Wtorek, 9 czerwca 2026

PRL śmieszy do łez

2010-05-10 00:00:00

— Rudy 102 jest jak Rambo — przyznaje Giovanni Castellanos, Kolumbijczyk z pochodzenia, reżyser z zawodu i szef Sceny Margines z zamiłowania.

9 maja 1966 roku po raz pierwszy w telewizji pokazano „Czterech pancernych i psa”. Dla Polaka to kultowy serial. A dla Kolumbijczyka żyjącego w Polsce?
— Nie śmieszy mnie ten serial wcale. Wolę „Rejs”, „Misia” albo „Seksmisję”. Te tytuły bardziej na mnie działają, bo rzeczywistość wojenna mnie nie bawi, ale za to PRL śmieszy do łez.

Jak sądzisz — dlaczego ten serial jest ważny dla Polaków?
— Rudego 102 porównałbym do amerykańskiego Rambo. Amerykanie przegrali wojnę w Wietnamie i nie potrafili się z tym pogodzić. Mieli wielki kłopot, więc wymyślili Rambo, który wygrał dla nich tę wojnę. Podobnie było w przypadku „Czterech pancernych i psa”. Polacy wygrali II wojnę światową, ale ponieśli olbrzymią ofiarę, bo przez kolejne pięćdziesiąt lat Związek Radziecki przeciągał polskie nieszczęście. Załoga czołgu stała się więc bohaterem narodowym. To właśnie ona wygrała dla Polski wojnę. Rudy 102 to symbol tego zwycięstwa. Ale czy jest się z czego cieszyć?

No właśnie, jest?
— Największa wygrana bitwa Polaków to Grunwald. Ale to było 600 lat temu! Ile można czerpać z tego sukcesu?

Pochodzisz z kraju, w którym seriale to niemalże dobro narodowe. Masz swój kultowy kolumbijski tasiemiec?
— „Czterej pancerni” określają pewien etap w historii Polski, a kolumbijskie seriale stały się kultowe, bo były albo śmieszne, albo super zagrane. Nie miały jednak historycznego kontekstu, nie były elementem rzeczywistości. Nie przemycały informacji, jak rządziła władza i jak żyli ludzie. Po prostu nie mieliśmy takiej sytuacji, żeby o niej opowiadać. A seriali jest u nas multum. Porównałbym to do dzisiejszych polskich telenowel. Czy za jakiś czas ktoś się będzie specjalnie odnosił do „Klanu”?

Ada Romanowska
Uwaga! To jest archiwalny artykuł. Może zawierać niaktualne informacje.