Wtorek, 9 czerwca 2026

Zwycięstwo w trójwymiarze

2010-08-13 00:00:00

Cuda się zdarzają. Potwierdza to wygrana bitwa Polaków z bolszewikami 15 sierpnia 1920 roku. 90 lat po tym sukcesie Jerzy Hoffman bierze kamerę i filmuje tę historię. I to też będzie cud, bo zdjęcia zostaną zrealizowane w technice 3D, za które odpowiada człowiek z Warmii — Andrzej Waluk. Takiego filmu w Polsce jeszcze nie było.


— W tej chwili kręcimy sceny batalistyczne na poligonie — opowiada nam Jerzy Hoffman, reżyser „Bitwy warszawskiej 1920”. — Pracujemy od rana do nocy i na nic nie mamy czasu.
W tle słychać hałas, jakiś wybuch — dzieje się, bitwa właśnie się rozgrywa. Ale film — jak przyznaje reżyser — nie będzie podręcznikiem historii. Co prawda znajdzie się w tym obrazie wiele faktów, postaci historycznych na czele z Józefem Piłsudskim i Włodzimierzem Leninem, ale sama oś fabularna jest już czystą konfabulacją. Nie oznacza to jednak, że twórcy filmu nie dbają o realia. Na planie nie brakuje więc autentycznego sprzętu z tamtych czasów.
— Film powinien zawierać wszelkie walory wielkiego widowiska, ukazując w scenach batalistycznych szarżę kawalerii, ataki piechoty na bagnety, czołgi, auta pancerne, pociągi, balony obserwacyjne i samoloty tamtych lat — wylicza reżyser. — Film opowie o epizodach ekstremalnych, bo ekstremalnym był czas, o którym będzie mówił.

W stepie szerokim
Wielkie wyzwanie stawia Jerzy Hoffman przed filmowcami. Ale przy „Bitwie” pracuje najlepszy specjalista od filmów 3D. Andrzej Waluk, operator kamery stereoskopowej, czyli tej od głębi obrazu, pochodzi z Olsztynka i nie ma przy nim mocnych. Sam też zna swoją wartość.
— Jestem autorem pierwszego w Polsce filmu 3D „W poszukiwaniu trzeciego wymiaru” — opowiada o sobie filmowiec. — Otrzymałem honorowe wyróżnienie podczas Fifth Ever 3-D Movie Video Competition w Kalifornii. Zostałem uhonorowany nagrodą „Talent Roku 2007”, którą przyznała mi Fundacja Środowisk Twórczych w Olsztynie.
— Mam szczęście, że będzie ze mną pracował Andrzej Waluk — cieszy się Sławomir Idziak, operator „Bitwy”, nominowany w 2002 roku do Oscara za zdjęcia do „Helikoptera w ogniu” Ridleya Scotta. — Andrzej jest na bieżąco i zna się na rzeczy. Mam poczucie, że nasz film będzie na tyle dobry, że utrwali się pewien polski standard filmów 3D i w przyszłości wielu moich kolegów będzie z tego korzystało.
Czy tak będzie? Operator z Olsztynka ma nie tylko dobre oko i zmysł techniczny, ale przede wszystkim potrafi pracować w ekstremalnych warunkach. Bitwa Polaków z bolszewikami to dla niego nic trudnego. Dwa lata temu wędrował z kamerą przez stepy i pustynię Gobi. Filmował Mongolię w trójwymiarze, ale i pokazywał Polskę napotkanym pasterzom. Nakładał im na nos okulary 3D, rozkładał ekran i wyświetlał filmy.

Temperatura uczuć
Na ekranie zaroi się od gwiazd. Szarą maciejówkę Józefa Piłsudskiego włoży Daniel Olbrychski, ulubiony „historyczny” aktor Hoffmana. Obok niego w role pomniejszych herosów wcielą się m.in. Jerzy Radziwiłowicz, Andrzej Seweryn, Wojciech Malajkat, Olgierd Łukaszewicz, Wiktor Zborowski i Borys Szyc.
— Przez 15 lat jeździłem konno, ćwiczyłem między innymi skoki — podkreśla Borys Szyc, filmowy Jan. — Teraz te umiejętności wreszcie będę mógł wykorzystać w „Bitwie warszawskiej”.
— Chciałbym bardzo, aby ten film był bardzo atrakcyjny, żeby poszło na niego młode pokolenie — puentuje Jerzy Hoffman. — W moim filmie ważne jest też napięcie, temperatura uczuć, charaktery i postawy ludzkie Bo to ludzie stanęli na drodze rewolucyjnych doktrynerów. Podzieleni, często skłóceni na co dzień, po prostu nie wyrazili zgody na to, aby im to życie urządził ktoś obcy.

Ada Romanowska
Uwaga! To jest archiwalny artykuł. Może zawierać niaktualne informacje.