Wtorek, 19 września 2017

My mieszkańcy olsztyńskiego Bronxu

2017-08-20 19:21:00 (ost. akt: 2017-08-20 19:12:38)
Ewa Bagińska i Gerda Maślanik mieszkają w sąsiedztwie tego paskudnego podwórka. Obie wspominają czasy, kiedy wyglądało ono zupełnie inaczej

Ewa Bagińska i Gerda Maślanik mieszkają w sąsiedztwie tego paskudnego podwórka. Obie wspominają czasy, kiedy wyglądało ono zupełnie inaczej

Autor zdjęcia: Katarzyna Janków-Mazurkiewicz

Podziel się:

Na podwórko na olsztyńskim Zatorzu wychodzi coraz mniej dzieci. Nie, żeby specjalnie zaszywały się w domach i tam godzinami przesiadywały przed telewizorem czy komputerem. Ich podwórko jest zbyt niebezpieczne, żeby na nim przebywać.

Najmłodsi wolą siedzieć w mieszkaniu, niż spędzać czas na brzydkim i brudnym podwórku. A takie jest właśnie to, które mieści się na Zatorzu za budynkami przy ulicy Limanowskiego. Oprowadza nas po nim Ewa Bagińska, jedna z mieszkanek. — Oficjalnie tym podwórkiem zajmuje się miasto — tłumaczy nam Ewa Bagińska. — Sami jednak odnowiliśmy huśtawki, które, jak podejrzewam, istnieją od lat 60. XX wieku. Powstały zapewne w tym samym czasie, co budynki przy ulicy Limanowskiego. Wbiliśmy kilka opon, które pomalowaliśmy, by coś się działo.

Razem z innymi rodzicami stworzyliśmy piaskownicę. Piasek jest atestowany.
- Co jakiś czas przychodzi tu dziewczyna z kosą, jedna z mieszkanek, i kosi trawę. Ktoś jednak za to dostaje pieniądze, prawda? Więc nie wypada, byśmy kogoś wyręczali w obowiązkach — dodaje pani Ewa.
Ale jak to bywa w przypadku każdej działki, trzeba o nią dbać regularnie, żeby była cały czas w dobrym stanie, ale na to mieszkańcy nie mają ani czasu, ani sił. Dlatego też trawa rośnie tu swobodnie, a dzieci już dawno darowały sobie zabawy. Czasem co odważniejsze spróbuje bawić się w piaskownicy.

Wśród bujnej trawy ostały się jeszcze drzewa. Jedno z nich kiedyś pękło i spadło na samochód. Jak twierdzą mieszkańcy tylko dlatego zostało szybko usunięte, by nikt nie zabiegał o kolejne odszkodowanie za zniszczenia. Ale czy istnieje jakakolwiek rekompensata za koszmarny widok z okna?
— Mamy tutaj krzaki. Kiedyś były przycinane. Dziś mają wysokość drzew, więc zwróciłam się o ich ścięcie. Teraz jednak już tego nikt nie robi, bo podobno okres ochronny — opisuje pani Ewa i dodaje. — A tymczasem pijaczki mają idealną sposobność, żeby się w nich schować i tam załatwiać swoje potrzeby.
— Mogliby skosić tę trawę. Ona już koszmarnie zarosła — wtrąca się do rozmowy jeden z mieszkańców.

Trzeba przyznać, że lokatorzy nie mają tutaj łatwego życia. Kiedy rozmawiamy z mieszkańcami, z pobliskiej ławeczki niechętnie podnosi się dwóch panów z piwem w ręce. Odchodzą, ale czujnie nam się przypatrują.
— To jest obszar zakwalifikowany przez służby jako niebezpieczny i dlatego często zaglądają tutaj patrole straży miejskiej — dodaje Ewa Bagińska. — Tu może być Bronx, ale nie musi być brudno i śmierdząco. Te warunki uwłaczają naszej godności. Mieszkam tutaj od siedemnastu lat, ale nigdy w życiu nie było tutaj tak źle, jak w ciągu ostatnich pięciu lat. Wszyscy uważają, że tutaj można wszystko — stwierdza kobieta.

Pani Gerda Maślanik jest jedną z pierwszych mieszkanek jednego z budynków, sąsiadującego z podwórkiem. W rozmowie z nami wspomina dawne czasy.

— Kiedyś wychodziło się na ławeczkę i piło kawę, a teraz już tego nie można — opowiada Gerda Maślanik. — Wszyscy nam zazdrościli naszego podwórka. Rosły tutaj róże i inne kwiaty. Pięknie tutaj było — wspomina pani Gerda.
Trudno uwierzyć w te opowieści, widząc obecny zaniedbany plac. Zdesperowani mieszkańcy sami poprzyczepiali do siatki worki na śmieci. Sami też sprzątają teren.
— Nie wychodzę tutaj z dziećmi, bo się boję. Chodzimy na inne place zabaw. Po całym dniu pracy, zmęczona, muszę gonić z dziećmi aż na Zamenhofa — irytuje się Joanna Szczepanek.
Okazuje się jednak, że nie jest łatwo znaleźć winnego tego stanu podwórka przy Limanowskiego. Postanowiliśmy jednak znaleźć podmiot odpowiedzialny za ten teren. Na początku skierowano nas do Zakładu Lokali i Budynków Komunalnych I z ulicy Zamenhofa 16. Pracownik tej placówki potwierdził, że sprawa podwórka jest mu znana.

