— Powtarzam — ludzie nie zwracają uwagi na innych. Punktem odniesienia jest Facebook, Instagram. Skupiamy się wyłącznie na sobie. Ludzie wolą uczestniczyć w hedonistycznym targowisku próżności. I to targowisko mamy okazję oglądać cały czas. Ostatnio zapytałem moich studentów, czy ktoś z nich nie zrobił sobie selfie, by podziwiali je ich koledzy. Nie zgłosiła się ani jedna osoba. Byłem wstrząśnięty. 



— Podobnie było w przypadku sąsiadów? Wszyscy skupili się na sobie, a tuż obok umierał starszy człowiek…



— Dziś starość jest passe. Takie są fakty. Nie dostrzegamy starszych ludzi. Zamiast z nimi być, korzystać z ich doświadczenia. Pracuję z ludźmi z Uniwersytetów Trzeciego Wieku. Są cudowni. Niezwykle otwarci, wspaniali. Informacja o tej tragicznej śmierci wobec tego mnie poraża. Współpracuję również z policją i wiem, że nie jest to niestety odosobniony przypadek. Funkcjonariusze opowiadali mi, że w wielu przypadkach śmierć starszych, samotnych ludzi jest zgłaszana dopiero wówczas, kiedy na klatce schodowej pojawiają się muchy. Sąsiedzi odkrywają nieobecność swojego 92-letniego sąsiada dopiero kilka tygodni po jego śmierci. 



— Jest jeszcze pytanie, gdzie w tym czasie była rodzina.



— To też jest straszne. Dzieci dziś nie dzwonią do rodziców. Nie pytają: co słychać, jak się czują, zapytać o zdrowie. Nie. Wolą zadzwonić do osoby starszej i oszukać ją metodą „na wnuczka”. Młodzi ludzie powinni sobie jednak zdawać sprawę, że ich również czeka starość. Też będą mieć 90 lat. Niestety zjawisko znieczulicy rośnie i nic nie zapowiada, że to się zmieni. Czasy totalnej hedonii są naszą smutną przyszłością. I nie będzie w niej miejsca na zainteresowanie innymi.


Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB