Wtorek, 29 listopada 2022

Dziecko pod ścisłym nadzorem, czyli książeczka obowiązkowa

2015-06-28 12:00:00 (ost. akt: 2015-06-26 17:31:36)

Autor zdjęcia: Paweł Kicowski

Podziel się:

Książeczka Zdrowia Dziecka będzie elementem dokumentacji medycznej. Każdy lekarz będzie miał obowiązek wprowadzać w niej dane na temat leczenia malucha. Czy to będzie bat na nieodpowiedzialnych rodziców? Specjaliści są sceptyczni.

Do jednego z warszawskich szpitali na początku roku trafiło 3,5-letnie dziecko w stanie skrajnego wyczerpania. Matka nigdy nie była z nim u lekarza. Przykład olsztyński. Do poradni w szpitalu dziecięcym zgłosiła się matka 11-miesięcznego dziecka z infekcją. Maluch pojawił się u lekarza pierwszy raz od urodzenia. Żadna poradnia nie mogła upomnieć się o szczepienia, bo rodzice nigdzie go nie zapisali. To właśnie ma zmienić ujednolicona książeczka zdrowia. Ma być elementem systemu monitorowania losów dziecka, m.in. pod kątem zapewnienia mu właściwej opieki medycznej. Będzie dokumentem medycznym w którym znajdą się wszystkie dane na temat stanu zdrowia dziecka, przebiegu leczenia, informacje o szczepieniach, badaniach, zabiegach itd.

— Myślę, że z pewnością będzie to ułatwienie dla samych rodziców. To dokument, w którym obok wizyt w poradni rodzinnej będą zapisywane również te w ambulatorium, gabinetach prywatnych. A do tych ostatnich danych lekarz prowadzący często nie ma dostępu — ocenia Anna Lipińska, pediatra, kierownik Poradni Medycyny Rodzinnej w szpitalu dziecięcym. — Natomiast jeżeli chodzi o poradnie medycyny rodzinnej, to obowiązuje już dokumentacja elektroniczna. Dane są w systemie i w każdej chwili można je sprawdzić.
Dotychczas książeczki zdrowia dziecka miały różną formę i zawartość, a prowadzenie i wypełnianie nieobowiązkowe dla personelu medycznego.

— Oczywiście plusem takiego rozwiązania jest to, że w książeczce znajdą się informacje o wizytach w ambulatorium, czy po godzinie 18. Będąc u lekarza np. w innym mieście, będzie miał ze sobą dokumentację medyczną — dodaje Anna Lipińska. — Minusem jest to, że lekarz rodzinny oprócz wpisania danych do systemu, będzie musiał je również wpisać do książeczki. A to wszystko wydłuży czas wizyty, niezwiązany z samym badaniem małego pacjenta.
Lekarz przyznaje jednak, że książeczka ułatwi kontrolę rodziców, którzy nie zgłaszają się na wizyty.
— Do około 1,5 roku życia dziecka jest ono monitorowane pod kątem szczepień. Następny obowiązkowy bilans rodzic musi przeprowadzić, kiedy pociecha ma sześć lat. I wówczas pilnuje tego szkoła — tłumaczy pediatra. — Jeśli chodzi o pozostałe bilanse — czyli ocenę stanu zdrowia 2 czy 4-latka, są one nieobowiązkowe. To rodzice decydują, czy zgłoszą się z dzieckiem do lekarza.

Lekarz jednak podkreśla, że dzięki informacjom w mediach, maleje liczba nieodpowiedzialnych rodziców.
— Wydaje mi się, że już położne powinny dopilnować rodziców, by tuż po urodzeniu dziecko było przypisane lekarzowi rodzinnemu. A dziś
często się zdarza, że dziecko nie istnieje w systemie, ponieważ nie jest zapisane do żadnej poradni medycyny rodzinnej. Nie wiemy, co się z nim dzieje. I wtedy może dochodzić do zaniedbań — uważa.
Katarzyna Janków-Mazurkiewicz

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Dady #1764948 | 31.6.*.* 29 cze 2015 14:07

    Kolejki ogromne w przychodniach, lekarze tylko czekają by posmarować to nie dziwcie si, że niektórzy nie chcę odwiedzać tego chorego systemu

    ! - + odpowiedz na ten komentarz