Zbigniew Wodecki: Kindersztuba ważniejsza od ACTA

2012-01-28 12:04:12 (ost. akt: 2012-01-27 18:52:05)

— ACTA? Nie będę walczył z wiatrakami. Nie przywiązuję się do swoich nagrań i płyt — podkreśla Zbigniew Wodecki, muzyk.

Autor: Zbigniew Woźniak

Polska podpisała porozumienie ACTA...
— I co z tego? Nie interesuje mnie to, bo nie mam internetu, a przede wszystkim nie mam czasu.

Co nie znaczy, że pana muzyki nie ma w sieci...
— Jasne i dlatego wolę, aby była większa kontrola, a przede wszystkim, żeby nie było chamstwa. To dla prawa powinno być najważniejsze. Mój ociec mawiał, że porządek utrzymuje świat, a ludzi bat. Internauci są specyficzni i nikt nie kontroluje ich poczynań. Internet to przestrzeń, gdzie można się wyszumieć i wyrzucić z siebie agresję. Od zawsze człowiek potrzebował miejsca, gdzie mógł napisać, co myśli. Nawet w Pompejach stał mur, a na nim było napisane: „Anka jest głupia”. Teraz mamy do tego cyberprzestrzeń. Na mnie to jednak nie robi wrażenia, bo nie przywiązuje do tego wagi. Tak samo nie przywiązuję się do swoich nagrań i płyt. Gram koncerty i w ten sposób zarabiam. Wiem, że jestem dinozaurem, ale to jest moja forma obrony przed wszystkim.

Czyli koncerty są najważniejsze...
— Nie zamierzam walczyć z wiatrakami. Nie wytępię braku wychowania. Na koncertach też mam do czynienia z chamami. Mówię: proszę nie robić zdjęć i nie nagrywać. Co robią ludzie? Wyciągają komórki, pstrykają, a pod nogi kładą mi dyktafony. Mam z tego powodu przerywać koncert? Mam uczyć ludzi kindersztuby? Na Boga, mój zawód jest inny! Mam grać, a nie dyrygować ludźmi! W moim imieniu powinno działać prawo. Rygorystyczne prawo. I nie mówię o piractwie. Mówię po prostu o dobrym wychowaniu.

Ada Romanowska
a.romanowska@naszolsztyniak.pl

Komentarze 0

Dodaj swój komentarz