Polecamy

Malowanie igłą

2009-07-10 00:00:00

Szał gorących ciał? Tatuażyści w wakacje mają pełne ręce roboty. — Ludzie przychodzą do nas jak do sklepu spożywczego. Myślą, że za chwilę wyjdą z tatuażem na ramieniu jak z chlebem pod pachą — mówi Marcin Stefaniuk, tatuażysta. — Nie ma tak dobrze. Trzeba czekać dwa tygodnie.


Różyczka czy wąż? Do wyboru, do koloru. W tatuażu wszystko jest dozwolone — wystarczy chcieć.
— Kiedyś były modne tribale, czyli czarne tatuaże, a w tym roku szałem są gwiazdki, ale na szczęście już wychodzą z mody. Całą drogę mleczną już wytatuowałem! — śmieje się Marcin Stefaniuk. — Robiłem też dużo dziwactw. Częste są kropki nad ustami u kobiet, niczym pieprzyk. Faceci też mają zabawne pomysły — nietoperz w okularach przeciwsłonecznych albo kurczak z tasakiem — jak z kreskówki. Kobiety najczęściej tatuują sobie kark, a mężczyźni ramiona. Ale nie jest to regułą. Najdziwniejsze miejsca to chrząstka w uchu albo miejsce nad uchem. Albo pięta. Tego jednak nie polecam, bo tatuaże schodzą. Naskórek na pięcie szybko się ściera. Ale miejsce zależy od upodobań i mody.

Maszyna do szycia.
Moda na tatuaże jest tak stara jak sama ludzkość. Najstarszy tatuaż odkryto na ciele mumii egipskiej sprzed 2200 r. p.n.e. A skąd nazwa? Z krzyku. Angielski żeglarz James Cook był świadkiem wbijania w skórę narzędzia z barwnikiem z orzechów. Tubylcy krzyczeli: tattoo! W Polsce do niedawna mało kto decydował się na tatuaż, bo kojarzyło się to z subkulturą więzienną. Sytuacja zmieniła się wraz z pojawieniem się profesjonalnego sprzętu do tatuowania. Dzisiaj do robienia tatuaży używa się specjalnych maszynek elektrycznych. Mechanizm składa się z dwóch elektromagnesów, które dzięki ruchom przyciągania i odpychania przekazują impuls mechanicznej pałeczce, do której przyczepiona jest igła. Takie urządzenie pozwala na wykonanie około 50 nakłuć w ciągu sekundy.
— Maszynka działa prawie jak maszyna do szycia — tłumaczy Marcin. — Igła wbija się na milimetr w skórę. Jednak maszynka to nie pojemniczek z barwnikiem. Maczam igłę niczym pędzel w odpowiednim kolorze i tatuuję skórę.

Noga Żakliny.
Boli? — Dla jednych to wielkie przeżycie, inni mówią, że nic nie czują — twierdzi tatuażysta. — Kobiety porównują tatuowanie z pracą depilatora, a inne twierdzą, że jest to bardzo przyjemne.
— To wcale nie boli — zapewnia Żaklina Krzemień-Kurowska, która do Olsztyna przyjechała z Ostrołęki. — To już mój drugi raz, ale pierwszy tatuaż. Muszę go skorygować. Ktoś, kto mi go wcześniej robił, miał chyba niesprawną rękę. Na początku wyglądał ładnie, ale z biegiem czasu coś się zaczęło dziać z rysunkiem. Wzór niby ładny, ale kiepskie wykonanie — trzeba go poprawić. Zawsze chciałam mieć tatuaż. Zdecydowałam się na łydkę, bo zawsze mogę go przykryć — a to spodniami, a to dłuższym butem.
— Dziś takie czasy, że z tatuażem nie trzeba się kryć — dodaje Robert Kurowski, mąż Żakliny. — Prawie każdy ma tatuaż, więc już nawet rysunki na ciele nie rażą po oczach. Dlatego marzy mi się, by wytatuować sobie całe ciało. Na razie mam trzy tatuaże, ale zbieram już wzory, żeby zrealizować swoje plany. Skąd mi się wzięła miłość do tatuaży? Tak po prostu — zawsze chciałem je mieć.
— Tatuaż nigdy mi się nie znudzi i nigdy nie będę chciała go usunąć — podkreśla Żaklina. — A jak będę miała 50 lat? To będę miała następnych pięć tatuaży!
— Zawsze można usunąć tatuaż laserem — podpowiada Marcin. — Rozbija się ziarno pigmentu na drobiny. Te potem są wchłaniane przez organizm. Tatuaż po prostu znika.

Ada Romanowska

Zrobienie i gojenie się tatuażu trwa ok. 2 tygodnie.
Cena: mały rysunek można już mieć od 100 zł. Duży? Ceny maksymalnej nie ma.
Uwaga! To jest archiwalny artykuł. Może zawierać niaktualne informacje.