Wtorek, 15 października 2019

Blog jak ławka w Wilkowyjach

2009-08-28 00:00:00

Obchodzimy dzień sekretarki, strażaka, książki, a nawet dzień damskiej torebki. A 31 sierpnia życzenia składamy wszystkim blogerom.

Żeromski, Gombrowicz, Nałkowska — pisali dzienniki. Gdyby żyli dzisiaj, zapewne pisaliby blogi. Blogi to przecież nic innego, jak internetowe dzienniki. To po prostu nowa forma zapisu: nośnikiem jest internet, a czytelnikiem każdy, kto na daną stronę wejdzie.
— Dzisiaj piszemy mniej listów, nie mamy też greckiej agory, by spotkać się z ludźmi i głosić swoje poglądy. Nie mamy też ławeczki jak w serialowych Wilkowyjach, by usiąść i pogadać — mówi prof. Stanisław Czachorowski, biolog z UWM i blogger. — Częściej siadamy przed telewizorem i komputerem niż spotykamy się z ludźmi. Blog daje więc możliwość wypowiedzi — nie bezpośredniej, ale pośredniej. Blog to forma wypowiedzi. Nie piszmy jednak bez sensu. Ta wypowiedź musi być uporządkowana, przemyślana. Trzeba ją wygładzić, dopracować — prawie jak dom, do którego zapraszamy gości. Nie powinniśmy się wstydzić swojego stylu.

Biolog w sieci.
Czachorowskiego zawsze ciągnęło do pisania. Jego piętą achillesową była jednak ortografia. Zupełnie niedawno zorientował się, że jest dyslektykiem. Przyznaje, że w pierwszej klasie ogólniaka ledwo zdał. I kto by pomyślał? Dzisiaj jest uznanym biologiem i trzyma się w ryzach, by nie robić błędów. W liceum pisał wiersze, potem przerzucił się na publikacje naukowe. Znanym olsztyńskim blogerem jest od kilku lat.
— Pomysł na pisanie w internecie podsunęli mi moi studenci — wspomina naukowiec. — Pomyślałem: skoro robią to inni, młodsi ode mnie, więc dlaczego ja nie miałbym spróbować? Dzisiaj jestem już weteranem pisania bloga. A w internecie piszą przecież nie tylko dzieciaki. Świetnie odnajdują się w nim naukowcy, politycy — są to więc osoby poważne i w równie poważny sposób podchodzą do swoich wypowiedzi. W pewnym sensie promują swoje myśli, jednak w zalewie informacji elektronicznych taka promocja często niknie. Trzeba mieć coś do powiedzenia, a nie tylko dużo pisać. Ja prowadzę swojego bloga już szmat czasu. Zazwyczaj komentują mnie osoby, które znam, ale często zdarzają się opinie anonimowe. Mam więc dla kogo pisać, ale nie czuję się uzależniony od kolejnych postów. Powiem więcej — poznałem osobę, która leczyła się w szpitalu psychiatrycznym z potrzeby pisania. Ona jednak musiała napisać dziennie... chociaż jeden list papierowy! Uzależnienie więc nie zależy od materii, ale osobowości.

Pierwsze polskie blogi to felietony publikowane od 1997 roku w dziale Wolna Pagina serwisu Chip Online. Pod pseudonimami Zimny Reset, Gorący Kubek, Ciepla Blondi, Fatherboard oraz Chodzący ukrywali się dziennikarze magazynu komputerowego.

Ada Romanowska

Autorka tego tekstu też pisze bloga. Zobacz go!
Uwaga! To jest archiwalny artykuł. Może zawierać niaktualne informacje.