Wtorek, 19 września 2017

Kolejna lawina mandatów po zmianie cen biletów

2017-07-16 19:00:00 (ost. akt: 2017-07-14 16:53:40)
Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.

Autor zdjęcia: Bartosz Cudnoch

Podziel się:

Wakacje rozpoczęły się podwyżkami cen biletów jednorazowych. Niektórzy o zmianach nie wiedzieli i za niewiedzę przyszło im słono zapłacić. Posypały się mandaty, ale też lawinowo wzrosła liczba odwołań.

Kiedy córka pani Marioli otrzymała ostatnio mandat w autobusie miejskim, ta zaczęła rozglądać się za informacjami na temat podwyżek cen biletów jednorazowych. Z jakim rezultatem?

— Nigdzie ich nie było i nadal nie widać, w takiej sytuacji córka nie powinna dostać mandatu, a upomnienie — relacjonuje zdenerwowana pani Mariola, mama Wiktorii. — Bilet kupiła, normalnie skasowała. Dziecko nie jechało bez biletu, nie miało jedynie tej dopłaty w kwocie pięciu groszy. Gdyby jeszcze jechała na gapę, to nie negowałabym tej kary. Będę odwoływać się od każdej odmownej decyzji — dodaje pani Mariola. — Nikt nas nie poinformował, że będą potrzebne bilety-dopłaty.

Przypomnijmy, od 1 lipca bilet normalny zamiast 2,90 zł kosztuje 3 złote, a ulgowy z 1,45 zł podrożał do 1,50 zł. Podrożały również bilety 10-przejazdowe. Za bilet normalny płaciliśmy 28 zł, a za ulgowy — 14 zł. Po zmianach jest to odpowiednio — 29 i 14,50 zł. Karnet biletów sprzed podwyżki miała pani Urszula. — Rzadko jeżdżę autobusami, raczej poruszam się po mieście autem bądź pieszo. Tego dnia wsiadłam do autobusu i skasowałam jeden z biletów z karnetu 10-przejazdowego. Kupiłam go na kilka dni przed końcem czerwca. Nikt nie poinformował mnie, że za kilka dni będzie podwyżka tych biletów — mówi zdenerwowana olsztynianka. — Mam już swoje lata i przez myśl nigdy mi nie przeszło, żeby jechać na gapę. Zawsze kasuję bilet. Kiedy więc weszła kontrola i powiedziała, że nie mam dopłaty, zaproponowałam, że skasuję kolejny. Nikt mojej prośby nie wysłuchał. A wystarczyłoby traktować pasażerów po ludzku. Tak niewiele, a okazało się, że to zbyt dużo — podsumowuje kobieta.

Zrezygnowana pani Urszula postanowiła więc uregulować mandat, który otrzymała. Kiedy jednak na miejscu dowiedziała się, że może skorzystać z odwołania od kary, skorzystała z tej możliwości.

— Żal byłby mniejszy, gdybym jechała bez biletu. Po powrocie do domu nie wiedziałam, czy śmiać się czy płakać — dodaje. — Teraz czekam na odpowiedź. Jak poinformowały mnie panie z ZDZiT-u , na odwołanie urzędnicy mają 30 dni. Gdybym wiedziała o podwyżkach, nie doszłoby do tej sytuacji.

Przedstawiciele Zarządu, Dróg, Zieleni i Transportu, którzy odpowiadają za funkcjonowanie komunikacji miejskiej w Olsztynie, odpierają zarzuty. — Kampania informacyjna była bardzo szeroka. Komunikaty o zmianie taryfy opłat były wyświetlane na elektronicznych tablicach na przystankach. Przez tydzień poprzedzający wprowadzenie nowych cen biletów we wszystkich autobusach i tramwajach nadawany był komunikat głosowy. Ponadto informacje były zamieszczone na plakatach, które wywiesiliśmy na wiatach przystankowych — wylicza Paweł Pliszka, rzecznik ZDZiT. — Komunikat o tym był i jest nadal zamieszczony na stronie internetowej Zarządu Dróg, Zieleni i Transportu. O zmianach szeroko informowały lokalne media. Nie ma możliwości wprowadzenia okresu przejściowego, w którym pasażerowie nie byliby karani za przejazd bez ważnego biletu, bo uchwała rady miasta Olsztyna takiego rozwiązania nie przewiduje.

