Transport śmierci. Klacz Princess Nana umierała na każdym zakręcie

2011-12-19 16:43:16 (ost. akt: 2011-12-20 12:14:57)

Po naszym artykule o angielskiej klaczy „Potraktowana jak śmieć” zawrzało w internecie. O Princess Nanie rozmawiamy z Teresą Abramską, prezes Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Autor: Zbigniew Woźniak

Sprawa uśpienia klaczy u Izy Szymczak podzieliła internautów. Jedni obwiniają ją o śmierć, inni bronią.
— Byłam na miejscu i widziałam nie tylko tę klacz. Na łące pasły się pozostałe konie pani Izy, które były w bardzo dobrej kondycji. Potwierdził to specjalista od koni – weterynarz Krystian Rajski. Prosiłam nawet, aby sprawdził stan kopyt, które są istotne dla konia. Wszystko było bez zastrzeżeń. Skoro jego opinia jest pozytywna, co ja innego mogę powiedzieć? Widziałam te konie i nic nie wskazywało na to, że są zabiedzone i opuszczone. Sądzę, że uśpiona klacz również była otoczona opieką.

Dlaczego więc była aż w takim stanie?
— Tej klaczy przede wszystkim potrzebny był rentgen. Za pomocą zdjęć należało sprawdzić, czy koń nie miał wewnętrznych uszkodzeń spowodowanych transportem. Ale to weterynarz powinien wydać taką dyspozycję, a nie Iza Szymczak. Ona opiekowała się koniem jak mogła najlepiej – ma całą dokumentację leczenia i ogromną torbę leków, które dawkowała klaczy.

Princess Nana – koń potraktowany jak śmieć – przeczytaj poprzedni tekst


Ale dlaczego tak późno wezwała weterynarza? Koń męczył się przez półtora miesiąca od przyjazdu do jej stajni.
— Koniem najpierw zajmował się lekarz z Barczewa. Dopiero po jakimś czasie – gdy stan klaczy się pogarszał – trafił w ręce Krystiana Rajskiego, który zdecydował o eutanazji. Klacz była w takim stanie, że nie miała sił na wyzdrowienie. Gdyby to był młody koń, sytuacja potoczyłaby się zupełnie inaczej. Ale ta klacz miała 22 lata i była wyeksploatowana przez ludzi, u których wcześniej była. To rasowa klacz, więc – wedle założeń wszystkich hodowli rasowych koni – musi rodzić co rok źrebię. Proszę sobie policzyć, ile przez całe swoje życie mogła wydać dzieci na świat... Jak to wpłynęło na jej organizm? Ta klaczka była wyeksploatowana pod każdym względem zdrowotnym. Nie miała sił walczyć z chorobą. Nie miała siły jeść, pić... Rany nie chciały się goić, koń z dnia na dzień słabł. Ubolewam bardzo nad jego losem.

Naprawdę nic nie dało się zrobić?
— Krystian Rajski stwierdził, że stan zdrowia klaczy nie był wynikiem zaniedbań Izy Szymczak. Powstał w wyniku złego transportu. Po prostu została potraktowana jak śmieć! Przecież fachowcy od przewożenia koni powinni znać się na tym, co robią! Klacz została wrzucona do samochodu bez żadnych zabezpieczeń. Na każdym zakręcie miotała się w każdą stronę i obijała o wszystko, co tylko możliwe. Dlatego dostała aż takich obrażeń, które na tak wyeksploatowanym organizmie nie chciały się goić.

Ada Romanowska
a.romanowska@naszolsztyniak.pl




Komentarze 31

Dodaj swój komentarz

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

  1. Czytelnik #544808 | 83.9.*.* 05-02-2012 14:29

    Rzetelny artykuł na temat p. Izy i jej "opieki": http://www.stajniatrot.pl/texts/mondre/p rinana.html

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. gość-uważnie śledzący cała sprawę #492977 | 83.9.*.* 29-12-2011 13:54

    Jak łatwo jest zepsuć opinię,na wielu stronach int. pojawiły się zdjęcia zaistniałej sytuacji,pani redaktor opisała cała sprawę lecz pewnie nie szukała prawdy w tym art. tylko sensacji.A może nam czytelnikom należy się jednak prawda, przydałoby się trochę wysiłku dla p. redaktor , należy sprawdzić fakty zanim się napisze art.,który nie zawsze jest zgodny z prawdą.Powinno się wysłuchać obu stron zanim się kogoś obsmaruje.Czekam na finał tej sprawy.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. TJ #492932 | 205.167.*.* 29-12-2011 13:06

    Ponieważ pani Abramska w dość nieuprzejmy sposób odmówiła rozmowy na temat opisywanych tu wydarzeń, chciałbym zadać jej publicznie następujące pytania: 1) Dlaczego zakłada się (tylko na podstawie opowieści pani Izy), że koń faktycznie był przewożony bez należytego zabezpieczenia ? Przecież zdarza się, że nawet perfekcyjnie zabezpieczony koń ponosi obrażenia w transporcie... 2) Na jakiej podstawie pani Abtamska twierdzi, że klacz "Na każdym zakręcie miotała się w każdą stronę i obijała o wszystko, co tylko możliwe.", skoro nie była przy tym i nie widziała tego ? 3) Dlaczego twierdzi, że "Ta klaczka była wyeksploatowana pod każdym względem zdrowotnym", skoro nie widziała konia w chwili przybycia do Tęgut ani go wówczas nie badała ? 4) Na jakiej podstawie za wiążącą ta pani uznaje opinię weterynarza znanego głównie jako specjalista od małych zwierząt, w dodatku wygłoszoną po aż półtora miesiąca od dnia transportu ? 5) Koń nie padł z wykrwawienia, tylko z innej przyczyny. Dlaczego w obu artykułach nie podaje się jej, to jest: nie podaje się formalnej diagnozy weterynaryjnej ? 6) Podobno ktoś z Barczewa wcześniej leczył klacz - kto i i jak ? Niestety żaden z tamtejszych wetów się do tego nie przyznaje, a jedynie dr Królczyk przyznaje się do jednej (!) rozmowy telefonicznej z panią Izą...

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. yhm #488546 | 83.9.*.* 23-12-2011 23:57

    ja nawet nie znam takiego weta jak Rajski ktory zajmowalby sie konmi...nasz region jest maly, kazdy sie zna ijest tylko kilku fajnych i doswiadczonych weterynarzy jezeli chodzi o konie z naszego regionu i na pewno nie jest to pan Rajski ...w ogole to pierwsze slysze o kims takim :/

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. do Rajskiego "kolega" ze studiów #487974 | 83.9.*.* 23-12-2011 12:22

    — Krystian Rajski stwierdził... została potraktowana jak śmieć! ... Klacz została wrzucona do samochodu bez żadnych zabezpieczeń. Na każdym zakręcie miotała się w każdą stronę i obijała o wszystko, co tylko możliwe... he he wrzucona za nogę a może za ogon...??? Ty Rajski uważaj co mówisz, bo trzeba by mieć świadków, żeby tak oskarżać ludzi. Może już leci poczta z prokuratury...

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  6. zdegustowana #487948 | 83.9.*.* 23-12-2011 11:59

    a który to lekarz z Barczewa? nie widział w jakim stanie jest klacz?! niech by się tu też wypowiedział! a może p. Iza nie stosowała się do jego zaleceń? a może nie było żadnego lekarza z Barczewa?!!! ani skądkolwiek!!! czy w ogóle był wcześniej jakiś lekarz u tego konia?!!! i u innych?!! a może to nie rany były przyczyną takiego stanu konia tylko głód???!!! Pani Izo, "miłośniczko koni"! ile koni już pani uśpiła?! a wcześniej zamęczyła?! ilu lekarzom za to nie zapłaciła!? czy one wszystkie przyjechały do pani w takim złym stanie?! a może prowadzi pani obóz koncentracyjny... tylko dla koni?! a może testuje jakieś dziwne leki skoro ma ich całe torby?! - słucham!!! może Pani Abramska i inni głębiej przyjrzą się sprawie?!!!

