Wtorek, 9 czerwca 2026

Skrzypce jak whisky

2010-02-04 00:00:00

Takiego skrzypka z Olsztynie nie słyszy się często. Janusz Wawrowski ma 27 lat, a już jest uznanym muzykiem nie świecie. W filharmonii zagra koncert Arama Chaczaturiana.



— Kiedy zacząłem grać na skrzypcach, miałem sześć lat. Zawsze bardzo chciałem grać właśnie na tym instrumencie. Nikt mnie nie namawiał. Na ten pomysł wpadłem w wieku trzech lat i do tamtej chwili namawiałem rodziców, żeby zapisali mnie do szkoły muzycznej. Oczywiście kopałem też piłkę z chłopakami — nie byłem dziwakiem na podwórku. Jednak to skrzypce były dla mnie najważniejsze. To dziwne, bo w rodzinie nikt nie grał zawodowo. Rodzina tylko pogrywała sobie na fortepianie, ale nie profesjonalnie. Mama jednak mi opowiadała, że lubiłem oglądać w telewizji ludowe kapele. Zaraziłem się tym muzycznym entuzjazmem i złapałem bakcyla. Nie było już bata — musiałem iść do szkoły muzycznej i to jak najwcześniej. Rodzice sobie wymyślili, że zapiszą mnie jako siedmiolatka, a ja chciałem już iść dwa lata wcześniej. Po negocjacjach poszedłem w wieku sześciu lat. Byłem bardzo uparty.

Kaprysy i nałóg
Janusz jest dziś jednym z najwybitniejszych skrzypków młodego pokolenia. Ukończył z wyróżnieniem Uniwersytet Muzyczny w Warszawie, uczył się też u profesora Yaira Klessa oraz u Salvatore Accardo. Zdobył wiele nagród na prestiżowych festiwalach. Nagrał solową partię skrzypiec do muzyki z hollywoodzkiego filmu „Evening” autorstwa zdobywcy Oskara Jana A. P. Kaczmarka. Jest jedynym polskim skrzypkiem, który wykonuje podczas jednego koncertu 24 Kaprysy Niccolo Paganiniego.
— Jestem bardzo wdzięczny za talent, jaki dostałem kiedyś od kogoś — opowiada muzyk. — Oczywiście włożyłem dużo pracy w to, aby osiągnąć sukces. Muzyk jest jak sportowiec — musi cały czas podtrzymywać formę. Dwa dni bez skrzypiec już daje się odczuć i muszę trochę poćwiczyć, żeby grać na najwyższym poziomie. Ale jak jadę na wakacje, skrzypce zostawiam w domu. Oczywiście takie wypady zdarzają się rzadko, ale nie przesadzam. Odpoczynek to odpoczynek. Staram się jednak nie brać urlopu przed koncertem, bo po dłuższym rozstaniu z instrumentem, potrzebuję ze dwóch tygodni na rozpęd. Kocham skrzypce, ale rozumiem, że czasem trzeba uciec od miłości i złapać oddech. Zastanawiam się też czasami, czy skrzypce nie są moim nałogiem. Chyba jednak są... Bo muzyka silnie wpływa na emocje — prawie jak whisky!

Hip-hop i Queen
Muzyk zagra w Olsztynie koncert skrzypcowy Arama Chaczaturiana. Warto przyjść?
— Oczywiście, zapraszam nawet hip-hopowca! — zachęca muzyk. — Słuchanie innej muzyki nie musi zaburzyć wcale miłości do hip-hopu. Słuchanie różnorodnych dźwięków pomaga lepiej rozumieć swój ukochany gatunek. Sam się o tym przekonałem. Kiedyś byłem szalonym ortodoksem i poza muzykę klasyczną nosa nie wystawiałem. Ale pękły lody i zrozumiałem, że każda muzyka czegoś uczy. Muzyka poważna prowadzi człowieka na wyższy poziom życia duchowego i skłania do namysłu nad życiem. Muzyka rozrywkowa — poprzez swoją lekkość — pomaga zrozumieć klasykę. Brzmi dziwnie? Oczywiście nie da się przenieść chwytów z kawałków zespołu Queen do koncertu Beethovena, ale można poszerzyć swoją wrażliwość. Warto więc dać szansę Chaczaturianowi. Muzyka jest przecież wyjątkową sztuką, która na całym świecie brzmi tak samo. Nie potrzeba tłumacza, bo jej język jest uniwersalny. Nawet naukowcy stwierdzili, że słuchanie przyjemnej dla ucha muzyki wpływa świetnie na pracę mózgu. Ale co tam badania — warto samemu sprawdzić. Nie trzeba czytać badań, żeby to stwierdzić. Wystarczą uszy i wrażliwość.

Janusz Wawrowski o Chaczaturianie
Historia koncertu jest niebywała, bo Chaczaturian napisał go pod przymusem. Rosjanie zamknęli go w domu pracy twórczej i kazali tworzyć. Powiedzieli: albo kompozycja, albo zsyłka na Sybir. Artysta nie miał wyjścia — siadł i pisał. Nie wiem — albo się przestraszył, albo zdenerwował, ale stworzył genialny koncert — połączenie słowiańskiej duszy z klimatem orientu. Zapewniam, że słuchacze będą zadowoleni.

Ada Romanowska

Janusz Wawrowski zagra 5 lutego w filharmonii o godz. 19. Zagra także Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej pod batutą Piotra Sułkowskiego. W programie utwory Chaczaturiana: Koncert skrzypcowy, Suita z baletu „Gajane” i Suita z baletu „Spartakus”. Bilety po 22 zł (normalne)
Uwaga! To jest archiwalny artykuł. Może zawierać niaktualne informacje.