Czwartek, 23 listopada 2017

Na szczęście u nas nie toną dzieci

2017-06-26 08:00:00 (ost. akt: 2017-06-23 18:47:02)
Zdjęcie jest ilustracją do tekstu

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: Archiwum GO

Podziel się:

W ciągu ostatnich dwóch lat w powiecie olsztyńskim utopiło się 14 osób. Na szczęście nie było wśród nich dzieci. Najwięcej osób tonie w soboty i niedziele. Nieszczęściem jest fakt, że pijani na wodzie to norma.

Tonący umiera w ciszy. Mitem jest też, że najczęściej toną ludzie, którzy nie potrafią pływać. Najczęściej topią się ci, którym wydaje się, że są dobrymi pływakami. Animuszu dodają sobie pijąc alkohol, a potem porywają się na przepłynięcie jeziora. W połowie drogi opadają z sił. Z tej wyprawy już nie wracają. Brawura to wciąż nasz grzech główny.

Postanowiliśmy sprawdzić, jak to wygląda na olsztyńskich jeziorach i wybraliśmy się na patrol z ratownikami z olsztyńskiego WOPR-u, którzy w Olsztynie kontrolują jezioro Ukiel. Patrole rozpoczęły się niedawno, bo na początku czerwca. Jest godzina 10. W środę zaskakuje nas panująca tutaj cisza i spokój. Ale jak mówią ratownicy, to cisza przed burzą.

— Cały czas na wodzie. Osiem godzin. Bez względu na to, czy pada, czy jest słońce, czy jest dużo jednostek pływających na jeziorze czy też nie. Jeśli przerwa, to na krótko. Cały czas trzeba być przygotowanym na interwencję — przyznaje Jarek Krawczyk, ratownik WOPR od 11 lat, a także trener pływania. — Nie mogę sobie pozwolić na dekoncentrację czy dłuższą przerwę. Nie mógłbym żyć ze świadomością, że coś się stało, a nas nie było w tym momencie na wodzie. Szczególnie w weekendy, kiedy jezioro Ukiel jest oblegane. Musimy być na bieżąco z pogodą. A nawet być krok przed nią — dodaje Krawczyk.
W patrolu z nami płynie też Paulina Zachoszcz, która ratownikiem WOPR jest drugi sezon. To dla niej odmiana, bo na co dzień trenuje pływanie. Zwykle na basenie.

— Tak naprawdę nigdy nie wiadomo, czego możemy się spodziewać — potwierdza Paulina. — Nie da się tego przewidzieć.
— Jeden z patroli wyciągnął płynącego środkiem jeziora warchlaka, potem wyciągaliśmy łabędzia zaplątanego w sieć — wtrąca Jarek Krawczyk. — W czasie deszczu, zmieniamy kurtki i znów wracamy na patrol.

Z zapartym tchem ogląda się akcje ratownicze, które w filmach są szalenie widowiskowe. U nas też potrafią być sensacyjne, choć nasi ratownicy nie są tak doceniani jak ci amerykańscy. A szkoda, bo koledzy zza Oceanu mogą pozazdrościć im wielu rzeczy. Nasi ratownicy nie tylko znakomicie pływają, ale muszą też odbyć szereg specjalistycznych kursów i dzięki temu są świetnie przygotowani do służby. Za to jednak turyści są zupełnie nie przygotowani do pływania. Wypływają na środek jeziora bez ratowniczych bojek, na rowery wodne wsiadają bez kamizelek. Tymczasem, kiedy wpadniemy do wody, to właśnie one mogą uratować nam życie. Ratownicy WOPR przyznają też, że największym problemem są osoby, które przeceniają swoje umiejętności.

— Kiedy widzimy, że kontrolowana przez nas osoba jest pod wpływem, alkoholu, alarmujemy policję, która interweniuje — tłumaczy Paulina Zachoszcz.
W 2015 roku w powiecie olsztyńskim utonęło 12 osób (10 mężczyzn i dwie kobiety). Najwięcej osób (sześć) miało powyżej 50 lat. Dziewięć osób utonęło w jeziorach. W 2016 roku utonęły cztery osoby: dwóch mężczyzn i dwie kobiety. Trzy spośród wszystkich ofiar miały więcej niż 50 lat. Dwie osoby z nich utopiły się w stawach.

— Nasze służby najczęściej interweniują w przypadku wywróconych kajaków, łódek, wywróconych żaglówek. Są to też osoby, które spadają ze skuterów i potem nie potrafią ponownie na niego wsiąść — wylicza Sławomir Gicewicz, prezes WOPR. — W tym roku WOPR patroluje akweny w całym województwie, oprócz Wielkich Jezior Mazurskich. W Olsztynie, na jeziorze Krzywym, zabezpieczamy bezpieczeństwo na wodzie. W naszym województwie w ubiegłym roku utonęło niemal 50 osób, z czego ponad 30 były to osoby po 50. Wśród nich była tylko jedna osoba nieletnia. Chcielibyśmy, by statystyki dotyczące osób poniżej 18 lat wyniosły zero. Wśród powodów utonięć są brawura, wskakiwanie do wody, kiedy ciało jest rozgrzane. Najwięcej osób tonie w soboty i niedziele. Wśród nich najczęściej topią się mężczyźni — dodaje Gicewicz.

Tak wyglądają statystyki wojewódzkie. A jak jest w Olsztynie?
— Na szczęście w ciągu ostatnich dwóch lat w powiecie olsztyńskim nie mieliśmy żadnego utonięcia dziecka — informuje Anna Balińska z Komendy Miejskiej Policji i dodaje. — Apelujemy do osób, które wybierają się nad jeziora o rozwagę i o to, by dbały o bezpieczeństwo najmłodszych.

Katarzyna Janków-Mazurkiewicz

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. W Holandii zaobserwowano,że #2273317 | 5.172.*.* 26 cze 2017 11:26

    topią się tam głównie polacy i rumuni .Wniosek jest taki , brak wyuczonego szacunku do wody.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz