Wtorek, 29 listopada 2022

Gdy bił, nie zgłaszałam tego, bo bałam się zemsty



2015-12-01 15:27:09 (ost. akt: 2015-12-01 15:29:45)

Autor zdjęcia: PK

Podziel się:

Alkohol, bicie, wyzwiska, poniżanie. To jeszcze do niedawna była rzeczywistość pani Małgosi. Od trzech lat stara się poukładać swoje życie na nowo. Wszystko po to, by jej córka miała lepsze życie niż ona.


— W mojej rodzinie przemoc i alkoholizm przechodziły z pokolenia na pokolenie. Bicie i poniżanie towarzyszyły mi od najmłodszych lat. Ojciec okładał nas pięściami. Potrafił złapać za nogi i rzucić na podłogę. Mama tego nie widziała, sama w końcu wpadła w sidła uzależnienia od alkoholu  — przyznaje Małgosia, mama 16-letniej Marty. — Miałam piętnaście lat, kiedy najpierw zaczęłam eksperymentować ze środkami odurzającymi, potem był alkohol, narkotyki. Nie radziłam sobie z emocjami, z agresją w domu. Uciekłam więc w świat marginesu społecznego. Jestem pierwszą osobą w domu, która podjęła terapię i zaczęła głośno o tym mówić.

W dorosłe życie wkroczyła z balastem, którego nie mogła się pozbyć. Weszła więc ponownie w związek oparty na przemocy. Z mężczyzną starszym o piętnaście lat. Miała 19 lat, z tego związku urodziła się córka. Kiedy poznała kolejnego mężczyznę, uzależnionego od alkoholu i narkotyków, koszmar trwał. Znów na porządku dziennym było bicie i szykany. Małżeństwo przetrwało siedem lat.

— Mąż mnie bił, zdarzyło się, że groził, że wyrzuci mnie przez okno. Nie zgłaszałam tego na policję, bo bałam się jego zemsty. Nie potrafiłam uwolnić się z sytuacji, w której tkwiłam. Od dzieciństwa to był jedyny świat, który znałam. A wiadomo, że zawsze jest lepsze to, co znamy, niż to, co nieznane. Sama też zaczęłam zaglądać do kieliszka — dodaje. — I wtedy moje uzależnienie niemal doprowadziło mnie do śmierci. I choć nigdy nie byłam osobą wierzącą, po raz pierwszy zwróciłam się o pomoc do Boga. Nie mam zamiaru się wybielać. Doświadczałam przemocy, ale potem z ofiary stałam się katem. Moja córka jest strasznie okaleczona. Wychodzę z cienia. Dziś nigdy nie podniosłabym ręki na swoje dziecko.

Uciekła od oprawcy.

— Dziś uczę się życia na nowo. Wróciłam do szkoły, chcę studiować psychologię i resocjalizację. Swoją przyszłość chcę poświęcić dzieciom — tłumaczy. — Pracuję. Wychodzę z długów. Wiem, że stanę na nogi. Głęboko w to wierzę. Mam obok siebie wspaniałą córkę. Wiem, że też jest dorosłym dzieckiem alkoholika, bo jest moim dzieckiem. Mam tego świadomość. To ona mnie wiele razy prosiła: „mamo, przestań pić”. Przysięgałam na jej życie i dwie godziny później znów piłam. Od trzech lat się leczę. Dwa lata nie piję. W przyszłości chciałabym otworzyć dom dla dzieci z rodzin alkoholowych, pomagać im. By nie poszły drogą, którą ja wybrałam.

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. aneczka #1872362 | 80.55.*.* 3 gru 2015 13:00

    Nie od dziś wiadomo, że wiara czyni cuda. Życzę Pani wiary w siebie i to, że Pani może, nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla dziecka, wyjść z tej pętli.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. anika #1871575 | 31.61.*.* 2 gru 2015 16:26

    życzę powodzenia i gratuluję postawy ,wszystkiego dobrego ,trzymam kciuki .

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. elwirka #1870608 | 31.61.*.* 1 gru 2015 17:11

    podziwiam panią i kibicuję ,życzę powodzenia ze szczerego serca.

    Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Andrzej #1870564 | 83.9.*.* 1 gru 2015 16:11

    Masakryczna patologia - życzę wyjścia z tej beznadziejnej sytuacji i automatycznej amputacji ręki którą sięgnie pani po alkohol czy narkotyki. Jak można do czegoś takiego doprowadzić ?

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz