Sobota, 3 grudnia 2022

By miał normalne dzieciństwo

2014-03-30 10:00:00 (ost. akt: 2014-03-28 20:46:08)

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

Podziel się:

Piotruś ma sześć lat i talent do opowiadania. Tekst bajki o Czerwonym Kapturku potrafi wyrecytować z pamięci, podobnie jak przepis na babcine koktajle. Największe marzenie rodziców? By miał normalne dzieciństwo.

Chłopczyk urodził się w 26 tygodniu ciąży i ważył niewiele ponad kilogram. Kiedy miał 1,5 roku lekarze przekazali rodzicom diagnozę: Piotr cierpi na porażenie mózgowe.
— Kiedy urodził się Piotruś trójka jego rodzeństwa była już praktycznie dorosła — opowiada Marzenna Nosek, mama. — Był wcześniakiem, który potrzebował maksymalnej troski. To wywróciło nasze życie do góry nogami. Uczyliśmy się od podstaw, jak wychowywać niepełnosprawne dziecko. Dzięki rodzicom spotykanym w czasie turnusów rehabilitacyjnych dowiadywaliśmy się, gdzie szukać pomocy. I tak trafiliśmy pod skrzydła Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”.

Marzenie o bieganiu


Fundacja pomaga m.in. w sfinansowaniu turnusów rehabilitacyjnych. Są one niezbędne, by chłopczyk mógł funkcjonować. Rodzice w ubiegłym roku na własny koszt przeprowadzili operację fibrotomii, czyli nowatorskiej metody likwidowania przykurczy. Zabieg odbył się w Krakowie. Rodzice musieli zebrać na niego ponad 11 tys. złotych. Niestety, Piotruś wciąż nie chodzi normalnie, bo jego nogi nie zginają się tak jak u zdrowego dziecka.
— Ma ogromne problemy z poruszaniem się, z równowagą. Nie biega, ktoś musi być zawsze w pobliżu, bo każda nierówność czy podwyższenie powoduje, że się przewraca — dodaje pani Marzena. — Ma też bardzo słabe ręce. Nie potrafi utrzymać w dłoni ołówka, a od września idzie do szkoły. Może okazać się, że będzie potrzebować komputera, by na nim pisać. Teraz też musimy kupić specjalne ortezy, które ułatwią mu chodzenie. Kosztują ponad 2 tysiące złotych, a z funduszu otrzymamy zaledwie tysiąc złotych refundacji. Koszty rehabilitacji, dojazdów do specjalistów są ogromne, a pracuje tylko tata chłopczyka. Mama swoje życie podporządkowała walce o zdrowie synka.

Z dnia na dzień


Dziś chłopczyk jest oczkiem w głowie całej rodziny. Rozpieszcza go rodzeństwo — 28-letnia Patrycja, 25-letni Borys i 20-letni Michał.
— Naszym wieczornym rytuałem jest czytanie bajek. Kiedyś zaczytywaliśmy się w Czerwonym Kapturku. Pewnego dnia kompletnie mnie zaskoczył. Nie potrafił jeszcze czytać, a wyrecytował niemal całą bajkę z pamięci. Nie pomylił ani jednego słowa — wspomina pani Marzenna. — Dzielnie radzi sobie ze swoją niepełnosprawnością. Może jest słabiutki, ale intelektualnie na szczęście nie odbiega od normy. I jest strasznym gadułą. Nie myślę, co będzie w przyszłości. Ważny jest kolejny, dobry dzień, który uda się przeżyć.
Kajot



Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB