Sobota, 8 października 2022

Ciemna strona księżyca pod kopułą planetarium

2013-03-23 12:00:00 (ost. akt: 2013-03-22 22:11:51)

Podziel się:

— Cały album zaczyna się biciem serca i kończy się biciem serca, i przechodzi w kolejne. Tak jakby ktoś umierał i rodził się na nowo — mówi Dariusz Naworski, pomysłodawca obchodów 40-lecia wydania albumu Pink Floydów „The Dark Side Of The Moon”. Spotkanie odbędzie się w niedzielę, 24 marca o godz. w olsztyńskim Planetarium.

Aby uczcić 40. rocznicę w olsztyńskim Planetarium odbędzie się „Księżyc w poetyce Pink Floydów”, czyli wspólne odsłuchanie płyty. Jak to będzie wyglądało?
— Być może wiele osób spodziewa się czegoś niezwykłego, bo ta muzyka jest niezwykła. Będą jej towarzyszyły pokazy w 3D i w niektórych utworach pokazy tańca, przygotowane przez pracownię tańca Pryzmat.

O Floydach opowie Piotr Metz.
— Moim zdaniem to największe guru muzyczne w Polsce. Wyjątkowe jest też to, że wszystkie działania zrobione są niekomercyjnie, nie ma żadnych sponsorów wszyscy, którzy pomagali przy tym projekcie, robili to za darmo. Jest to wytwór społecznego ruchu. Zaproszenia rozdane były wśród fanów zespołu. Nie było informacji gdzie te zaproszenia są, ale jak ktoś chciał to dotarł do mnie albo do Planetarium i je zdobył.

Płyta Pink Floydów nadal budzi wiele emocji.
— Przekaz tej płyty jest cały czas aktualny, tak samo dziś, jak w 1973 roku. Zaproszenia, które zostały przygotowane na ten pokaz zawierają tłumaczenia tekstów tak, żeby każdy mógł na spokojnie przeczytać i przeanalizować album, który mówi o wzajemnych nieporozumieniach, żądzy pieniądza, przemijającym i straconym czasie.

Czemu ten album jest taki wyjątkowy?
— W 1973 roku nie było jeszcze tak rozbudowanych komputerów, tak rozbudowanej technologii która pozwalała w łatwy sposób stworzyć taką płytę. Odbywało się to w bardzo mozolnej, ciężkiej pracy, trwało to bardzo długo. Nagrywano na taśmach analogowych, magnetofonach wielościeszkowych i to wymagało bardzo dużej pracy.

Jak powstawały te utwory?
— Nagrywanie dźwięków to był bardzo duży trud, zespół sam chodził w różne miejsca i je nagrywał. Jest taki utwór „Time” do którego dźwięki były nagrywane u zegarmistrza. Z prostych dźwięków codziennego życia stworzony jest wspaniały album. Nie wiem czy ktoś przy dzisiejszej technice byłby w stanie nagrać tak wspaniały album z takimi efektami i takimi pomysłami.
Sylwia Sławińska

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Szymon #1032292 | 188.146.*.* 23 mar 2013 14:58

    No coz,ja o imprezie wiem od dawna i zdobylem 2 zaproszenia dla mnie i brata. Pink Floyd kocham od zawsze. Mam tylko jedna uwage: "wieloscieszkowy"? Litosci.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Adrian #1032186 | 88.156.*.* 23 mar 2013 12:59

    Ciekawi mnie w jaki sposób dystrybuowane były zaproszenia, chyba jedynie wśród znajomych Pana Dariusza. Planetarium twierdzi, że nie ma zaproszeń i odsyła do Planety 11 - tam nikt o wydarzeniu nic nie wie. Sama promocja imprezy też zasługuje na uznanie - jeden artykuł w Naszym Olsztyniaku 3 dni przed spotkaniem.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz