Poniedziałek, 23 października 2017

Państwowe czy prywatne, wybór czy szukanie miejsca?

2017-03-14 11:11:58 (ost. akt: 2017-03-14 11:16:30)

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Podziel się:

15 marca rozpoczyna się rekrutacja do przedszkoli publicznych. I prawdziwa walka o miejsca. W roku szkolnym 2017/2018 publiczne przedszkola będą musiały znaleźć miejsce dla wszystkich dzieci od 3 do 6 lat. Już wiadomo, że miejsc zabraknie dla co najmniej setki.

Miejsc w publicznych placówkach co roku jest za mało. Sprawę skomplikowała kolejna reforma edukacji. Gdy zniesiono obowiązek szkolny dla sześciolatków, większość dzieci pozostała w przedszkolach.
— Rekrutacja dzieci do przedszkoli publicznych oraz oddziałów przedszkolnych przy szkołach podstawowych po raz kolejny odbywa się elektronicznie — informuje Mariusz Badura, dyrektor wydziału edukacji Urzędu Miasta w Olsztynie. — W tym roku od września 2017 roku w przedszkolach czeka 3241 miejsc i 172 miejsc w oddziałach w szkołach podstawowych. Trudno w tej chwili snuć prognozy, jak będzie wyglądała sytuacja i ilu miejsc zabraknie. Wzorem ubiegłego roku będziemy wówczas ogłaszać konkurs dla przedszkoli niepublicznych, które będą mogły zaproponować dodatkowe miejsca na zasadach przedszkola publicznego.

Przewidywać można, że w przedszkolach publicznych zabraknie miejsc dla około setki dzieci. Co na to rodzice? Zdania są podzielone: walczyć czy szukać w prywatnych placówkach.
— Walczę w tym roku o miejsce w przedszkolu publicznym — mówi pani Wioletta, mama 4-letniego Igora. — Przeżyliśmy horror w prywatnym. Kadra zupełnie nieprzygotowana, do przedszkola rodzice przyprowadzali chore dzieci. Koszmar. Dziecko było kilka dni w przedszkolu i dwa tygodnie w domu. Musieliśmy zrezygnować.
— Wybieramy w tym roku przedszkole niepubliczne i jest to świadoma decyzja. Są znacznie mniejsze grupy i więcej opiekunek — mówi pani Bogna. — Znalazłam takie z indywidualnym podejściem do dziecka, ciepłe i z pomysłem. Dziecko jest szczęśliwe i rodzice również.
— Wybieramy w tym roku prywatne, ale nie dlatego, że lepsze, ale dlatego, że do państwowego trudno się dostać — dodaje pani Katarzyna, mama dwójki dzieci. — Płacimy 570 złotych z wyżywieniem, więc nie są to małe pieniądze, ale moje dziecko uwielbia tam chodzić. Do tego przedszkola chodził mój synek, który od września idzie do pierwszej klasy.

Podobne rozterki towarzyszą mamom z powiatu olsztyńskiego.
— Zdecydowałam się na przedszkole państwowe, bo je znamy — dodaje pani Beata, mama 7-letniej Ani i 3-letniej Emilki, mieszkanka gminy Dywity. — Mam nadzieję, że w tym roku się uda, bo w ubiegłym roku córka znalazła się na liście rezerwowej. Pójście młodszej córki do przedszkola znacznie ułatwi mi podjęcie pracy, bo aktualnie jestem w trakcie jej szukania. Po cichu liczymy, że uda się nam dostać.
Kajot

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB