Wystarczyła godzina, by trawnik przed blokiem przy ul. Zamenhofa 8 w Olsztynie przestał istnieć. Grupa Kulawki zryła go doszczętnie. Kulawka to locha, która prowadzi watahę dzików i coraz śmielej zapuszcza się w głąb miasta.
- Było koło południa, kiedy pojawiły się tu dziki i zaczęły ryć - mówi pani Stefania, 82-letnia lokatorka bloku przy ulicy Zamenhofa 8. - Prowadziła ich kulawa locha. Mieszkańcy wezwali straż miejską.
- Strażnicy sami nie interweniowali, zadzwonili tylko po specjalistę od kontaktów z dzikami - mówi Piotr Lajda, przewodniczący wspólnoty mieszkaniowej Zamenhofa 8. - Po godzinie przyjechał jakiś facet, zawołał do prowadzącej lochy „Kulawka”. Ona go poznała i poszła w jego kierunku. Zwierzęta wyszły z naszego trawnika.
Tu zaczyna się jednak mniej wesoła część historii. Po dzikach został rozgrzebany trawnik. Co gorsza za szkody wyrządzone przez dziką bandę żaden urząd nie odpowiada.
Mariusz Jaźwiński
O tym co o sprawie mówią urzędnicy, przeczytasz w poniedziałkowej Gazecie Olsztyńskiej.
Zobacz:
>>> Kolejna dzicza rodzina pożegnała miejski styl życia
>>> Dziki na Zatorzu
>>> Dziki na Nagórkach
>>> Dziki na Fałata
>>> Dziki na Poprzecznej
- Strażnicy sami nie interweniowali, zadzwonili tylko po specjalistę od kontaktów z dzikami - mówi Piotr Lajda, przewodniczący wspólnoty mieszkaniowej Zamenhofa 8. - Po godzinie przyjechał jakiś facet, zawołał do prowadzącej lochy „Kulawka”. Ona go poznała i poszła w jego kierunku. Zwierzęta wyszły z naszego trawnika.
Tu zaczyna się jednak mniej wesoła część historii. Po dzikach został rozgrzebany trawnik. Co gorsza za szkody wyrządzone przez dziką bandę żaden urząd nie odpowiada.
Mariusz Jaźwiński
O tym co o sprawie mówią urzędnicy, przeczytasz w poniedziałkowej Gazecie Olsztyńskiej.
Zobacz:
>>> Kolejna dzicza rodzina pożegnała miejski styl życia
>>> Dziki na Zatorzu
>>> Dziki na Nagórkach
>>> Dziki na Fałata
>>> Dziki na Poprzecznej