Piątek, 23 czerwca 2017

I senior, i młody chce wypoczywać na RODOS

2017-04-18 10:00:00 (ost. akt: 2017-04-18 10:19:21)

Podziel się:

Jerzy Borowski, ROD „Skanda”

Jerzy Borowski, ROD „Skanda”

Autor zdjęcia: Kamil Foryś

Ogródki działkowe coraz częściej stają się obiektem pożądania młodych rodzin. Być działkowcem — to brzmi dumnie. Jeść ekowarzywa prosto z grządki? To teraz marzenie wielu.


Młodzi działkowcy ze śmiechem mówią, że urlopy spędzają na RODOS, czyli rodzinnych ogródkach działkowych otoczonych siatką. Za tym żartem stoi jednak moda na posiadanie własnego kawałka ogrodu. Szczególnie w przypadku mieszkańców blokowisk.


— Wiosna zawitała do ogrodów. Pojawiły się pierwsze kwiaty, robi się zielono. Jest co podziwiać — wskazuje na kolorowe rabaty pani Irena Kózka, działkowiec od ponad 40 lat, z zarządu ROD Skanda. — Przyroda jest nam bliska. Kontakt z nią dostarcza wiele radości. Właścicielką ogrodu działkowego jestem od lat 70.. Wtedy dzieci były małe, mieszkaliśmy w bloku i wiedzieliśmy, jak wielką radość sprawia nam przebywanie na świeżym powietrzu, spacery. I zdecydowaliśmy się na ogród działkowy. Atutem działki było również to, że hodowało się własne, świeże warzywa, bez dodatku chemii. Do dziś mam szklarnię, drzewka owocowe. Co roku ze zbiorów robię przetwory — zarówno soki owocowe, jak i warzywne. Mam też wyciskarkę do warzyw i owoców, więc też przygotowuję świeże soki. Może stąd też bierze się ta werwa i chęć do życia? — zastanawia się pani Irena.


Oczami wyobraźni widzicie soczystą marchewkę czy smakowite jabłka? Nie łudźcie się, że efekty przyjdą bez trudu.

— Posiadanie działki to nie tylko przyjemność, ale i ciężka praca. Od włożonej pracy zależą zbiory — dodaje pani Irena. — Warzywa same się nie zasieją. Trzeba o nie zadbać, by nie zarosły chwastami. Jeśli ktoś mówi, że stał się posiadaczem działki i mówi: „w końcu będę miał gdzie posiedzieć”, jest w błędzie. 

To jednak nie przeraża młodych, których przybywa w rodzinnych ogrodach działkowych.

— Od dwóch lat widać, że młodzi wypierają starsze osoby. To jakby naturalne, bo emeryci często rezygnują z działki, bo nie mają sił jej uprawiać — mówi Jerzy Borowski, działkowiec i prezes zarządu Rodzinnych Ogródków Działkowych Skanda. — Nic samo się nie zrobi, a ogród działkowy wymaga troski. Na działce codziennie jest praca. Ale to gratka dla osób ceniących kontakt z naturą. Nasze działki, choć są w centrum miasta, zawsze będą oazą zieleni. Kiedy rozkwitną wszystkie drzewa, jest nie tylko pięknie. Proszę pomyśleć, ile tlenu tutaj powstaje dla miasta…


Olsztynianie mają działki w 42 ogrodach nie tylko w Olsztynie, ale też m.in. w Miodówku czy to ROD Wójtowa Rola, gdzie jest 2050 działek. Ten ostatni jest jednym z większych ogrodów działkowych w Polsce. W samym Olsztynie jest 27 ROD-ów.

— Około 60 procent działkowców to osoby powyżej 60 lat. Ale w tym roku nastąpił boom na działki ludzi młodych — mówi Czesław Wojsław, prezes okręgu warmińsko-mazurskiego Polskiego Związku Działkowców. — Zmienił się też charakter działek. Ludzie młodzi częściej decydują się na działki rekreacyjne, a nie uprawowe. W samym Olsztynie zainteresowanie działkami jest ogromne. Młode rodziny coraz częściej o nie dopytują.

Jak zostać działkowcem? W każdym ogrodzie działa zarząd ROD, od którego najlepiej zacząć poszukiwanie wymarzonego ogródka. Zarząd ROD udzieli osobie zainteresowanej informacji, czy w ogrodzie znajduje się nieużytkowana działka. Można uzyskać prawo do działki poprzez przeniesienie praw do działki przez umowę przeniesienia praw do działki lub też przez podpisanie umowy dzierżawy działkowej z zarządem ROD. Potem trzeba jeszcze jednorazowo zapłacić wpisowe — 200 złotych oraz opłatę inwestycyjną, która ustalana jest indywidualnie w zależności od ogrodu. 



Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB