Olsztynianka czeka na świt w Japonii

2011-12-28 17:17:24 (ost. akt: 2011-12-28 22:53:49)

Dni szczelnie wypełnione kendo, trening za treningiem, jednak nie brakuje czasu na czujną obserwację japońskiej rzeczywistości. Agnieszka Wial kontynuuje podróż po ojczyźnie swojej miłości.

Okawara sensei – jeden z odpowiedzialnych za wycisk sprzed 7 lat. — Uwielbia żurek, więc przywożę mu taki w proszku — mówi olsztynianka.

Okawara sensei – jeden z odpowiedzialnych za wycisk sprzed 7 lat. — Uwielbia żurek, więc przywożę mu taki w proszku — mówi olsztynianka.

Autor: Agnieszka Wial

Olsztynianka była już w Kumagaya ponad 7 lat temu na kwartalnym szkoleniu dla instruktorów kendo. Jak wspomina, dostała wtedy taki wycisk, że prawie codziennie płakała. Ale zacisnęła zęby i wytrzymała szalenie trudne treningi. Wspomnienia odżyły, kiedy teraz spotkała wszystkich sensejów, z którymi trenowała w Kumagaya 7 lat temu.

Agnieszka Wial nadaje z Japonii – czytaj pierwszą część relacji

— Wzruszyłam się, ale też trochę obawiałam powtórki — dzieli się Agnieszka. — Jednak okazało się, że teraz traktują mnie zupełnie inaczej! Powiedzieli, że jestem już „lady”, a nie dziecko. Że mam 4. dan, więcej potrafię i nie potrzebuję już „zajazdu” do rozwoju. Jeden sensei zdradził mi, że nigdy wcześniej ani później żaden obcokrajowiec nie dostał takiego wycisku. Wszyscy wątpili, czy po tamtych 3 miesiącach jeszcze kiedykolwiek będę chciała wrócić do Japonii.

Zamiast beksy – lewitująca samurajka – czytaj więcej o 4. danie olsztyńskiej kendoczki

Jaki świt, taki rok


Agnieszka Wial gości teraz w Tokio u Shizuki Takahashi – kendoczki, która przez 3 lata uczyła w Polsce kendo jako wolontariusz.
— W czwartek jadę z nią do jej mamy do Akity na kilka najważniejszych dni w japońskim kalendarzu — opowiada Agnieszka Wial. — Czeka tam na mnie tradycyjny dom w zasypanej śniegiem północnej Japonii. Oni tu Sylwestra spędzają bardzo rodzinnie. Raczej nie ma hucznych imprez.

Japończycy przywiązują dużą wagę do Nowego Roku. W ostatnią noc spożywają tradycyjne dania i napoje. O północy dzwony świątyń buddyjskich rozbrzmiewają 108 uderzeniami. Dzwony mają uwolnić wiernych od 108 pragnień ziemskich. Tradycja mówi, że doczekanie pierwszego wschodu słońca, najlepiej nad brzegiem morza, wróży wspaniały i szczęśliwy rok.

— Mam zamiar zastosować się do tych tradycji. Te świąteczne są specyficzne i niewiele mają wspólnego z klasyczną Japonią — zwraca uwagę kendoczka. — 24 grudnia to u nich coś jak nasze walentynki. Z okazji Merii Kurisumasu zakochani spotykają się, wymieniają prezenty. Jedzą specjalnie na tę okazję przygotowane ciasta. Jest dużo imprez – generalnie się bawią. A wszystko w otoczeniu świętych Mikołajów, choinek i innych ozdób świątecznych. 25 i 26 grudnia to już normalne dni.

Mistrzowskie wskazówki na schodach


Agnieszka do Tokio wróci już 3 stycznia. Tu czekają ją jeszcze zawody drużynowe, trochę zwiedzania i przede wszystkim dużo pracy. Bo ojczyzna kendo to kopalnia wiedzy na temat „drogi miecza”, ale jej wydobywanie jest morderczym trudem.

Kendoczka w Kumagaya miała okazję trenować z mistrzem Japonii sprzed 10 lat i była pod ogromnym wrażeniem jego klasy.
— Dostałam też bardzo osobisty wykład, żeby w żadnym razie nie schodzić z drogi kendo. Nawet, kiedy będę miała męża, dziecko — mówi.

Szymon Tarasewicz
s.tarasewicz@naszolsztyniak.pl