Blogujemy o Olsztynie!

Sowiecki generał wpuszczony w mazurskie maliny

2012-01-29 08:46:58 (ost. akt: 2012-01-28 19:44:27)

Pomnik radzieckiego zdobywcy Olsztyna gen. Oslikowskiego niedługo górował nad głowami olsztynian. Podobno wisi nad nim klątwa za bestialstwo czerwonoarmistów. Jego niespokojne dzieje zdają się to potwierdzać...

Autor: Archiwum prywatne B. Marschalla

Nasz tekst o zdobyciu Olsztyna przez Armię Czerwoną cieszył się dużym zainteresowaniem czytelników. Jeden z nich zwrócił uwagę na nieznane losy pomnika gen. lejtn. Oslikowskiego. Dowódca gwardzistów, którzy pierwsi wkroczyli do Olsztyna, stał niegdyś naprzeciwko dworca. Gdzie podział się generał lejtnant?

Rosjanie wyzwolili Olsztyn? Bzdura! - czytaj więcej o "wyzwoleniu" Olsztyna

Skromny z sinym okiem. Pamiętacie?


Granitowa głowa dowódcy czerwonoarmistów witała podróżnych przed olsztyńskim dworcem głównym od 23 stycznia 1977 roku. Monument Nikołaja Oslikowskiego stanął wtedy przed niedawno otwartą halą dworca jako wyraz wdzięczności dla dowódcy 3. Korpusu Kawalerii Gwardii Armii Czerwonej. To jego żołnierze opanowali Olsztyn w nocy z 21 na 22 stycznia 1945 roku. Jak podają źródła, w ciągu trzech dni w mieście zginęło ok. 4,5 tys. osób. Rosjanie zaczęli palić i niszczyć. Zniszczono ponad 1000 budynków, wodociągi, sieć gazową i oświetlenie. Kto chciał upamiętnić takiego „gieroja”?

— Pomnik zamówił u mnie Związek Bojowników o Wolność i Demokrację na rocznicę wyzwolenia Olsztyna — opowiada autor rzeźby Bolesław Marschall. — Zrobiłem im go za darmo, w prezencie. Postawili go przed dworcem wespół z kolejarzami.
Pomnik po roku usunięto. Oficjalna wersja głosi, że szybko zaczął niszczeć. Czynniki atmosferyczne miały spowodować, że głowa przebarwiła się i pokryła czymś w rodzaju liszaja.
— A gdzie tam! — śmieje się Marschall. — To przecież granit, więc niewiele jest mu w stanie zaszkodzić. ZBoWiD po prostu uznał, że pomnik jest zbyt skromny. To były specyficzne czasy socrealizmu – oczekiwali czegoś monumentalnego. W tej sprawie odbył się nawet proces przed sądem! W pozwie znalazł się zarzut, że Oslikowski ma sine oko. No, ale taka jest specyfika kamienia, że może mieć różne barwy. Tam poszło też o to, że kolejarze ustawili pomnik niejako samowolnie, bo twierdzili, że to ich teren. W każdym razie, zadzwoniłem do pierwszego sekretarza, którym był wówczas prezes stowarzyszenia kulturalnego „Zamek”, towarzysz Wojciech. I mówię: Wojtek, trzeba coś z tym zrobić. Proces zakończył się po dwóch dniach.

Niełaska i qui pro quo


To niejedyny raz, kiedy głowa generała stanęła ością w gardle. Jak wspomina Bolesław Marschall, kilka lat po pierwszych perypetiach pomnika dyrekcja szkoły podstawowej na Nagórkach zdecydowała, że Oslikowski będzie patronem szkoły. Rzeźbiarz przystał na przekazanie posągu.
— 1 września, godz. 7 rano, za godzinę ma nastąpić uroczyste odsłonięcie — relacjonuje Marschall. — Podbiega do mnie Ryszard Czerwiński, który był wtedy korespondentem Dziennika Telewizyjnego, i mówi, że nie będzie żadnego odsłonięcia. Pan sobie wyobraża? Dyrekcja i młodzież czekają na baczność, a tu nic z tego. Stawia przede mną wódkę i prosi, żebym siedział cicho. Przyszedł zakaz z Warszawy, z ambasady radzieckiej. Okazało się, że Oślikowski popadł w niełaskę Moskwy – jego syn był dysydentem. I tak pomnik trafił na zamek w Reszlu, którego już wtedy byłem administratorem.

Tu też nie dał o sobie na długo zapomnieć. Stojąc na reszelskim zamkowym dziedzińcu, Oslikowski wyprowadził w pole... Amerykanów.
— Ambasada amerykańska robiła u nas bankiet z okazji jakiegoś swojego święta — wraca pamięcią rzeźbiarz. — Nagle mówią: słuchajcie, tydzień temu umarł Richard Nixon, trzeba go uczcić. I zaczynają stawiać świeczki pod głową Oślikowskiego – tak byli do siebie podobni! Po co miałem ich wyprowadzać z błędu? Całą imprezę bym rozwalił — śmieje się artysta.

To byłby pokaz!


