— U nas bosa stopa zaczyna być symboliczna, gdyż jest odstępstwem od normy. A w krajach tropikalnych bosonogi facet nie zwraca niczyjej uwagi, bo jest jednym z wielu — opowiada Wojciech Cejrowski, który poprowadzi w Olsztynie Paradę Bosych Stóp.
ADA: Przeprowadzi pan olsztyniaków boso po mieście. My już zacieramy ręce, a pan zaciera... stopy?
WOJTEK: Nie zacieram. Ja raczej moje stopy ignoruję. Kiedy człowiek sporo chodzi boso, jego stopy przypominają sobie, że homo sapiens pochodzi z afrykańskiej sawanny. Natura zaczyna reagować na bodźce i dość szybko odtwarza grubą podeszwę, podobną do podeszwy psa, czy każdego innego dzikiego zwierzęcia. To z powodu tej grubej podeszwy mogę sobie komfortowo chodzić po żwirze. Czuję tyle samo, co pani przez podeszwę w trampkach. Wystarczy pochodzić boso dwa tygodnie. Stopa sama sobie poradzi. Wiedzą to dzieci, gdy wyjadą na wieś na wakacje — na początku wakacji trochę kłuje, ale pod koniec sierpnia biegają po rżyskach.
ADA: Jaką symbolikę mają bose stopy w krajach, w których pan bywa?
WOJTEK: Nie mają żadnej. To raczej u nas bosa stopa zaczyna być symboliczna, gdyż jest odstępstwem od normy. A w krajach tropikalnych bosonogi facet nie zwraca niczyjej uwagi, bo jest jednym z wielu.
ADA: Pan zawsze chodzi na luzie?
WOJTEK: Niestety w tej waszej okropnej, zniewalającej i biurokratycznej Unii Europejskiej za chodzenie na bosaka po mieście można dostać mandat. Kiedy kręciłem „Boso przez świat” w Sewilli, policjant nakazał mi założenie butów, bo... „gdyby pan wszedł na szkło, to mógłbym pan żądać od władz miasta odszkodowania za złe sprzątanie”. Chore tu macie przepisy i coraz mniej swobody osobistej.
ADA: Ale nie zawsze można swobodnie zdjąć buty.
WOJTEK: Zawsze, gdy klimat na to pozwala. I nie chodzi wyłącznie o temperaturę gruntu pod stopami. Klimat to także atmosfera kulturowa. Na pasterkę idę w butach nie tylko z powodu zimna, ale także ze względu na szacunek dla ludzi dookoła mnie. Na ślub w lipcu poszedłbym w butach, ale już na weselu mógłbym buty zdjąć.
ADA: Bosy, w naszym znaczeniu, to biedny. Czy wszędzie tak do tego podchodzą?
WOJTEK: Nie wszędzie. Na wyspach Pacyfiku żyją szczęśliwi ludzie, a klimat nie wymaga od nich ubrania ani obuwia. Chodzą po miękkim białym piasku i buty byłyby niepotrzebnym utrudnieniem. Na ogromnych obszarach Brazylii jedynym obuwiem, jakie mają ludzie, są gumowe klapki — nic innego im nie jest potrzebne. Na co dzień chodzą boso, a od święta, na rozkład do kościoła, zakładają te klapki.
ADA: Twierdzi pan, że prawdziwy świat można poznać tylko robiąc to, co tubylcy. Na ile Polak, Europejczyk musi się przełamać, by stać się „tubylcem”?
WOJTEK: Przełamać? Jeśli ktoś musi się przełamywać, to znaczy, że chyba źle wybrał kierunek podróży. To powinna być przyjemność, a nie przełamywanie własnego oporu. To powinno być wchodzenie w tubylczą kulturę z ciekawości, a nie z oporami, z obrzydzeniem, wbrew sobie... Ja się nie przełamuję, raczej z wypiekami na twarzy myszkuję sobie pośród obcych kultur, jak mały chłopiec, któremu po raz pierwszy pozwolono wejść do warsztatu zegarmistrzowskiego dziadka.
Ada Romanowska
Program Festiwalu Strefa Przygody:
21 sierpnia
• godz. 16-20 — festyn „W 80 dni dookoła świata”, Stare Miasto
• godz. 19 — uroczyste otwarcie festiwalu: Elżbieta Dzikowska, Jose Torres, Paolo Cozza, amfiteatr
22 sierpnia
• godz. 12-13 —
Parada Bosych Stóp z Wojciechem Cejrowskim — zbiórka na skwerze przed budynkiem sądu (vis a vis CH ALFA), pochód na Stare Miasto
• 13-18.30 — Podpisywanie książek i zdjęcia z Wojciechem Cejrowskim — namiot przy scenie staromiejskiej
• godz. 20 — Ale Meksyk! — show Wojciecha Cejrowskiego — amfiteatr
23 sierpnia
• godz. 10-18 — park gier i sportów z całego świata — Targ Rybny, Park Zamkowy
• godz. 10-18 — Strzelnica Paintball Sport — trawnik za pomnikiem Kopernika
• godz. 12.45-19 — spotkania z podróżnikami: Dariusz Morsztyn, Jaś Mela, Piotr Pogon, Marcin Gienieczko — namiot w fosie zamkowej
Codziennie:
• godz. 15-21 — Oko na Travel Channel, namiot w fosie pod zamkiem
• godz. 15-19 — Wystawa fotograficzna Finnmarkslopet 2009, Spichlerz
Wstęp wolny na wszystkie imprezy.
