2010-07-30

Krem na przyczepność siatki

— Zjeździłem kawał świata, ale największy sukces w odbijaniu siatki głową odniosłem w Boliwii — przyznaje Marcin Wójcik z Ani Mru Mru. Kabaret wystąpi 5 sierpnia w Starych Jabłonkach.
Fot. Archiwum artysty
Skąd u ciebie miłość do siatkówki?

— Z ulicy. Szedłem sobie drogą i wracałem ze sklepu. Pamiętam to jak dziś, że byłem w sklepie, ale nie pamiętam jednak w jakim. Ale idę sobie ulicą, patrzę, a tu leży siatka. Taka plastikowa, normalna. Wziąłem ją, gdy nikt nie patrzył, zwinąłem w kulkę, zacząłem podrzucać i odbijać główką. Okazało się, że jednak ktoś mnie wtedy widział... I był to trener polskiej kadry w odbijaniu siatki górną częścią czoła. Zachwycił się moją taktyką.



I powiedział: biorę cię!

— I mnie wziął. Ale powiedziałem mu najpierw, że musi się spotkać z moim menedżerem, bo ja tani chłopak nie jestem. Papiery muszą być podpisane — dopiero potem główka będzie pracowała. Dogadaliśmy się, grube pieniądze poszły w ruch, a ja zostałem grubą rybą w siatce. 



A potem zdobywałeś medale, puchary, kobiety.

— Kobiety w pierwszej kolejności, a potem złote wisiory i kielichy. I zjeździłem kawał świata. Ale największy sukces w odbijaniu siatki głową odniosłem w Boliwii. Był to turniej towarzyski, ale wszystkich powaliłem na kolana. Tam udało mi się odbić górną częścią czoła aż cztery razy siatkę.



Brawo, ja potrafię tylko trzy razy!

— Na tym właśnie polega różnica, że trzy razy każdy głupi odbija.



Dzięki!

— Ale to tylko powiedzenie, wcale tak o tobie nie myślę. Wyznaję solidarność sportowców tej samej dziedziny.



Ale cztery razy... Nie nabawiłeś się siniaków?

— Jestem profesjonalistą, dużo trenuję, więc nie obawiam się żadnych kontuzji. Złego licho nie bierze, nie ma obaw. Wiesz, jak ktoś zaczyna, to może sobie kilka guzów nabić. A poza tym na początku kariery nie skacze się na głęboką wodę ani nie zjeżdża na nartach ze stromej góry. Trzeba przygotować organizm do ekstremum. Czasem, owszem, nadwerężę sobie naskórek, ale na takie przygody mam specjalne metody. Trzeba naoliwić głowę specjalną oliwą. Można też nałożyć krem na czoło, który nie tyle chroni skórę, ile powoduje genialną przyczepność siatki. Mam też patent na guzy — nie martwić się o nie. Na razie nie wykryłem u siebie żadnych, więc... może ten krem też na nie działa?



To masz szczęście... Ja sobie guza nabiłam.

— Od siatki? A może próbowałaś przebić głową mur? Pamiętaj — głową muru nie przebijesz.


Ada Romanowska


Ani Mru Mru, Kabaret Młodych Panów i Słoiczek Po Cukrze wystąpią 5 sierpnia w Starych Jabłonkach podczas turnieju Orlen Mazury Grand Slam 2010. Start o godz. 20.

Dodaj komentarz

Wydawca Olsztyn Sp. z o.o. informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych w komentarzach, zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania, w ciągu 24 godzin, listów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej czy też propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady Netykiety. Przypominamy, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
oceń artykuł:
( 0 )      nie oceniany

INTERNAUCI PISZA

    +więcej+napisz artykuł

    GALERIE