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  7. nana #487695 | 83.9.*.* 22-12-2011 23:21

    dla zainteresowanych podaje link gdzie umieszczone sa 2 zdjecia nany z poprzedniej stajni - kobyla szczesliwa, zywa na wielkich dobrze ogrodzonych padokach. http://www.voltopiry.pl/forum/index.php /topic,216.5010.html i niech ktso mi powie ze temu rumakowi bylo zle??? gruba, zdrowa i rozbrykana nana - fotki sa robione rok temu.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  8. gość #487017 | 83.9.*.* 22-12-2011 12:42

    I to jest pewnie cała prawda tej nieszczęsnej historii,jak opisał ją ''stajenny''

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  9. Stajenny #486636 | 83.28.*.* 22-12-2011 06:44

    Szukaliśmy domu dla starej, niemieckiej klaczy. Znajoma poleciła stajnię w Tęgutach. Pani Iza zgodziła się zaopiekować koniem. Gdyby nie rekomendacja Jej koleżanki, szukalibyśmy innego miejsca... 26 października klacz wyjechała zdrowa i zadbana (nasze konie są pod stałą opieką weterynaryjną, regularnie badane, szczepione i odrobaczane). Była jednak trudna w transporcie. Nie można jej było np. spętać albo „ogłuszyć” farmakologicznie, choćby z uwagi na podeszły wiek. W koniowozie zabezpieczona została przegrodą i odpowiednio uwiązana. Podróż trwała około 1,5 godziny z postojami. Mimo tego klacz zdjęła ochraniacze, podrapała się i otarła. Były to powierzchowne rany do zaopatrzenia w tydzień-dwa (leczyliśmy takie, kiedy klacz przywożono do nas). Proponowaliśmy p. Izie wizytę naszego olsztyńskiego lekarza, jednak odmówiła. Pani Iza przyjęła konia, widząc i dokładnie znając jego stan. Co działo się przez kolejne tygodnie, tego nie wie nikt poza p. Izą, która nie kontaktowała się z poprzednim właścicielem aż do dnia eutanazji. Wówczas zadzwoniła z żądaniem pieniędzy "na leczenie". Oczekiwała, że ktoś telefonicznie podejmie decyzję w sprawie konia, którego powierzył jej opiece, którego nie widzi od tygodni, nie zna historii choroby i leczenia... Klacz nie została wyleczona, długo cierpiała (czekała na lekarza tyle dni!). Pani Iza uśpiła konia, którym się opiekowała (faktycznie i formalnie). Może nie poradziła sobie - z braku kompetencji, wsparcia weterynaryjnego, pieniędzy? Dodatkowo zrobiła ze śmierci medialny spektakl :( Gdybyśmy wcześniej znali opinie o p. Izie vel. Salamis (choćby z komentarzy i forów), nigdy nie wysłalibyśmy do niej zwierzęcia. Jest nam smutno, bo klacz była u nas na szczęśliwej emeryturze (nie pracowała i nie rodziła) i myśleliśmy, ze trafia w dobre ręce.

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  10. k #485308 | 178.42.*.* 21-12-2011 11:18

    A może tak nazwać miejsce w którym ta klacz była poprzednio ? Co to za stadnina ? Jeśli nie zapewnili jej odpowiedniego środka transportu to sprawa jest jasna. To wyjaśnia czemu zwierze trafiło do Pani Izy w tak złym stanie. Kapitaliści myślą tylko o zysku, to widać jak na dłoni. Za parę groszy zrobią najgorsze świństwo.Tym razem trafiło na konia

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  11. Do Gość #485151 | 46.186.*.* 21-12-2011 08:39

    Kopyta dobre? Wszyscy krzyczycie na panią Izę, bronicie stajni, z której ta klacz przyjechała. Dlaczego tam nikt nie zadbał o jej podbicie? I w ogóle, skoro ci ludzie tak kochają konie,dlaczego chcieli się pozbyć tego konia? Bo stary in ie jary? Kiedyś kochany, teraz wykopany?