Tymczasem w listopadzie 2015 roku, kiedy podrożały bilety 10-przejazdowe i istniejące wówczas 3-przejazdowe, takie rozwiązanie było możliwe. — Podjęliśmy decyzję o trzydniowej karencji i niekaraniu za brak pełnej opłaty za podróż. Bilety-dopłaty są w sprzedaży i będą nadal. Jeśli wyczerpią się ich zapasy, zamówimy kolejną partię. Wszystkie reklamacje dotyczące mandatów za brak dopłaty, będą rozpatrzone pozytywnie, tzn. wezwanie do wniesienia opłaty dodatkowej zostanie anulowane — mówił wówczas na łamach „Gazety Olsztyńskiej” rzecznik ZDZiT.

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, w tym roku, przez pierwsze pięć dni lipca w autobusach komunikacji miejskiej nie było kontroli. A co będzie z karami?
— Codziennie wpływają do nas odwołania i reklamacje dotyczące różnych sytuacji związanych z komunikacją miejską i z pewnością po 1 lipca doszły do tego pisma w sprawie anulowania opłaty dodatkowej za przejazd bez ważnego biletu, wynikający właśnie ze zmiany ceny biletów jednorazowych — przyznaje Pliszka. — Nie prowadzimy rejestru takich pism, ale w pierwszych dniach lipca rzeczywiście wpływało do ZDZiT o kilkanaście reklamacji więcej niż zwykle. Wciąż trwają procedury związane z rozpatrywaniem wszystkich reklamacji. Żadna z nich jeszcze się nie zakończyła, wobec tego nie można wskazać, czy któraś została przyjęta bądź odrzucona — dodaje.

Odpowiedzi szukaliśmy też w radzie miasta, która zatwierdziła zmiany.

— Nieznajomość prawa nie zwalnia z obowiązku jego przestrzegania. Naszym zdaniem kampania informacyjna była dobrze zorganizowana, że każdy mógł się zapoznać ze zmianami — tłumaczy Halina Ciunel, przewodnicząca rady miasta. — Jednak z moich informacji wynika, że do dziś, czyli w ciągu dwóch tygodni od chwili wejścia w życie uchwały, żaden wniosek nie został rozpatrzony negatywnie.
I to jest jedyna pocieszająca informacja.

Katarzyna Janków-Mazurkiewicz

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Jakub #2288136 | 17 lip 2017 12:02

    To trochę tak jak z wymianą pieniędzy z natychmiastowym unieważnieniem starych banknotów. Bilety były przecież kupione wcześniej więc po obowiązującej wtedy cenie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. pijany rycho #2288018 | 83.25.*.* 17 lip 2017 09:08

    a ta zmiana cen biletów to czemu miała służyć ?bo jeszcze sobie wezmę i pomyślę,że do łapania "gapowiczów" za 5 gr

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. dlaczego? #2287776 | 83.9.*.* 16 lip 2017 20:19

    Czemu u nas musi nadal pokutować stary opresyjny system mandatów w takich sytuacjach? Na całym świecie w takiej sytuacji można bilet czy dopłatę kupić normalnie i bez strachu u kontrolera, a mandat i represje to ostateczność. Czy to u nas się kiedyś zmieni? Dlaczego mogę jechać bez strachu w innych państwach, gdzie kontrola podchodzi do człowieka jak do człowieka, a nie trybika totalitarnej machiny? Czasy się zmieniły, może czas na zmianę mentalności naszych uregulowań?

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (4)

    1. Kasiek #2287774 | 81.190.*.* 16 lip 2017 20:12

      Nawet jeśli informacja o zmianach cen biletów była nagłaśniana, to informacji, co robić ze starymi (tańszymi) biletami już nie ma. Nie ma nigdzie informacji o konieczności dokupienia biletu z dopłatą. Nie ma też możliwości zakupu dopłaty w biletomatach. W tramwajach czy autobusach (ani też w biletomatach) nie ma wyraźnych informacji, co robić, gdy ma się stary bilet. W Internecie też ciężko taką informację znaleźć. Sama byłam przekonana, że skoro mam stary bilet, zapłaciłam za niego i kupiłam go nim pojawiły się nowe, to mogę z niego korzystać. Do głowy mi nie przyszło, że jest coś takiego jak bilet za 5 czy 10 groszy (tzw. dopłata).

      Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz