Sobota, 18 sierpnia 2018

Fotki w kościele bez papierka nie zrobisz

2017-04-11 12:00:00 (ost. akt: 2017-04-11 19:13:00)
ślub

ślub

Autor zdjęcia: pixabay.com

Podziel się:

Zdjęcia z chrztu czy ślubu? Teraz potrzebne są nie tylko umiejętności, ale specjalne zaświadczenie z Kurii. Księża mają już dość poszturchiwania w czasie mszy. I zapowiadają, że koniec z taryfą ulgową.




— Zaświadczenie? To jakiś żart — irytuje się pani Mariola, mama 4-letniej Wiktorii. — Robiliśmy ostatnio zdjęcia w czasie chrztu u znajomych. Ksiądz nawet nie mrugnął okiem. I co teraz? Jasne, widzę czasem, jak fotograf przepycha księdza w czasie mszy, to straszne. Ale pewnie panna młoda chciała mieć ujęcie najlepszego profilu (śmiech).


Choć bowiem ta zasada obowiązuje od lat, wciąż budzi zdziwienie. Osoba, która chce w czasie mszy świętej robić zdjęcia albo nagrywać film, musi posiadać specjalne zaświadczenie z Kurii. Jest wymagane, jeśli chce się poruszać po kościele z aparatem. Do tej pory nie było często egzekwowane przez proboszczów. Wydaje się jednak, że miarka się przebrała.

— To nie jest rzeczywiście nic nowego, funkcjonuje od lat. Jednak nie wszyscy księża egzekwują wspomniane zaświadczenia, wykazując tolerancję — wyjaśnia ks. Janusz Wieszczyński, proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olsztynie. — Ludzie często nie mają poczucia, w którym miejscu w kościele można robić zdjęcia, a w którym nie. Czasem sytuacje dochodzą do granic profanacji, kiedy ksiądz musi się przesunąć, bo fotograf robi zdjęcie w trakcie ślubu. Msza jest mszą, sakramentem, a nie sesją zdjęciową.


Jak podkreśla proboszcz, często przymyka się oczy na niesubordynowanych parafian. Wszystko jednak do czasu. Dlatego też w wielu parafiach w czasie komunii św. w kościele pozwolenie na zdjęcia ceremonii ma tylko jeden fotograf.

— Wobec sygnalizowanych przez księży licznych uwag dotyczących niestosownego zachowania wielu fotografów podczas uroczystości kościelnych, Konferencja Episkopaty Polski, zarządziła wprowadzenie zaświadczeń uprawniających do fotografowania i filmowania celebracji liturgicznych w kościele. To zarządzenie weszło w życie przeszło 20 lat temu i nie jest nowością — informuje ks. Marcin Sawicki, rzecznik prasowy Kurii Archidiecezji Warmińskiej. — Ostatni taki kurs odbył się 11 marca tego roku. Wzięło w nim udział 30 osób. Obecnie trwają zapisy na kolejny, który odbędzie się w połowie maja. Kurs jest jednodniowy i prowadzony przez duchownych i świeckich wchodzących w skład Komisji Liturgicznej Archidiecezji Warmińskiej. Według zarządzenia, osoby bez przeszkolenia, nie mają prawa robić zdjęć podczas liturgii, gdyż nieświadomie mogą zakłócać czynności liturgiczne. Przede wszystkim po takim kursie fotografowie powinni zdać sobie sprawę z tego, że fotografowanie mszy czy ślubu to nie tylko praca, ale też udział w liturgii.


Na pewno zaświadczenia są bardziej restrykcyjnie wymagane od profesjonalistów. 


— Zdrowy rozsądek podpowiada, że w kościele trzeba dostosować się do panujących zasad. To logiczne i wie to nawet osoba, która rzadko uczestniczy w mszach świętych — ocenia Kamil Kaczorowski, fotograf. — Wiadomo, że w momencie np. przeistoczenia, nie biega się z aparatem fotograficznym i robi kolejne zdjęcia, co gorsze, używając w tej chwili lampy błyskowej. Natomiast, jeżeli człowiek nie ma pojęcia o liturgii i nie zna tych zasad, to warto takie szkolenie przejść. Rozumiem księdza, który może czuć się niezręcznie, kiedy w ważnych momentach mszy świętej tuż za jego plecami ktoś robi zdjęcia. Ja w moim przypadku nigdy się z takim zachowaniem fotografa nie spotkałem. Wpadki zdarzały się kamerzystom. I zdarzyło się, że ksiądz zwrócił uwagę. Jeśli więc ktoś nie wie jak się zachować, to może powinien skorzystać z takiego szkolenia? Nie jest aż tak drogie, bo około 100 złotych. To jednorazowy wydatek, nic strasznego.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB