Piątek, 22 marca 2019

Adriana Krawcewicz: Potęga marzeń ma wielką moc [ROZMOWA]

2019-03-15 19:00:00 (ost. akt: 2019-03-16 20:35:22)
Adriana Krawcewicz pochodzi z Olsztyna, ale od lat mieszka i tworzy w Londynie.

Adriana Krawcewicz pochodzi z Olsztyna, ale od lat mieszka i tworzy w Londynie.

Autor zdjęcia: arch. prywatne

Podziel się:

Absolwentka prestiżowej uczelni London College Of Fashion, wokalistka, ilustratorka mody i grafik. Z Adrianą Krawcewicz, olsztynianką mieszkającą w Londynie rozmawia Katarzyna Janków-Mazurkiewicz.

— Twój dzień rozpoczyna się od wypicia dobrej, mocnej kawy?


— Rozmawiamy wcześnie rano, a ja nie jestem typem skowronka. Raczej typem sowy, bo pracuję wieczorem. Kiedy trzeba, potrafię się zorganizować. Tak stało się w przypadku naszego wywiadu. Zmobilizowałam się i wstałam wcześniej. Ostatnio jednak staram się ograniczać kawę do jednej filiżanki dziennie.

— To chyba trudne, bo świat mody rządzi się swoimi prawami. Pracuje się głównie wieczorami lub nocą?


— Rzeczywiście tak jest, choć zaczynam wprowadzać trochę zdrowych nawyków. Staram się, by praca zbyt nie zdominowała mojego życia. Wydaje mi się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku.

— Praca wymaga od ciebie poświęceń?


— Nie do końca. Tak naprawdę wiele zależy od nas samych. Tego, w jaki sposób my kreujemy naszą rzeczywistość. Jeżeli narzucamy sobie pewien styl pracy, bo robią tak inni, to jest to wyłącznie nasz wybór. Może nas uszczęśliwiać bądź nie. To kwestia priorytetów. Zupełnie inaczej jest, kiedy jesteśmy na początku swojej drogi. Kiedy wciąż trzeba udowadniać, ile potrafimy, na co nas stać. To zmienia się, kiedy mamy już określoną pozycję, kiedy nasza praca jest doceniana. Nie można jednak zapomnieć, by dbać o siebie, swoje zdrowie, bo dzięki temu mamy siłę na kreatywność. Nie sprzyja jej brak snu i picie trzech kaw dziennie. To tak naprawdę nie pomaga, a wręcz utrudnia twórczą pracę. Dlatego też od miesiąca staram się to zmieniać. Wysypiam się i skupiam na odpoczynku.



http://m.wm.pl/2019/03/orig/adriana-2-536407.jpg


— Gdyby jednak ktoś powiedział ci kilka lat temu, że będziesz tworzyć ilustracje do kolekcji H&M, uwierzyłabyś?


— To raczej dowód na to, że potęga marzeń ma w sobie ogromną moc. Potwierdzenie, że wkładając odpowiednio dużo motywacji, pracy i wysiłku jesteśmy w stanie je urzeczywistnić. Trzeba podążać za nimi, bo to naprawdę ma sens.

— Co trzeba zrobić, by marzenia się spełniały?


— Na pewno zawsze trzeba wierzyć w siebie i swoją pasję. Na początku drogi tak naprawdę nie masz pojęcia, w jaki sposób dotrzesz na szczyt. Oczywiście nie zawsze było różowo. Jednak pomagało mi przeświadczenie, że ilustracja modowa jest moją przyszłością. Wiele osób mnie wspierało. Moi znajomi, przyjaciele, rodzina. Wierzyli we mnie. Słowa uznania słyszałam od ludzi z branży. Byłam też zdeterminowana. Zawzięłam się, żeby osiągnąć to, co sobie zaplanowałam.

— Zgadzasz się ze stwierdzeniem, że sukces to zaledwie procent talentu i 99 procent włożonej pracy?


— Powiedziałabym, że 20 procent talentu, a 80 pracy. Bez uzdolnień w tej branży nic się nie osiągnie. Spotkałam wiele niezwykle utalentowanych osób, które jednak nie zaszły daleko. Ogromnie ważna jest wiara w siebie. Trzeba być przekonanym do tego, co się robi. Studiowałam na London College of Fashion. Dostało się tylko 30 osób z całego świata, ale nie wszystkie miały w sobie na tyle determinacji, by piąć się coraz wyżej. Oczywiście, do dziś mam chwile zwątpienia, niepewności. Wierzę jednak, że jeśli wysyłamy w świat dobrą energię, to ona do nas wróci. Nasze myśli i słowa mają wpływ na otaczający nas świat. Są sygnałami, które wysyłamy na zewnątrz. Teraz to wiem, ale nie wiedziałam, kiedy miałam 21 lat. Być może wtedy zaczęłabym myśleć w inny sposób i uniknęłabym wielu niepotrzebnych rozterek.

— Jednak może bez ich nie miałabyś tylu osiągnięć? Rysowałaś na żywo dla jednej z najbardziej luksusowych marek outletów Value Retail pod Mediolanem, brałaś udział w edycjach London Fashion Week, ale też tworzysz muzykę.


— Moje poszukiwania spowodowały, że odkryłam film modowy. Mam na koncie kilka nagród, w tym nominacje uznanych festiwali. Film modowy daje mi ogromną satysfakcję, bo łączy wszystkie dziedziny, które mnie interesują. Ilustrację, film, modę i muzykę. Tak naprawdę dyplom zrobiłam właśnie z filmu modowego. Uwielbiam ilustrację, ale przygotowując produkcje filmowe czuję się spełniona. Choć to nie taka prosta dziedzina, bo wymaga dużych nakładów finansowych, skompletowania odpowiedniego zespołu. Czuję jednak, że to jest właśnie to, co powinnam robić. Jestem w trakcie tworzenia filmu, który opowiada o depresji artysty. Ma jednak pozytywne przesłanie. Pokazuję, jak sztuka doprowadziła mnie do depresji, ale jednocześnie pozwoliła mi się z niej wyzwolić. Ten film będzie podsumowaniem mojej artystycznej drogi. Historią mody z przekazem. Opowieścią, która może inspirować. Chcę pokazać, że zawsze trzeba zachować dystans. W życiu są ważniejsze momenty od twojego zdjęcia z Fashion Week, które opublikuje "Vogue".




http://m.wm.pl/2019/03/orig/model3-1-536406.jpg



— W świecie blichtru łatwo się zgubić? Współpracujesz ze znanymi projektantami, jesteś stałym gościem światowych pokazów mody.


— Na pewno nie można dać się zwariować. Trzeba też skończyć z tyranią lajków, uzależnieniem naszego samopoczucia od liczby polubień wpisu z Instagrama. Nie można podążać za pustymi dowodami uznania zamieszczając fałszywe wpisy, które mają zwiększyć naszą popularność. Nie uważam jednak, że social media są złe, bo pomagają w promocji, ale chciałabym za ich pośrednictwem przekazywać głębsze treści. Nie można udawać kogoś innego, niż jesteśmy naprawdę.

— A nie jest tak, że takie podejście utrudnia osiągnięcie sukcesu w świecie mody?


— O dziwo, nie. Mam wrażenie, że im więcej mam dystansu, tym więcej rzeczy mi się udaje. Wydaje mi się, że ludzie bardziej chcą pracować z osobami, które są szczere. To ważne.

— Nie tęsknisz za Olsztynem?


— Moi rodzice mieszkają w Olsztynie, więc tu przyjeżdżam. Za każdym razem widzę, jak zmienia się. Jest miłym, uroczym miastem. Na pewno zawsze wracam tutaj z przyjemnością, tutaj są moje korzenie. W dzieciństwie zawsze jednak marzyłam o życiu na Zachodzie. Choć na pewno w Londynie łatwiej wybić się osobie, która tam się urodziła i wychowała. Anglicy nie są superotwarci na ludzi z zewnątrz, więc by udowodnić swój talent, trzeba w to włożyć wiele wysiłku. Osiągnięcie sukcesu nie było takie proste. Teraz mam jednak nowe marzenie - chcę mieszkać i tworzyć w Nowym Jorku. Potrzebuję zmiany.


Adriana Krawcewicz pochodzi z Olsztyna, ale od lat mieszka i tworzy w Londynie. Absolwentka London College Of Fashion jest wokalistką, ilustratorką mody i grafikiem. Jej teledyski były prezentowane na festiwalach w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i RPA.

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Galind #2699006 | 89.228.*.* 17 mar 2019 11:05

    Bardzo fajna i pozytywnie myśląca dziewczyna. Tak trzymać! Powodzenia.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz