środa, 1 lutego 2023

Rak piersi to nie wyrok ani powód do wstydu

2015-10-12 11:05:09 (ost. akt: 2015-10-12 11:06:08)

Podziel się:

Autor zdjęcia: Kamil Zaręba

Kobiety z rakiem piersi mogą liczyć na ich wsparcie. O pomocy, której mogą spodziewać się spodziewać panie walczące z chorobą mówi Marianna Kunikowska, prezes Olsztyńskiego Towarzystwa „Amazonki”.

— Komu pomagają „Amazonki”?
— Na nasze wsparcie może liczyć każda kobieta walcząca z rakiem piersi. Każdy, kto do nas zadzwoni czy skontaktuje się z nami mailowo bądź przyjdzie osobiście do naszej siedziby w godzinach naszych dyżurów. Wyszkolone przez nas ochotniczki odwiedzają też olsztyńskie oddziały, na których leżą pacjentki po operacjach raka piersi. Otrzymują od nas materiały na temat tego, jak mają ćwiczyć, otrzymują płyty z instrukcją na temat rehabilitacji. Kobiety, które się do nas zapiszą, mogą uczestniczyć w zajęciach rehabilitacyjnych w czterech punktach Olsztyna: w LO V przy ulicy Krasickiego. Domu Kultury „Alternatywa” przy ulicy Profesorskiej, Poliklinice i Olsztyńskiej Szkole Wyższej przy ulicy Bydgoskiej. W klubie również się wspieramy. Szczególnie młode amazonki, które mają dużo wątpliwości i poszukują odpowiedzi na wiele pytań. Członkinie Olsztyńskiego Towarzystwa Amazonki mogą liczyć nie tylko na spotkania z rehabilitantami, ale przede wszystkim mogą liczyć na życzliwość i pomoc, której potrzebują.

— W jakim wieku są amazonki?
— Naszymi wolontariuszkami są kobiety w wieku od 32 lat do 92 lat. Ta 92-latka regularnie przychodzi na dyżury i uczestniczy w ćwiczeniach. Raz w miesiącu mam spotkania, w których uczestniczą lekarze różnych specjalności, bądź przedstawiciele firm, które oferują sprzęt dla pacjentek w trakcie leczenia raka piersi. Odwiedzamy też olsztyńskie szkoły ponadgimnazjalne, gdzie uwrażliwiamy dziewczyny jak ważne jest samobadanie piersi. Zachęcamy, by nauczyły się robić to dokładnie, by zdały sobie sprawę z tego jak jest to ważne. By, jeśli zauważą coś niepokojącego, poszły do lekarza, a nie udawały, że nic się nie dzieje. Rozwiewamy wątpliwości i staramy się walczyć z lękiem, którego powodem jest głównie niewiedza. Myślę, że w tej ponad 25-letniej historii „Amazonek” rak piersi przestaje być chorobąwstydliwą. Kiedyś mówiło się, że rak to wyrok. Teraz tak nie jest, jeśli diagnoza będzie postawiona odpowiednio wcześnie. Mamy koleżanki, które żyją ponad 30 lat po pierwszej operacji. Miały nawrót choroby, ale zwyciężyły. Zdrowie jest w naszych rękach.

— Skąd w amazonkach tyle energii?
— Oczywiście, że nie zawsze czujemy się dobrze. Motywuje nas chęć pomocy drugiemu człowiekowi. Dopóki nie złoży nas choroba, staramy się coś robić. Pocieszamy, wspieramy i staramy się pomagać. Prezesem jestem od 2000 roku i mogę powiedzieć, że dużo się zmieniło. Zaczynałyśmy w grupie około 30-40 osób. Dziś to już ponad 180 osób. Koleżanki wróciły teraz na przykład z ogólnopolskiej pielgrzymki amazonek na Jasną Górę. Wzięło w niej udział około 5 tysięcy osób. Pamiętam początki tych pielgrzymek, kiedy mieściłyśmy się w kaplicy. Dziś nie jest to już możliwe. Stąd tak ważne, by pomoc trafiła do jak największej liczby kobiet.
Kajot

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB