W niedzielę odbędzie się 5. Samochodowe Grand Prix Olsztyna Inka Cup 2011. To ostatnia impreza w tym roku, ale z debiutem — wystartują oldtimery. Gaz wdepnie w swoim polonezie Adam Dowgird.
— Myślałem, aby kupić sobie taki samochód, ale na myśleniu się kończyło — opowiada Adam Dowgird, rajdowiec. — Na szczęście koledzy wynaleźli we Wrocławiu poloneza, który na pierwszy rzut oka wyglądał nieźle, bo miał małe ogniska korozji, ale po rozebraniu już tak różowo nie było. Nie przestraszyło to mnie jednak i dzięki temu mam teraz replikę samochodu rajdowego z 1987 roku, którym ścigał się Marian Bublewicz.
Rozebrany klasyk
Praca nad liftingiem poloneza trwała zaledwie ponad pół roku. Samochód trafił do Adama w listopadzie, a wiosną już śmigał po trasach rajdowych.
— Auto zostało rozebrane do najmniejszej śrubki — opowiada rajdowiec. — Ma zmieniony motor na dwulitrowy, ma też nową skrzynię biegów z fiata. Okazało się jednak, że z tym silnikiem auto niezbyt dobrze się prowadzi, co czuć było przede wszystkim na zakrętach. Dostał więc nowe zawieszenie — sportowe amortyzatory, twardsze sprężyny i resory. Wstawiłem też klatkę do wnętrza pojazdu. Zniknął też biały kolor, pojawił się żółty i oldschoolowe naklejki — w tym logo Pewexu. Potem, czyli trzy lata temu, pojawiły się już pierwsze starty.
Auto na spółkę
Prezent ślubny okazał się trafiony, ale trzeba było w niego sporo zainwestować.
— Na szczęście mam fantastyczną żonę, która rozumie wszystkie moje pasje — podkreśla Adam. — Praca nad samochodem wiązała się oczywiście z ogromnymi wydatkami, ale bardzo pomogli mi moi koledzy. Projekt budowy poloneza realizowałem razem z moim przyjacielem Michałem Syroką, z którym na zmianę startuję. Michał też pojedzie w niedzielę...
Twarda sztuka
Polonez wyróżnia się z tłumu, ale na ulicach Olsztyna nie tak łatwo go zobaczyć.
— Ten polonez nie nadaje się do codziennej jazdy — tłumaczy Adam. — Auto pozbawione jest zbędnego wyposażenia – w tym wygłuszeń. Kierowca podczas jazdy ma uczucie, jakby siedział w gitarze — dźwięk jest dużo głośniejszy w środku niż na zewnątrz. Dłuższa przejażdżka powoduje, że wychodzi się z samochodu nieprzytmonym. Ten samochód służy tylko do jeżdżenia na zawodach. Nawet żona nim nie jeździ! Raz tylko się przejechaliśmy, stwierdziła, że jest ok, ale lepiej będzie służył na startach niż w naszym małżeństwie. Nie dziwię się, bo z kolegami mówimy, że ten polonez jest „megamęski” — wymaga dużej siły, aby go prowadzić. Jest pozbawiony wszelkich udogodnień i jest twardym samochodem — twardym jak rajdowiec!
Inka Cup rozpocznie się o godz. 13 na trasie ulicami Nowowiejskiego i Konopnickiej ze startem i metą obok DH INKA. Pojadą m.in. Zbigniew Staniszewski, Radosław Typa, Bogdan Ludwiczak, Krzysztof Szeszko i Krzysztof Bubik. Organizatorzy proszą mieszkańców o przeparkowanie samochodów z pobliskich parkingów i ulic.
Ada Romanowska
a.romanowska@naszolsztyniak.pl












Komentarze
3
Dodaj swój komentarz
Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych
Ada Romanowska #473311 | 46.186.*.* 10-12-2011 19:07
Dzięki i przepraszam! Studia i dziekan mi się przypomniały, czyli... tzw. dziennikarski chochlik:)
!
odpowiedz na ten komentarz
adb #473239 | 83.9.*.* 10-12-2011 18:15
POZDRAWIAM PANIA REDAKTOR, ZA ANDRZEJA STANISZEWKSIEGO HHAHAHAHAHAAHAHHA
!
odpowiedz na ten komentarz
Ktos #473031 | 46.186.*.* 10-12-2011 15:25
A gdzie co to foto?
!
odpowiedz na ten komentarz