— Chcę żeby moje opowiadania nie tylko wzbogaciły życie wewnętrzne, ale w ogóle życie przedłużyły — opowiada Skiba, który 14 stycznia będzie promował swoją książkę „Opowiadania podwodne”.
Zima ci służy?
— Czuję się wyśmienicie! Gorzej czuje się mój samochód, bo został doszczętnie zasypany przez gęsty śnieg.
Zawsze można wziąć szczoteczkę i trochę poszaleć.
— No i poszaleję trochę, bo nie mam innego wyjścia. Zima zmusza ludzi do pewnych działań, których na ogół nie wykonujemy. Ludzie chwytają za łopatę i inne archaiczne przyrządy. Osoby starsze dzięki odśnieżaniu przypominają sobie czyny społeczne z czasów PRL-u, kiedy malowano trawę na zielono i porządkowano chodniki przed przyjazdem pierwszego sekretarza. Takie odśnieżanie to też darmowa siłownia. Po co wykupywać sobie karnety w ekskluzywnych miejscach, kiedy mamy darmowe ćwiczenia na świeżym powietrzu? Taki kawał chodnika do odśnieżenia może zrobić z faceta kawał chłopa! A jeszcze będzie dżentelmenem, bo jego kobieta się nie poślizgnie i nie stłucze sobie tyłka.
A niektórzy zimę nazywają horrorem...
— Szczególnie faceci, kiedy odśnieżają samochody i mają za krótkie szczoteczki. Brudzą im się brzuchy. Ja zazwyczaj noszę czarne spodnie i zawsze się upaćkam. Dotknę albo progu samochodu, albo ochlapanych drzwi, no rzeczywiście horror! Biały śnieżek jest ładny tylko na wierzchu, pod spodem przeważają kolory czarno-brązowe. Zima zdecydowanie deformuje garderobę.
Lepiej zostać w domu z książką w ręku. Polecisz jakąś?
— Czytanie książek to dobre zajęcie dla muzyków rockowych. Zimą jest mniej koncertów niż latem, więc ja zawsze wykorzystuję mrozy na zaległe lektury. Pewnie zaskoczę wszystkich, bo czytam literaturę poważną. Ostatnio czytam rzecz o Czeczenii — „Wieżę z kamienia” Wojtka Jagielskiego. Ale fascynuje mnie też tematyka terrorystyczna i pochłaniam książki o legendarnej grupie Baader-Meinhof. Ale oczywiście nie zagłębiam się tylko w tak ponurą tematykę, bo czytam też „Dzienniki” Jarosława Iwaszkiewicza.
A „Opowiadań podwodnych” nie polecasz?
— (śmiech) To jest jak najbardziej poważna literatura rozrywkowa! Badania naukowe wykazały, że ludzie z poczuciem humoru żyją dłużej. Ja wychodzę naprzeciw tym badaniom, bo chcę żeby pojawił się uśmiech na twarzy czytelnika. Chcę żeby moje opowiadania nie tylko wzbogaciły życie wewnętrzne, ale w ogóle życie przedłużyły. To zbiór moich mniej znanych tekstów, między innymi felietonów. Publikowałem je od zawsze w poważnej prasie literackiej — w „BruLionie”, „Lampie i Iskrze Bożej” i „Przegięciu pały”. Teraz z tego wszystkiego zrodził się Skiba w pigułce.
A skąd tytuł? Rzucasz nas na głęboką wodę?
— W czasach PRL-u określenie „podwodne” określało podziemie. Poza tym część tych opowiadań podnosi ciśnienie, a pod wodą jest przecież ciśnienie zupełnie inne niż na powierzchni ziemi. Ale nie uważam się za pisarza, bo pisanie jest dla mnie zabawą. Są gry językowe, mieszanie konwencji, a czasem pojawiają się nawet problemy filozoficzne. Tak, zdecydowanie jest to Skiba w pigułce. Zaskoczyły mnie dobre recenzje tej książki — porównywano mnie nawet do Mrożka! Zapraszam więc na spotkanie w Olsztynie bardzo gorąco. Będę nie tylko ja i mój kolega Konjo, który zasypie słuchaczy swoją poezją. Będzie też film o mojej działalności w stanie wojennym, w czasach PRL-u i aktywności w Pomarańczowej Alternatywie. Sam się zadziwiłem, bo film „Byłem figurantem w SB” wyszedł bardzo ciekawy i ujawnia dokumenty z IPN-u — materiały bezpieki i milicyjne. Telewizja dokopała się do mojej teczki, bo sam nie miałem potrzeby i czasu. Nie chciałem zresztą oglądać się w przeszłość. Obejrzałem się jednak nie tylko wstecz, ale i film obejrzałem — zaskoczył mnie na plus. Publikowane są również zdjęcia z mojego aresztowania w ''81 roku, kiedy byłem młody, szczupły i przystojny. Ktoś uznał, że stare historie Skiby są ciekawe. Jasne, że są. I książka też jest ciekawa, nie zapominajcie!
