Wtorek, 15 października 2019

Gołębi koszmar z ulicy Dworcowej

2009-08-07 00:00:00

Kto dręczy mieszkańców wieżowców przy ulicy Dworcowej w Olsztynie? Sąsiedzi dokarmiający gołębie. Powstały dwa obozy. Zwolenników i przeciwników dokarmiania. A gołębie odchody i tak wszystkim brudzą parapety i okna.

— Jestem oburzona — denerwuje się jedna z mieszkanek wieżowca z ulicy Dworcowej. — Ktoś, kto karmi gołębie nie zdaje sobie sprawy, na jakie męczarnie nas skazuje. Najedzone gołębie siadają na parapetach, a ich odchody brudzą nam okna. Sprzątaczka prawie co drugi dzień musi myć okna na klatkach, bo wyglądają okropnie. Ja muszę swoje myć w rękawiczkach, bo się brzydzę. To koszmar. Każdy lubi ptaki, ale żeby karmić je zupą buraczkową, to skandal. Potem przenoszą te buraczki i smarują nam szyby.
Przeciwnika i zwolenniczkę karmienia ptaków spotkaliśmy przy jednym z budynków.
— Jak gołąb jest głodny, to co ma robić? — oburza się Mariola Barzyk, mieszkanka bloku przy Dworcowej. — Najedzone gołębie nie będą siadać na parapetach. Będę dokarmiać gołębie, bo nikt im nie pomoże.
— Co też pani opowiada — denerwuje się Romuald Brylowski. — Karmienie gołębi to głupota. Ludzie rzucają wszędzie chleb, który potem pleśnieje i śmierdzi. Gołębie padają, a koty mają wyżerkę. Niech pani pójdzie ze mną w nocy i zobaczy co się dzieje wokół przystanku, gdzie ludzie dokarmiają ptaki. Jakie wielkie szczury tam chodzą.
— Tak, a ludzie oszaleli — denerwuje się pani Mariola. — Jedna z lokatorek wysypała dla gołębi karmę z trutką na szczury. To już przechodzi wszelkie granice.
— To niech pani potem popatrzy co te gołębie robią — dodaje zirytowany już pan Romuald. — Gdyby nie wiatraczek, który założyłem na balkonie, to siedziałyby mi na parapetach i brudziły. Tak nie może być.

Winni są ludzie.
Teraz trwa wojna. Jedni ukradkiem podrzucają chleb, jeszcze inni pucują zanieczyszczone przez gołębie okna. I wydaje się, że ten spór jednak nie będzie miał dobrego zakończenia. Mieszkańcom nie pozostaje nic innego, jak zabezpieczać parapety, żeby nie zamieniły się w gołębią toaletę.
— Rozciągnąłem wzdłuż okna kord, pozakręcałem na nim folię i już nie siadają — tłumaczy jeden ze spotkanych mężczyzn. — Wiem, że ptak musi gdzieś odpocząć. Ale nie chcę, żeby to robił na moim parapecie.
— Ludzie są sami sobie winni — ocenia Barbara Kańczuga. — Dadzą ptakowi jeść, to przyjdzie. A gołębi nie dokarmia się latem. One same powinny sobie wtedy znaleźć pokarm. Jest miejsce wydzielone do karmienia gołębi i tam powinno się je karmić, o odpowiedniej porze roku. Gołębie nie są żadnym niebezpieczeństwem.

Katarzyna Janków-Mazurkiewicz
Uwaga! To jest archiwalny artykuł. Może zawierać niaktualne informacje.