— Przyjedź na wakacje do Polski. Twój samochód już tam jest — twierdzi Łukasz L.U.C Rostkowski. Artysta wystąpi w piątek w Olsztynie.
Co robisz, gdy się obudzisz?
— Jeśli nie muszę od razu biec do kopalni, czyli do studia, staram się przypomnieć, co mi się śniło. Noc jest dla mnie teleportacją do innego wymiaru. Mam dwa życia. Zawsze muszę się chwilę zaklimatyzować, zanim rozpocznę działania w tej części kosmosu. No i przeciąganie się... Przeciągam się rano jak budowa polskich autostrad!
O czym wtedy myślisz?
— Często o tym, co wydarzyło się po tamtej stronie powiek. Nie mam w zwyczaju zbyt długo się wylegiwać. Mam to wielkie szczęście, że nie biegam do pracy na godzinę siódmą. Mimo to, zaraz po przeciągnięciu, zwykle nawet bez śniadania, wbijam się w labirynty twórczości bądź w jej pochodną — maile, wywiady. Codziennie mam milion spraw.
A kiedy najczęściej myślisz o Polsce?
— Codziennie. Zarówno jak wychodzę na klatkę i oblewa mnie gęsty smród z meliny, która rządzi klatką, w której mieszkam, jak i gdy stoję w korku. Myślę też w chwilach, gdy spotykam się ze wspaniałymi ludźmi, którzy razem ze mną walczą o lepsze jutro. Myślę o kraju faktycznie bardzo dużo — zarówno w pozytywnych jak i bardzo negatywnych aspektach.
Być Polakiem... co to według ciebie znaczy?
— Być może to rozumieć muzykę Chopina, w ten specyficzny polski sposób... A może to poczucie przynależności do bardzo specyficznej grupy, która wiele przeszła? Może Solidarność? Nie wiem. A może kombinatorstwo, które historia przyspawała nam do plemników. Przyjedź na wakacje do Polski. Twój samochód już tam jest.
Czego może nauczyć nas historia?
— Wszystkiego o człowieku. Historia ostatniego kryzysu gospodarczego pokazuje, że nasze zacofanie miewa pozytywne strony.
A czego nauczyła ciebie?
— Proszę wybaczyć, ale o tym moglibyśmy rozmawiać miesiącami. Ale w kilku słowach — zwykle najpierw wygrywa silniejszy, ale ostatecznie cnotliwy. Historia oprócz fascynujących anegdot i rozbudzania wyobraźni, daje mi przede wszystkim dystans i wyrozumiałość do dzisiejszej rzeczywistości.
Dlaczego trzeba zrozumieć Polskę?
— Aby być tu szczęśliwym. Myślę, że bez tego czeka nas w Polsce sporo frustracji i irytacji. Szosy naszpikowane strażniczkami lasu i krzyżami w połączeniu z fotoradarami i krajobrazem blokowisk, wymalowanych jak kazachstańska kopia legolandu, nie poprawia samopoczucia. Wiedza o tym, co przeszli nasi przodkowie, powinna dawać nam poczucie dobrobytu, a przynajmniej więcej wyrozumiałości.
Ada Romanowska
L.U.C. wystąpi w piątek, 16 lipca o godz. 19 w amfiteatrze podczas Festiwalu Piosenki Inteligentnej „Bez Lipy”. Bilety: 10 zł. Imprezę organizuje MOK.
W piątek, 23 lipca o godz. 17 w planetarium będzie można zobaczyć klip L.U.C-a z gościnnym udziałem Urszuli Dudziak „O energocyrkulacji i szczęściu”. W programie też m.in. filmy Tomasza Bagińskiego i Grzegorza Jonkajtysa. Wstęp wolny.
— Jeśli nie muszę od razu biec do kopalni, czyli do studia, staram się przypomnieć, co mi się śniło. Noc jest dla mnie teleportacją do innego wymiaru. Mam dwa życia. Zawsze muszę się chwilę zaklimatyzować, zanim rozpocznę działania w tej części kosmosu. No i przeciąganie się... Przeciągam się rano jak budowa polskich autostrad!
O czym wtedy myślisz?
— Często o tym, co wydarzyło się po tamtej stronie powiek. Nie mam w zwyczaju zbyt długo się wylegiwać. Mam to wielkie szczęście, że nie biegam do pracy na godzinę siódmą. Mimo to, zaraz po przeciągnięciu, zwykle nawet bez śniadania, wbijam się w labirynty twórczości bądź w jej pochodną — maile, wywiady. Codziennie mam milion spraw.
A kiedy najczęściej myślisz o Polsce?
— Codziennie. Zarówno jak wychodzę na klatkę i oblewa mnie gęsty smród z meliny, która rządzi klatką, w której mieszkam, jak i gdy stoję w korku. Myślę też w chwilach, gdy spotykam się ze wspaniałymi ludźmi, którzy razem ze mną walczą o lepsze jutro. Myślę o kraju faktycznie bardzo dużo — zarówno w pozytywnych jak i bardzo negatywnych aspektach.
Być Polakiem... co to według ciebie znaczy?
— Być może to rozumieć muzykę Chopina, w ten specyficzny polski sposób... A może to poczucie przynależności do bardzo specyficznej grupy, która wiele przeszła? Może Solidarność? Nie wiem. A może kombinatorstwo, które historia przyspawała nam do plemników. Przyjedź na wakacje do Polski. Twój samochód już tam jest.
Czego może nauczyć nas historia?
— Wszystkiego o człowieku. Historia ostatniego kryzysu gospodarczego pokazuje, że nasze zacofanie miewa pozytywne strony.
A czego nauczyła ciebie?
— Proszę wybaczyć, ale o tym moglibyśmy rozmawiać miesiącami. Ale w kilku słowach — zwykle najpierw wygrywa silniejszy, ale ostatecznie cnotliwy. Historia oprócz fascynujących anegdot i rozbudzania wyobraźni, daje mi przede wszystkim dystans i wyrozumiałość do dzisiejszej rzeczywistości.
Dlaczego trzeba zrozumieć Polskę?
— Aby być tu szczęśliwym. Myślę, że bez tego czeka nas w Polsce sporo frustracji i irytacji. Szosy naszpikowane strażniczkami lasu i krzyżami w połączeniu z fotoradarami i krajobrazem blokowisk, wymalowanych jak kazachstańska kopia legolandu, nie poprawia samopoczucia. Wiedza o tym, co przeszli nasi przodkowie, powinna dawać nam poczucie dobrobytu, a przynajmniej więcej wyrozumiałości.
Ada Romanowska
L.U.C. wystąpi w piątek, 16 lipca o godz. 19 w amfiteatrze podczas Festiwalu Piosenki Inteligentnej „Bez Lipy”. Bilety: 10 zł. Imprezę organizuje MOK.
W piątek, 23 lipca o godz. 17 w planetarium będzie można zobaczyć klip L.U.C-a z gościnnym udziałem Urszuli Dudziak „O energocyrkulacji i szczęściu”. W programie też m.in. filmy Tomasza Bagińskiego i Grzegorza Jonkajtysa. Wstęp wolny.