Ada Romanowska
SKiba&Konjo Show odbędzie się 14 stycznia w Grawitacji o godz. 20. Wstęp: 5 zł.
— Czuję się wyśmienicie! Gorzej czuje się mój samochód, bo został doszczętnie zasypany przez gęsty śnieg.
Zawsze można wziąć szczoteczkę i trochę poszaleć.
— No i poszaleję trochę, bo nie mam innego wyjścia. Zima zmusza ludzi do pewnych działań, których na ogół nie wykonujemy. Ludzie chwytają za łopatę i inne archaiczne przyrządy. Osoby starsze dzięki odśnieżaniu przypominają sobie czyny społeczne z czasów PRL-u, kiedy malowano trawę na zielono i porządkowano chodniki przed przyjazdem pierwszego sekretarza. Takie odśnieżanie to też darmowa siłownia. Po co wykupywać sobie karnety w ekskluzywnych miejscach, kiedy mamy darmowe ćwiczenia na świeżym powietrzu? Taki kawał chodnika do odśnieżenia może zrobić z faceta kawał chłopa! A jeszcze będzie dżentelmenem, bo jego kobieta się nie poślizgnie i nie stłucze sobie tyłka.
A niektórzy zimę nazywają horrorem...
— Szczególnie faceci, kiedy odśnieżają samochody i mają za krótkie szczoteczki. Brudzą im się brzuchy. Ja zazwyczaj noszę czarne spodnie i zawsze się upaćkam. Dotknę albo progu samochodu, albo ochlapanych drzwi, no rzeczywiście horror! Biały śnieżek jest ładny tylko na wierzchu, pod spodem przeważają kolory czarno-brązowe. Zima zdecydowanie deformuje garderobę.
Lepiej zostać w domu z książką w ręku. Polecisz jakąś?
— Czytanie książek to dobre zajęcie dla muzyków rockowych. Zimą jest mniej koncertów niż latem, więc ja zawsze wykorzystuję mrozy na zaległe lektury. Pewnie zaskoczę wszystkich, bo czytam literaturę poważną. Ostatnio czytam rzecz o Czeczenii — „Wieżę z kamienia” Wojtka Jagielskiego. Ale fascynuje mnie też tematyka terrorystyczna i pochłaniam książki o legendarnej grupie Baader-Meinhof. Ale oczywiście nie zagłębiam się tylko w tak ponurą tematykę, bo czytam też „Dzienniki” Jarosława Iwaszkiewicza.
A „Opowiadań podwodnych” nie polecasz?
— (śmiech) To jest jak najbardziej poważna literatura rozrywkowa! Badania naukowe wykazały, że ludzie z poczuciem humoru żyją dłużej. Ja wychodzę naprzeciw tym badaniom, bo chcę żeby pojawił się uśmiech na twarzy czytelnika. Chcę żeby moje opowiadania nie tylko wzbogaciły życie wewnętrzne, ale w ogóle życie przedłużyły. To zbiór moich mniej znanych tekstów, między innymi felietonów. Publikowałem je od zawsze w poważnej prasie literackiej — w „BruLionie”, „Lampie i Iskrze Bożej” i „Przegięciu pały”. Teraz z tego wszystkiego zrodził się Skiba w pigułce.
A skąd tytuł? Rzucasz nas na głęboką wodę?
— W czasach PRL-u określenie „podwodne” określało podziemie. Poza tym część tych opowiadań podnosi ciśnienie, a pod wodą jest przecież ciśnienie zupełnie inne niż na powierzchni ziemi. Ale nie uważam się za pisarza, bo pisanie jest dla mnie zabawą. Są gry językowe, mieszanie konwencji, a czasem pojawiają się nawet problemy filozoficzne. Tak, zdecydowanie jest to Skiba w pigułce. Zaskoczyły mnie dobre recenzje tej książki — porównywano mnie nawet do Mrożka! Zapraszam więc na spotkanie w Olsztynie bardzo gorąco. Będę nie tylko ja i mój kolega Konjo, który zasypie słuchaczy swoją poezją. Będzie też film o mojej działalności w stanie wojennym, w czasach PRL-u i aktywności w Pomarańczowej Alternatywie. Sam się zadziwiłem, bo film „Byłem figurantem w SB” wyszedł bardzo ciekawy i ujawnia dokumenty z IPN-u — materiały bezpieki i milicyjne. Telewizja dokopała się do mojej teczki, bo sam nie miałem potrzeby i czasu. Nie chciałem zresztą oglądać się w przeszłość. Obejrzałem się jednak nie tylko wstecz, ale i film obejrzałem — zaskoczył mnie na plus. Publikowane są również zdjęcia z mojego aresztowania w ''81 roku, kiedy byłem młody, szczupły i przystojny. Ktoś uznał, że stare historie Skiby są ciekawe. Jasne, że są. I książka też jest ciekawa, nie zapominajcie!
Ada Romanowska
SKiba&Konjo Show odbędzie się 14 stycznia w Grawitacji o godz. 20. Wstęp: 5 zł.