W niedzielę obchodzimy Dzień Języka Ojczystego. To świetna okazja, żeby przejść się po mieście i wyszukać błędy w nazwach ulic, sklepów i nie tylko. Takich nie brakuje.
— Co pani fotografuje? — pyta mnie starsza pani, gdy robię zdjęcie „bykowi” na witrynie. Zdziwiła się bardzo, gdy pokazałam jej reklamę sklepu sprzedającego odież i pamiantki. Zdębiała, zaśmiała się w głos i puknęła w głowę.
— Tyle razy tędy przechodzę i nie zauważyłam tego błędu. Ale kiedyś w spożywczym widziałam, jak sprzedawali garaletkę.
Z aparatem można wędrować w wiele miejsc. Trzeba zrobić zdjęcie, aby mieć dowód — w innym razie nikt nie uwierzy, że w mieście roi się od byków. Są literówki, ortograficzne, a przede wszystkim błędy merytoryczne.
Na skrzyżowaniu ulic Zientary-Malewskiej i Paderewskiego stoi na przykład znak: ul. J. J. Paderewskiego. Kim jest ten pan? Ja znam tylko Ignacego Jana Paderewskiego. Można też zobaczyć tablicę z napisem ul. 1-go Maja. Taki zapis stosuje się w połączeniach liczby z wyrazem lub częścią wyrazu, np. XV-lecie, 6-osobowa, 80-stronicowy, 50-złotowy. Tablica powinna więc informować, że znajdujemy się na ul. 1 Maja.
Róbta, co chceta.
Dlaczego robimy błędy?
— Nie znamy zasad poprawnej pisowni — uważa Lech Krajewski, językoznawca z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. — Nie musimy też przestrzegać tych zasad, bo nikt o to nie dba. Wszystko sprowadza się do hasła: róbta, co chceta. Robienie błędów wynika z lenistwa umysłowego. Nie chce nam się pomyśleć, czerpiemy od innych. To, jak mówi i pisze telewizja, jest dla nas wzorcem. A że srebrny ekran przecież dzisiaj dominuje, to zawierzamy prezenterom i dziennikarzom. Tylko że przed kamerami nie zawsze stają osoby kompetentne. Jaki one mogą dać nam przykład w zakresie kultury języka? Przykłady są widoczne właśnie na ulicy.
Okiem specjalisty:
Piotr Milewski, Miejski Zarząd Dróg i Mostów
Skąd biorą się błędy na tablicach?
— Zamawiamy tablice u podwykonawcy i przy odbiorze zauważamy błędy. Montujemy te tablice, ale zamawiamy równocześnie nowe, żeby potem podmienić błędną na prawidłową. Niedawno mieliśmy akcję uzupełniania tablic i w takiej ilości, w jakiej pojawiły się na mieście, nie sposób uniknąć pomyłek. Staramy się wychwytywać błędy, ale nie wszystkie zauważamy. Wszystkich znaków w Olsztynie mamy prawie 10 tysięcy, więc jest tego ogrom. Prosimy wszystkich mieszkańców o wskazanie nam błędów, a na pewno wadliwe tablice wymienimy.
My też czekamy. Róbcie zdjęcia i wysyłajcie je na poczta@naszolsztyniak.pl
Ada Romanowska
Tekst pochodzi z Naszego Olsztyniaka:
Czy zwracam uwagę na błędy na oficjalnych tabliczkach?
Roman Rafał, programista
— Zwracam uwagę na błędy w reklamach telewizyjnych albo programach informacyjnych. Coraz częściej pojawiają się też w codziennych gazetach. Nie jestem człowiekiem, który się czepia, ale ludzie nie potrafią już poprawnie pisać. Wystarczy wejść na jeden z czołowych portali informacyjnych, żeby natrafić na błędy stylistyczne, a nawet ortograficzne.
Mariusz Kozera
— Zwracam uwagę, jak najbardziej. Chociaż z pewnością nie wszyscy ludzie zauważają błędy. Jeżeli chodzi o pisownię nazwy ulicy 1 maja, to skonsultuję to ze swoją żoną, która jest polonistką i z pewnością wie, jaka jest poprawna forma.
Paulina Grenda, doktorantka UWM
— Oczywiście, że tak. Czasami błędy te są popełniane celowo, aby dawać lepszy efekt niż nudne oklepane teksty. To działa na zasadzie reklamy. Ma przyciągnąć naszą uwagę. Jeśli się z tym nie przesadza i jest to rodzaj słownej zabawy z czytelnikiem lub odbiorcą. Taka słowna gra potrafi wzbudzić poczucie humoru, wywoływać w nas emocje. Ale pisanie nazwy ulicy „1-go Maja” jest błędem i takich rzeczy powinniśmy unikać i sprawdzać pisownię przed powieszeniem tablicy. 1 Maja jest formą poprawną.
Monika Jurczak i Milena Krysztan, licealistki
— Raczej nie zwracamy uwagi na takie rzeczy. Reklamy nas nie interesują. Tylko rażące błędy od razu rzucają się w oczy. No cóż, niektórzy się mylą.