WOJTEK: Nie zacieram. Ja raczej moje stopy ignoruję. Kiedy człowiek sporo chodzi boso, jego stopy przypominają sobie, że homo sapiens pochodzi z afrykańskiej sawanny. Natura zaczyna reagować na bodźce i dość szybko odtwarza grubą podeszwę, podobną do podeszwy psa, czy każdego innego dzikiego zwierzęcia. To z powodu tej grubej podeszwy mogę sobie komfortowo chodzić po żwirze. Czuję tyle samo, co pani przez podeszwę w trampkach. Wystarczy pochodzić boso dwa tygodnie. Stopa sama sobie poradzi. Wiedzą to dzieci, gdy wyjadą na wieś na wakacje — na początku wakacji trochę kłuje, ale pod koniec sierpnia biegają po rżyskach.
ADA: Jaką symbolikę mają bose stopy w krajach, w których pan bywa?
WOJTEK: Nie mają żadnej. To raczej u nas bosa stopa zaczyna być symboliczna, gdyż jest odstępstwem od normy. A w krajach tropikalnych bosonogi facet nie zwraca niczyjej uwagi, bo jest jednym z wielu.
ADA: Pan zawsze chodzi na luzie?
WOJTEK: Niestety w tej waszej okropnej, zniewalającej i biurokratycznej Unii Europejskiej za chodzenie na bosaka po mieście można dostać mandat. Kiedy kręciłem „Boso przez świat” w Sewilli, policjant nakazał mi założenie butów, bo... „gdyby pan wszedł na szkło, to mógłbym pan żądać od władz miasta odszkodowania za złe sprzątanie”. Chore tu macie przepisy i coraz mniej swobody osobistej.
ADA: Ale nie zawsze można swobodnie zdjąć buty.
WOJTEK: Zawsze, gdy klimat na to pozwala. I nie chodzi wyłącznie o temperaturę gruntu pod stopami. Klimat to także atmosfera kulturowa. Na pasterkę idę w butach nie tylko z powodu zimna, ale także ze względu na szacunek dla ludzi dookoła mnie. Na ślub w lipcu poszedłbym w butach, ale już na weselu mógłbym buty zdjąć.
ADA: Bosy, w naszym znaczeniu, to biedny. Czy wszędzie tak do tego podchodzą?
WOJTEK: Nie wszędzie. Na wyspach Pacyfiku żyją szczęśliwi ludzie, a klimat nie wymaga od nich ubrania ani obuwia. Chodzą po miękkim białym piasku i buty byłyby niepotrzebnym utrudnieniem. Na ogromnych obszarach Brazylii jedynym obuwiem, jakie mają ludzie, są gumowe klapki — nic innego im nie jest potrzebne. Na co dzień chodzą boso, a od święta, na rozkład do kościoła, zakładają te klapki.
ADA: Twierdzi pan, że prawdziwy świat można poznać tylko robiąc to, co tubylcy. Na ile Polak, Europejczyk musi się przełamać, by stać się „tubylcem”?
WOJTEK: Przełamać? Jeśli ktoś musi się przełamywać, to znaczy, że chyba źle wybrał kierunek podróży. To powinna być przyjemność, a nie przełamywanie własnego oporu. To powinno być wchodzenie w tubylczą kulturę z ciekawości, a nie z oporami, z obrzydzeniem, wbrew sobie... Ja się nie przełamuję, raczej z wypiekami na twarzy myszkuję sobie pośród obcych kultur, jak mały chłopiec, któremu po raz pierwszy pozwolono wejść do warsztatu zegarmistrzowskiego dziadka.
Ada Romanowska
Program Festiwalu Strefa Przygody:
21 sierpnia
• godz. 16-20 — festyn „W 80 dni dookoła świata”, Stare Miasto
• godz. 19 — uroczyste otwarcie festiwalu: Elżbieta Dzikowska, Jose Torres, Paolo Cozza, amfiteatr
22 sierpnia
• godz. 12-13 —
Parada Bosych Stóp z Wojciechem Cejrowskim — zbiórka na skwerze przed budynkiem sądu (vis a vis CH ALFA), pochód na Stare Miasto
• 13-18.30 — Podpisywanie książek i zdjęcia z Wojciechem Cejrowskim — namiot przy scenie staromiejskiej
• godz. 20 — Ale Meksyk! — show Wojciecha Cejrowskiego — amfiteatr
23 sierpnia
• godz. 10-18 — park gier i sportów z całego świata — Targ Rybny, Park Zamkowy
• godz. 10-18 — Strzelnica Paintball Sport — trawnik za pomnikiem Kopernika
• godz. 12.45-19 — spotkania z podróżnikami: Dariusz Morsztyn, Jaś Mela, Piotr Pogon, Marcin Gienieczko — namiot w fosie zamkowej
Codziennie:
• godz. 15-21 — Oko na Travel Channel, namiot w fosie pod zamkiem
• godz. 15-19 — Wystawa fotograficzna Finnmarkslopet 2009, Spichlerz
Wstęp wolny na wszystkie imprezy.