Poniedziałek, 27 maja 2019

Sienkiewicz, Nowowiejski, Sułkowski

2017-03-03 18:36:28 (ost. akt: 2017-03-03 19:03:06)

Autor zdjęcia: mat. prasowe

Podziel się:

„Quo vadis” dało Henrykowi Sienkiewiczowi literackiego Nobla, Feliksowi Nowowiejskiemu uznanie w Berlinie, Watykanie i Nowym Jorku. Co przyniesie Piotrowi Sułkowskiemu? Na początek niech będzie to Fryderyk.

Feliks Nowowiejski był dla mnie zawsze kompozytorem „Roty”. Nie umiałam odpowiedzieć, czy podobają mi się jego utwory, bo ich po prostu nie znałam. Wiedziałam jedynie, że to nasza duma regionalna, bo wybitniejszego kompozytora na Warmii nie było. Część z Państwa z pewnością oburzy się czytając to, co piszę i nazwiecie mnie ignorantką, ale mogłabym się założyć, że są wśród Was tacy, którzy stwierdzą — ona napisała to, o czym myślę, ale niekoniecznie mówię na głos.
Ale nie o sobie i swojej znikomej znajomości z Feliksem Nowowiejskim będę pisać. Będę pisać o wydarzeniu, które sprawiło, że Feliks Nowowiejski mnie zainteresował. A winny temu jest Piotr Sułkowski, dyrygent i dyrektor Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej w Olsztynie, który stoi za powstaniem wspaniałego albumu „Quo vadis”.
— Ten album wspaniale podsumowuje obchody roku Feliksa Nowowiejskiego — mówił podczas premiery prasowej albumu Gustaw Marek Brzezin, marszałek województwa. — „Quo vadis” to utwór, który dał Henrykowi Sienkiewiczowi nagrodę Nobla i znajomość Polski w świecie. Liczę, że teraz da nagrody Piotrowi Sułkowskiemu i znów rozsławi Polskę i Warmię w świecie.

Może się tak stać, bo za sukcesem płyty stoi nie tylko wybitny autor i znakomity dyrygent, ale także wspaniali muzycy. Solistami są sopranistka Aleksandra Kurzak, barytony Artur Ruciński i Sebastian Szumski oraz bas Rafał Siwek i organista Arkadiusz Bialic. Solistom i orkiestrze towarzyszyli: Górecki Chamber Choir przygotowany przez Włodzimierza Siedlika oraz Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej im. Feliksa Nowowiejskiego w Olsztynie pod dyrekcją Piotra Sułkowskiego.
— To utwór niezwykle piękny, dziś nieco zapomniany, ale na początku XX wieku niezwykle popularny. Feliks Nowowiejski napisał go w 1909 roku w Berlinie — opowiadał Piotr Sułkowski.

I właśnie Berlin jest jednym z miejsc, w którym muzycy koniecznie chcieliby album „Quo vadis” zaprezentować. Kolejne dwa to „Watykan” i „Nowy Jork”. Watykan, ponieważ Feliks Nowowiejski posiadał tytuł szambelana papieskiego, a Nowy Jork, bo tam w 1912 roku Nowowiejski zaprezentował swój utwór, podbijając serca publiczności. My oczywiście chcielibyśmy, aby na tej mapie znalazła się również scena olsztyńskiej filharmonii, bo „Quo vadis” było na razie dwa razy przedstawiane na żywo — w Barczewie, mieście Feliksa Nowowiejskiego, oraz w Filharmonii Narodowej w Warszawie.

— Ja również życzyłbym sobie, żebyśmy mieli okazję zaprezentować się olsztyńskiej publiczności, jednakże niezwykle ciężko będzie nam zgrać terminy. Już to, że udało nam się nagrać tę płytę w takim terminie, jest cudem, bo artyści tej wielkości jak Aleksandra Kurzak czy Artur Ruciński mają zaplanowane kalendarze na kilka lat do przodu. Na szczęście udało się ich namówić — opowiada Piotr Sułkowski. — Płytę nagrywaliśmy w naszej sali koncertowej w sierpniu i listopadzie 2016 roku. Wymagało to ogromnej koncentracji, bo w nagraniu wzięło udział 143 artystów. Wystarczyło, że komuś zaskrzypiało krzesło, ktoś kichnął i zaczynaliśmy od nowa, bo chcieliśmy, by wszystko wyszło jak najlepiej, próbowaliśmy usunąć wszystkie szumy, które uda się usunąć.

I tak każdy z nas może mieć na półce, a jeszcze lepiej w swoim odtwarzaczu płytę „Quo vadis”. Album można kupić w EMPiK-u oraz na stronie wydawcy — dux.pl. Warto, bo ten album może zostać zdobywcą tegorocznego Fryderyka i wtedy wszyscy będą was pytać, czy go znacie i macie. A poza tym, a może właściwie przede wszystkim dlatego, że tego albumu naprawdę wspaniale się słucha. Dzięki tej płycie naprawdę można zrozumieć, dlaczego Feliks Nowowiejski zasłużył na to, by rok 2016 nosił jego imię.
— A nie zapominajmy, że Nowowiejski jest autorem jeszcze dwóch wspaniałych oratoriów „Znalezienie Świętego Krzyża” oraz „Powrót syna marnotrawnego”, dlatego moim marzeniem jest, abyśmy pod batutą dyrektora Sułkowskiego nagrali jeszcze i te dwa — powiedział podczas premiery płyty jeden z muzyków, a wszystkim wielbicielom olsztyńskiej filharmonii zostaje trzymanie kciuków, aby tak się właśnie stało.
Anna Szapiel-Danylczuk

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB