Wtorek, 29 listopada 2022

Ta rodzina czuje bluesa. A Wy?

2015-07-02 09:48:09 (ost. akt: 2015-07-02 09:52:50)
Marek Marcinkowski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy zaraża miłością do bluesa swojego wnuka Olka.

Marek Marcinkowski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy zaraża miłością do bluesa swojego wnuka Olka.

Autor zdjęcia: Arch. prywatne

Podziel się:

Fani czarnej muzyki na ten moment czekają przez cały rok. Już 2 lipca startuje czternasta edycja Międzynarodowego Festiwalu Olsztyńskie Noce Bluesowe. Poznajcie ludzi, którzy naprawdę czują bluesa.

— Od piętnastu lat jestem stałym gościem Nocy Bluesowych. Razem z mężem, Andrzejem uwielbiamy ten gatunek muzyczny i nie jesteśmy w tym odosobnieni. Od lat mam swoją paczkę, z którą zawsze chodzimy na koncerty — mówi Barbara Walacik, olsztynianka, fanka bluesa. — Przyjeżdżają do mnie znajomi z Gdańska, Szczecina, Grudziądza. Bakcyla do bluesa złapał też mój brat, rodzina z Olsztyna. Na festiwal zawsze przyjeżdża również siostra męża z Gdańska.
Podkreślają, że znają renomę festiwalu i bardzo lubią bluesa. Każdy wieczór po koncertach jest okazją do burzliwych dyskusji. O tym, co się bardziej podobało, kto zagrał lepiej, kto urzekł.
— Dziś w końcu udaje mi się w pełni realizować swoją pasję. I w tym roku mamy wykupione bilety i już nie możemy się doczekać — dodaje.

A ta edycja festiwalu będzie wyjątkowa. Potrwa aż cztery dni. Czeka nas seria bezpłatnych koncertów na starówce i wiele ciekawych wydarzeń w amfiteatrze. Coś dla siebie znajdą miłośnicy bluesowych standardów, ale i blues rockowych eksperymentów. Czekają nas noce pełne gwiazd, jak podkreśla Marek Marcinkowski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury. Fanem bluesa nie bez powodu jest też jego dzięwięcioletni wnuk — Olek.
— Słuchaliśmy bluesa i wnuk powiedział do mnie — dziadek: blues jest spoko! — opowiada. — Nie miał wprawdzie jeszcze okazji być uczestnikiem Nocy Bluesowych, ale dużo słucha jej w domu. I oczywiście podczas odwiedzin u dziadków. Osobiście lubimy bluesa również jako muzykę taneczną. Mało ludzi wie, że jest styl taneczny, który nazywa się bluesem właśnie.

Organizator Nocy podkreśla, że festiwalowi przybywa młodej widowni.
— Młodzi ludzie poszukują gatunku, obszarów muzycznych, bo nie mają jeszcze określonych preferencji — ocenia. — W muzyce poszukują autentyzmu, muzyki, która nie jest plastikowa, obłudna, komercyjna. Wiek dorastania jest czasem, kiedy walczy się z obłudą. Kiedy jest się idealistą. A blues spełnia takie wymagania.
Katarzyna Janków-Mazurkiewicz

Rodzina Barbary Walacik żyje bluesem i nie odpuszcza żadnej edycji Olsztyńskich Nocy Bluesowych.
Fot. Arch. prywatne
Rodzina Barbary Walacik żyje bluesem i nie odpuszcza żadnej edycji Olsztyńskich Nocy Bluesowych.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB