Wtorek, 9 czerwca 2026

Kresowy zamek

2010-08-06 00:00:00

O urodzinach Habakuka rozmawiamy z Wojciechem „Brodą” Turbiarzem, wokalistą i liderem grupy. Habakuk zagra jubileuszowy koncert w sobotę na Ostróda Reggae Festival.

Dwadzieścia lat minęło...
— Oj minęło, jak jeden dzień! To dobry czas na podsumowania. Mamy nową piosenkę, w której śpiewamy: „Chociaż życia nie mam na medal, nic bym nie zmieniał, nic bym nie sprzedał”. Te słowa oddają klimat, jaki panował i panuje w zespole przez ten czas. Wiadomo, że przez tyle lat wiele rzeczy się działo — tych lepszych i tych gorszych. Potrafimy jednak wyciągać z nich wnioski i wiemy, że każdy dzień był dla nas dobrym doświadczeniem. Wiemy też, jakich błędów unikać, a co robić i co nam wychodzi na plus.

Będziecie świętować w Ostródzie. Z tortem?
— Tego nie wiem, nie przewiduję, ale życie zaskakuje. Na pewno będzie lampka szampana, bo przecież trzeba wznieść toast.

A jakie torty wam najbardziej smakują?
— W zespole jest kilka osób, więc dobry tort musi mieć kilka smaków. O upodobaniach kolegów nie będę mówił. Swoje smaki znam i o nich słówko. Nie przepadam za słodyczami, ale w wyjątkowych sytuacjach nie marudzę i kosztuję. Lubię torty orzechowo-kawowo-czekoladowe. No, kakaowe też. Trzeba tort jeszcze elegancko czymś zakropić. Myślę tu o dobrym alkoholu.

A nie o bitej śmietanie?
— Bita najlepsza jest tylko ze świeżymi truskawkami. Do tortu chyba lepszy alkohol... Nie lubię mdłych mas ani kremów. Tort musi smakować!

Czego wam życzyć na kolejne dwadzieścia lat?
— Zdrowia! Potrzebne jest nam dobre samopoczucie na scenie i poza nią. Ale marzy mi się, aby zachować zdrową przyjaźń w zespole — co najmniej taką, jaka jest teraz. Chciałbym też, aby nie opuszczała nas wena twórcza — chcemy tworzyć jak najlepiej. Chcemy za te kilka lat zaśpiewać szczerze jeszcze raz: „Chociaż życia nie mam na medal, nic bym nie zmieniał, nic bym nie sprzedał”.

Ada Romanowska
Uwaga! To jest archiwalny artykuł. Może zawierać niaktualne informacje.