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  12. Gość.. #484698 | 83.9.*.* 20-12-2011 19:22

    Kopyta maja dobre? ludzie spójrzcie na zdjecie! to sa dobrze zrobine kopyta? tak jasne raz czy dwa razy do roku wystrczy zrobić, kopyta się robi co 6 tygodni i nie tak że Pani włąścicielka robi je sama, robiac krzydę konią! klacz była od 6 tyg a rany ewidentnie są i świeże i stare, czyli zaniedbane i to jak chole.. Trochę nie rozumiem Pani z TOZ-U, bo nawet po zdjęciach widac że nie jast tam OK.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  13. gość #484280 | 83.9.*.* 20-12-2011 13:15

    Znam osobiście poprzednich opiekunów Princessy Nany,znam również miejsce gdzie poprzednio przebywała i wiem ,że konie mają tam doskonałe warunki i opiekę.Nie rozumiem nagonki na nich,no chyba ,że pani Iza boi się konsekwencji swojego niedbalstwa i szuka winnych zaistniałej sytuacji.Jako nowa opiekunka to ona ponosi odpowiedzialność za transport więc niech teraz nie zwala winy na poprzedników.Warunki w jakich przebywała klacz są widoczne na zdjęciach(wygląda jak wysypisko śmieci),rany powstałe na nogach, w innych warunkach pewnie dałoby się wyleczyć.Zwykłe zaniedbanie i opieszałość z wezwaniem weterynarza.

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. rolniksamwdolinie #484138 | 88.156.*.* 20-12-2011 11:32

      No kuń zdechł. Znaczy się martwy.

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-8) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. rozczarowana #484028 | 83.9.*.* 20-12-2011 09:48

      szkoda tej klaczki bo una stary koń niema bytu jest tylko zwierzęciem skoro właściciele tej klaczki tak dbają o konie to dlaczego pozbyli się starej schorowanej klaczy ? bo nikt nie powie że była w świetnej kondycji jak przyjechał do p.Izy która chciała pomóc ale się nie udało,I nikt nie powie że konie w transporcie nie robią sobie krzywdy nawet konie dobrze zabezpieczone bo w tą bajeczkę nie uwierzę .sama kiedyś jeździłam po zawodach i różne rzeczy widziałam

      Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    3. po ludzku #483992 | 88.156.*.* 20-12-2011 09:13

      można było ocenić i uśpić, na pieczewie w śmietnikach mieszkają ludzie tym nikt nie biegnie z pomocą i współczuciem , hipokryzja

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-5) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

      1. zootechnik #483932 | 79.184.*.* 20-12-2011 08:28

        Przez 20 lat zajmowałem się zwierzętami.I wiem,że chore zwierzę po paru godzinach wygląda strasznie-cierpi. Ale zawsze próbuje się je ratowć.I często udaje sie je wyciagnąc z cięzkiej choroby,czasem nie. Nieraz wydawało się,ze nic z tego niebedzie,a po paru dniach.Ale wiem ,ze chore zwierzę po kilku dniach przedstawia makabryczny stan. Szczególnie dla ludzi ,którzy widzą na codzien w TV ,ładne zwierzątka. Ale życie jest inne.

        Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

      2. xxx #483781 | 205.167.*.* 20-12-2011 00:10

        Z całym szacunkiem, ale p. Rajski słynie w necie z leczenia szczurów, chomików, królików, ale niekoni...

        Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

        1. Mirek Slupecki #483770 | 91.0.*.* 19-12-2011 23:47

          Teresa ty się nie nadajesz na opiekuna zwierząt ,każdy który ma trochę litości to widzi od pierwszego spojrzenia ze z tym stworzeniem nie jest wszystko ok ,nie trzeba być weterynarzem tylko trzeba szybko reagować i o czasie udzielić pomocy cierpiącemu a nie czekać aż zacznie umierać.

          Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

        2. jezus chrystus quattro #483764 | 31.128.*.* 19-12-2011 23:28

          żywa czy też nie żywa ta KLACZ mnie naprawde kręci...yeah!!

          Ocena komentarza: poniżej poziomu (-6) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

          1. a*** #483715 | 83.11.*.* 19-12-2011 22:36

            DLACZEGO komuś pozwala się na takie postępowanie? A, już wiem- bo jak zgłosi to donosiciel. Czasami lepiej być donosicielem. Odpowiednie instytucje powinny się TYM zająć. Tym podwórzem też...

            Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

          2. ktoś #483655 | 79.184.*.* 19-12-2011 21:59

            Jeśli moje zwierze jest chore i jakiś weterynarz się nim opiekuje, a to nie przynosi efektów automatycznie biorę innego weterynarza, a nie po 1,5 miesiąca... My ludzie, którzy znamy Panią Izę, jedni więcej drudzy mniej, wiemy że to jest kolekcjonerka zwierząt... I to nie jest u niej szczera chęć niesienia pomocy, tylko jakiś sposób dowartościowywania się, czy nie wiem jak to nazwać. Bo osoba która niesie bezinteresownie pomoc, z głębi serca, nie wylicza co ile kosztuje i, że to ona musiała zapłacić... Chcę pomagać, to się liczę z kosztami i nie robię z tego wielkiego halo, że na zwierzaka poszło mi tyle i tyle pieniędzy...

            Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

          3. qwerty #483631 | 205.167.*.* 19-12-2011 21:39

            Przepraszam, ale dopatruję się tu grubej manipulacji. Już sam tytuł tonem twierdzącym oskarża osoby transportujące o zaniedbania mimo, że nie zostało to stwierdzone. "Sądzę, że uśpiona klacz również była otoczona opieką." to nie to samo, co "uśpiona klacz również była otoczona opieką." Posiadanie ogromnej torby leków nie oznacza, że były one dawkowane (gdyby były, torba byłaby pusta). Ewidentnym pomówieniem tez jest, że w poprzedniej stajni klacz "była wyeksploatowana".

            Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

            1. dyda #483569 | 83.25.*.* 19-12-2011 21:00

              Żałosne...tylko konia żal Widziałam osobiście konia 12 grudnia i warunki w których przebywał były zgoła odmienne, kupa gnoju a koń przykryty czarną folią. Widać dla potrzeb mediów i wybielenia się można nawet rzucić słomę i mówić że zrobiło się wszystko a stan zwierzęcia to zawsze wina innych. Podsumowują na ratowanie koni trzeba mieć pieniądze, pomysł i szczere chęci. Tutaj chyba tego zabrakło, przykre...

              Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

            2. Justyna Ś. #483532 | 46.205.*.* 19-12-2011 20:38

              Dziękuje bardzo za sprostowanie poprzedniego art. ;)

              Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

            3. zomo #483530 | 82.139.*.* 19-12-2011 20:37

              szkoda gadać

              Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

            4. Kosa #483492 | 46.134.*.* 19-12-2011 20:17

              Nie wiem co o tym sądzić. Wiem że jak moja kotka chorowała i odmawiała jedzenia karmiliśmy ją papką ze strzykawki. Wiem że zrobiłabym wszystko żeby ratować, tak było z moja kotką i zawsze daję zwierzęciu szansę na życie, bo dlaczego mam odbierać ją. Nie znam się na koniach ale myślę sobie że w przypadku klaczy zbyt dużo zostawiono losowi. Pan Rajski kiedyś uratował moje koty które chorowały na koci katar a były w cięzkim stanie, poradził nam kupienie gotowych przeciwciał po które jechałam do Warszawy. I to je uratowało. Więc i tym razem może miał rację, że tak postąpił z klaczą.Ale trudno jest mi spokojnie patrzeć na tego martwego konia któremu należało się dobre spokojne życie w jesieni życia. Smutna historia.

              Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

            5. rolniksamwdolinie #483476 | 88.156.*.* 19-12-2011 20:06

              Iza S., co to za indywiduum ?

              Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

            6. dobrze wiemy jak weterynarze #483455 | 83.11.*.* 19-12-2011 19:51

              zajmują się zwierzętami. U rzeznika, który hodował araby z przerośniętymi kopytami, z wrosniętymi kantarami u zrebiąt nie widział żadnych zaniedbań. nawet wojewódzki weterynarz nie widział problemu i nie wiedział dlaczego miałby karac takiego weterynarza. Liczy sie kasa, i choćby to zwierzę zywcem przypalano weterynarz powiedziałby że nie było śladu takiego okrucieństwa.

              Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

              1. Magdusia839 #483415 | 83.20.*.* 19-12-2011 19:27

                ta sliczna klaczka moze byla juz zaniedbana jak p[rzyjechala do Pani Izy bo nie ma takiej mozliwosci zeby z dnia na dzien pobytu u niej tak sie pogorszylo....

                Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

              2. ! #483287 | 46.186.*.* 19-12-2011 17:53

                O Boże!

                Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)