— Tak, wiemy, które to budynki. Dzwonią do nas mieszkańcy, że śmieci są roznoszone po całym podwórku. Ale my tym terenem nie administrujemy — mówi nam pracownik w rozmowie telefonicznej.
Podwórkiem nie zajmuje się też Zarząd Dróg, Zieleni i Transportu w Olsztynie.
— Nie zarządzamy tym terenem, ponieważ z zasady nie zajmujemy się podwórkami. Najlepiej, jeśli mieszkańcy zapytają swojego administratora — wyjaśnia nam Paweł Pliszka, rzecznik prasowy ZDZiT.
Pracownik ZBiLK poleca nam kontakt z administratorem budynków przy Limanowskiego. Sprawdzamy, kto jest właścicielem terenu. W referacie ewidencji gruntów i budynków UM pani po krótkiej chwili ma dla nas informację.
— To teren gminy — potwierdza.

Niestety Zbigniew Karpowicz, dyrektor Zakładu Lokali i Budynków Komunalnych w Olsztynie do poniedziałku przebywa na urlopie.
— Obecnie jestem na urlopie i musiałbym zapoznać się z dokumentami — wyjaśnił nam w rozmowie telefonicznej.

Nasze dochodzenie utknęło więc w martwym punkcie. A co w związku z poprawą stanu podwórka proponują mieszkańcom urzędnicy z ratusza?
— Zależy nam, aby w temacie podwórek aktywować mieszkańców. W tym roku ruszył program „Podwórka z natury” skierowany do olsztynian, którzy chcieliby urządzić swoje podwórka, jako zielone miejsca spotkań i integracji sąsiedzkiej _— mówi Karolina Kamińska z Urzędu Miasta w Olsztynie. — Obecnie trzy społeczności sąsiedzkie pracują nad zmianą swojego najbliższego otoczenia. Podwórka zlokalizowane są przy pl. Konsulatu Polskiego, ul. Warmińskiej oraz ul. Limanowskiego. Pierwsze efekty są już widoczne.
Urzędnicy polecają też, by mieszkańcy zgłosili projekt do przyszłorocznego Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskim. Wśród projektów zgłoszonych do tegorocznej edycji jest również kilka pomysłów związanych z metamorfozą podwórek.

Nie zostawimy mieszkańców w potrzebie. Do tematu wrócimy.

Komentarze (27) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Zimowa #2311637 | 188.146.*.* 22 sie 2017 13:15

    Bardzo ladnie rozpoczeta dyskusja. Zatorze jest dzielnica zaniedbana ale co my mamy powiedziec mieszkancy ul. Zimowej powstal nowy blok nie ma placu zabaw nie wspomnę o autobusach jak dzieci maja jezdzic do szkoly jak nie ma czym na 116 beda chodzic ulica .... a o zabawie na placu zabaw zapomnij bo lepiej tworzyc nowe w centrum bo wszyscy widza a te na obrzerzach miasta to nie istnieja dla miasta.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. olsztynianka #2311049 | 79.184.*.* 21 sie 2017 15:54

    Na Zatorzu pełno jest takich placów. Proponuję sprawdzić podwórko między wieżowcami - Jagiellońska, Sybiraków i Tczewska. O ile plac zabaw jest ładny to z otoczeniem masakra. Na ławkach siedzą menele i piją alkohol do późnych godzin nocnych. Kobiety siedzące ( o zgrozo matki dzieci biegających po podwórku) często wyzywają się z tymi menelami albo przytulają się do nich a biedne dzieci na to patrzą. wszędzie pełno pustych puszek i butelek po piwach, czasami nawet można znaleźć jakies niedopałki a nawet opakowania po jakichś dziwnych środkach... Większość ludzi boi się puszczać dzieci na ten plac zabaw z powodu pijanych lub naćpanych osób przebywających w jego pobliżu.W sezonie jesienno - zimowym towarzystwo przenosi się wspomnianych wieżowców. I potrafią całą noc ludziom pod drzwiami się wydzierać, rozbijać butelki ściany czy nawet sikać na klatkach schodowych lub windach. Czasem strach z pracy wrócić bo wejście do bloku okupuje kilku pijanych facetów. Policja wystawia im tylko mandaty i odjeżdża. A za chwile to samo... Czy naprawdę nie da się z tym nic zrobić? Może niech gazeta zajmie się również tą sprawą?

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Edi #2310985 | 46.77.*.* 21 sie 2017 14:11

      U was na podwórzu syf, a wybrańcom robi się marmurowe chodniki i kamienne kule pod restauracją. Taka to równość i sprawiedliwość w tym mieście. Ale co tam. Dla plebsu jest co jakiś czas jakiś muzykopodobny koncert typu Green Festival albo inna zbieranina estradowych miernot.

      Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. nick #2310926 | 178.36.*.* 21 sie 2017 12:21

      "skierowano nas do Zakładu Lokali i Budynków Komunalnych I z ulicy Zamenhofa 16" ... zastanawiam się gdzie skierowano, czy do Zakładu Budynków Komunalnych I przy ul. Zamenhofa 16 czy do Zakładu Lokali i Budynków Komunalnych przy ul. Cichej 5 ?

      Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      1. No coż .... #2310907 | 88.156.*.* 21 sie 2017 11:36

        Wygląda na to ,że wspaniałe władze w tym Olsztynie a zwłaszcza ten tzw. Grzmotowicz. Jemu w głowie tylko tramwaje i betonowanie czego się da . A zasyfione miasto - a któż by się tym w Arbuzowni przejmował

        Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz

      Pokaż wszystkie komentarze (27)