Bolesław Marschall zastanawiał się, czy dla świętego spokoju nie wysłać rzeźby do Moskwy, ale plany spełzły na niczym. Dziś ponad 100-kilogramowy gen. lejtn. Nikołaj Oslikowski z kamienia znalazł swoje miejsce w ogrodzie przy domu Marschalla w Kiersztanowie.
— Robię sobie coś w rodzaju domu pracy twórczej. Teraz trwa remont i pomnik stoi nieco na uboczu — opisuje gospodarz. — Nie myślał pan, żeby za te wszystkie perypetie wpuścić go w maliny? — pytamy. — Czemu nie! Krzewy malin mam, to mógłby być niezły pokaz — cieszy się Marschall.

Szymon Tarasewicz
s.tarasewicz@naszolsztyniak.pl


Jaki los, według Ciebie, powinien spotykać kontrowersyjne pomniki?

Komentarze 13

Dodaj swój komentarz

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

  1. colonel #535964 | 81.190.*.* 30-01-2012 13:44

    może na Nixsona

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. punk #535852 | 88.156.*.* 30-01-2012 12:15

    prawie wszyscy pluli na ten pomnik jak stał w szkole podstawowej nr.25. piękne czasy :)

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. k #535441 | 178.42.*.* 30-01-2012 06:35

    A może tak napiszecie o pseudo pomnikach jakie stawia się teraz w Olsztynie? Brak odwagi ? Pomnik dla solidaruchy ? Za nędzę i bezrobocie które teraz jest ? Śmiech na sali, wolne żarty !

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. lion #535412 | 88.156.*.* 30-01-2012 01:29

    Pamiętam nadawanie imienia szkole nr 25 - byłem wtedy małym dzieckiem i stałem na tym apelu - rozpoczęciu roku. I wprawdzie imienia nie nadano, ale łeb oslikowskiego przez jakiś czas (nie wiem jak długo, chyba z parę lat) twkił na zbudowanym na tą okoliczność cokole.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. a co z pomnikiem Swierczewskiego? #534972 | 88.156.*.* 29-01-2012 17:30

    jak w tytule. był taki (głowa na postumencie) przed dawną szkołą podstawową nr 14 vis a vis dworca zach. PKP

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  6. ta. #534888 | 79.189.*.* 29-01-2012 16:32

    w 45 r. moi rodzice przyjechali do Olsztyna i znam dokładnie jak było a ci ''historycy '' najlepiej niech nie zabierają głosu bo błażnią

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  7. ta. #534887 | 79.189.*.* 29-01-2012 16:32

    w 45 r. moi rodzice przyjechali do Olsztyna i znam dokładnie jak było a ci ''historycy '' najlepiej niech nie zabierają głosu bo błażnią

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  8. I tak #534805 | 46.205.*.* 29-01-2012 15:39

    dzieki Stalinu , Czerczilu i Ruzweltu mogli my zza Buga , Kurpi Podlasia ,Bieszczad i Biełarusi przybyc tu na osiedlenie po Niemcach , błagadarim za eto i dziś my czyste Polaki ...... a w sionkach my wtedy świnie trzymali a w kuchni kury i kaczki

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  9. robert.swiech@oppl #534630 | 88.156.*.* 29-01-2012 13:26

    bardzo mnie dziwi tak kpiący komentarz o wkroczeniu Armii Czerwonej do Olsztyna. W 1945r. przyjechała do Olsztyna grupa pocztowców z Ciechanowa z zadaniem uruchomienia Poczty Polskiej ( tam był mój ojciec) A co by było gdyby Baciuszka Stalin włączył całe Prusy Wschodnie do obwodu Kaliningradzkiego.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Robert Świech #534621 | 88.156.*.* 29-01-2012 13:13

      Bardzo się dziwię, że można tak kpić z ludzi ,którzy oddawali życie za opanowanie ziem które weszły w skład powojennej Polski. A gdyby ten Stalin włączył całe Prusy Wschodnie do obwodu Kaliningradzkiego to kto by tu mieszkał. Nie można kpić z losów historii

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      1. olsztyniak #534512 | 88.156.*.* 29-01-2012 11:53

        A cóż to za tajemniczy "tow. Wojciech"? Nie miał nazwiska?

        ! - + odpowiedz na ten komentarz

      2. JAM #534306 | 81.190.*.* 29-01-2012 09:47

        Dziwi mnie to niezmiernie , że Polscy Historycy śpią Nie piszę o tych co do totalitaryzmu lgną Czas oświecić ciemnotę, kto był kim i skąd Pole do popisu dla Gazety by zniknął swąd

        Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

      3. Andy #534277 | 178.42.*.* 29-01-2012 09:30

        Taki los jaki go spotkał, czyli postawić go gdzieś w ogrodzie, na terenie prywatnym. Swoją drogą interesuje mnie rzecz inna. W maleńkim Bisztynku jest głowa Henryka Sienkiewicza dłuta tego samego autora. Gminna wieść niesie, że to - w pierwotnej wersji - miał być Dzierżyński, ale że podobny, a władze zamówiły to rzeźbiarz poprawił co nieco i wyszedł Sienkiewicz. Czy to prawda Panie rzeźbiarzu :-) ???

        Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (4)