Ewa Szatkowska, studentka
— Widzę, widzę takie kwiatki na ulicy. Kiedy idę ze znajomymi, od razu zwracam na to uwagę i głośno o tym mówię. Raz nawet zrobiłam zdjęcie w sklepie, gdzie na półce z chipsami widniał napis „czypsy”. Jeżeli w takim sklepie pracuje kilka osób, to ktoś powinien był na to zareagować.
not. gw
— Tyle razy tędy przechodzę i nie zauważyłam tego błędu. Ale kiedyś w spożywczym widziałam, jak sprzedawali garaletkę.
Z aparatem można wędrować w wiele miejsc. Trzeba zrobić zdjęcie, aby mieć dowód — w innym razie nikt nie uwierzy, że w mieście roi się od byków. Są literówki, ortograficzne, a przede wszystkim błędy merytoryczne.
Na skrzyżowaniu ulic Zientary-Malewskiej i Paderewskiego stoi na przykład znak: ul. J. J. Paderewskiego. Kim jest ten pan? Ja znam tylko Ignacego Jana Paderewskiego. Można też zobaczyć tablicę z napisem ul. 1-go Maja. Taki zapis stosuje się w połączeniach liczby z wyrazem lub częścią wyrazu, np. XV-lecie, 6-osobowa, 80-stronicowy, 50-złotowy. Tablica powinna więc informować, że znajdujemy się na ul. 1 Maja.
Róbta, co chceta.
Dlaczego robimy błędy?
— Nie znamy zasad poprawnej pisowni — uważa Lech Krajewski, językoznawca z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. — Nie musimy też przestrzegać tych zasad, bo nikt o to nie dba. Wszystko sprowadza się do hasła: róbta, co chceta. Robienie błędów wynika z lenistwa umysłowego. Nie chce nam się pomyśleć, czerpiemy od innych. To, jak mówi i pisze telewizja, jest dla nas wzorcem. A że srebrny ekran przecież dzisiaj dominuje, to zawierzamy prezenterom i dziennikarzom. Tylko że przed kamerami nie zawsze stają osoby kompetentne. Jaki one mogą dać nam przykład w zakresie kultury języka? Przykłady są widoczne właśnie na ulicy.
Okiem specjalisty:
Piotr Milewski, Miejski Zarząd Dróg i Mostów
Skąd biorą się błędy na tablicach?
— Zamawiamy tablice u podwykonawcy i przy odbiorze zauważamy błędy. Montujemy te tablice, ale zamawiamy równocześnie nowe, żeby potem podmienić błędną na prawidłową. Niedawno mieliśmy akcję uzupełniania tablic i w takiej ilości, w jakiej pojawiły się na mieście, nie sposób uniknąć pomyłek. Staramy się wychwytywać błędy, ale nie wszystkie zauważamy. Wszystkich znaków w Olsztynie mamy prawie 10 tysięcy, więc jest tego ogrom. Prosimy wszystkich mieszkańców o wskazanie nam błędów, a na pewno wadliwe tablice wymienimy.
My też czekamy. Róbcie zdjęcia i wysyłajcie je na poczta@naszolsztyniak.pl
Ada Romanowska
Tekst pochodzi z Naszego Olsztyniaka:
Czy zwracam uwagę na błędy na oficjalnych tabliczkach?
Roman Rafał, programista
— Zwracam uwagę na błędy w reklamach telewizyjnych albo programach informacyjnych. Coraz częściej pojawiają się też w codziennych gazetach. Nie jestem człowiekiem, który się czepia, ale ludzie nie potrafią już poprawnie pisać. Wystarczy wejść na jeden z czołowych portali informacyjnych, żeby natrafić na błędy stylistyczne, a nawet ortograficzne.
Mariusz Kozera
— Zwracam uwagę, jak najbardziej. Chociaż z pewnością nie wszyscy ludzie zauważają błędy. Jeżeli chodzi o pisownię nazwy ulicy 1 maja, to skonsultuję to ze swoją żoną, która jest polonistką i z pewnością wie, jaka jest poprawna forma.
Paulina Grenda, doktorantka UWM
— Oczywiście, że tak. Czasami błędy te są popełniane celowo, aby dawać lepszy efekt niż nudne oklepane teksty. To działa na zasadzie reklamy. Ma przyciągnąć naszą uwagę. Jeśli się z tym nie przesadza i jest to rodzaj słownej zabawy z czytelnikiem lub odbiorcą. Taka słowna gra potrafi wzbudzić poczucie humoru, wywoływać w nas emocje. Ale pisanie nazwy ulicy „1-go Maja” jest błędem i takich rzeczy powinniśmy unikać i sprawdzać pisownię przed powieszeniem tablicy. 1 Maja jest formą poprawną.
Monika Jurczak i Milena Krysztan, licealistki
— Raczej nie zwracamy uwagi na takie rzeczy. Reklamy nas nie interesują. Tylko rażące błędy od razu rzucają się w oczy. No cóż, niektórzy się mylą.
Ewa Szatkowska, studentka
— Widzę, widzę takie kwiatki na ulicy. Kiedy idę ze znajomymi, od razu zwracam na to uwagę i głośno o tym mówię. Raz nawet zrobiłam zdjęcie w sklepie, gdzie na półce z chipsami widniał napis „czypsy”. Jeżeli w takim sklepie pracuje kilka osób, to ktoś powinien był na to zareagować.
not. gw