Cezary Żak: Nie boję się zaszufladkowania

2012-02-13 10:35:52

— Wolę grać wójta, bo jest łatwiejszy. Nad postacią księdza musiałem się więcej napracować — zdradza Cezary Żak, który gra m.in. w serialu „Ranczo”. Spotkanie z aktorem w środę w kamienicy Naujacka, o godz. 18.

Autor: Archiwum artysty

Pana brat cioteczny — Tadeusz Drozda mieszka w Naterkach. Często pan u niego bywa?
— Nie tak często, bo nie pozwalają mi na to obowiązki zawodowe. Bywam częściej u brata w Olsztynie, który pracuje na uczelni. Kiedy tylko jestem w Olsztynie, staram się go odwiedzić. Mieszka w Kortowie i jest profesorem matematyki.

Ma pan po jednym bracie talent do matematyki, a po drugim — do komedii?
— Nie, niestety nie jestem umysłem ścisłym. Już sam fakt, że ledwo zaliczyłem maturę z matematyki o czymś świadczy. I tak naprawdę zdałem ją dzięki mojej koleżance. A talent do komedii? W naszej rodzinie od kilku pokoleń były osoby utalentowane artystycznie. Więc pewnie w moim pokoleniu padło na mnie.

Dla równowagi wziął pan za żonę aktorkę. Trudno gra się razem?
— Wcale nie gramy razem tak często. Przed kamerą... też może kilka razy. W „Miodowych latach” przez moment. W „Ranczu” nie mamy nawet wspólnych scen. Bierzemy wspólnie udział w scenach zbiorowych, głównie kościelnych. Kasia siedzi w ławce ze swoją liczną rodziną, a ja... stoję za ołtarzem.

Woli pan grać wójta, księdza czy policjanta?
— Prawdopodobnie wiosną w telewizji zobaczymy szósty sezon „Rancza”. Serial „Ludzie Chudego”, w którym grałem policjanta, przeszedł do historii. W przypadku „Rancza” miałem lepszy materiał do grania. I od początku bardzo lubiłem swoich bohaterów. Mógłbym grać to dalej, nie boję się, że zostanę zaszufladkowany. Patrząc na polskie seriale czy fabularne filmy komediowe mogę stwierdzić, że nasze „Ranczo” nie ma się czego wstydzić. To chyba jedna z lepszych dobrze napisanych, i zrealizowanych produkcji.

To w wolnym czasie też pan ogląda polskie seriale?
— Nie, zdecydowanie wolę poczytać powieści. Lubię telewizję, ale książki przygotowują mnie do roli. Zapamiętanie 40 stron w ciągu czterech dni wcale nie jest najtrudniejsze w moim zawodzie.

Katarzyna Janków-Mazurkiewicz
k.jankow@naszolsztyniak.pl

Komentarze 0

Dodaj swój komentarz