Czwartek, 29 września 2022

Męskie cierpienie kontra kobiece „nic mi nie jest”, czyli jak choruje ona, a jak on

2016-02-28 12:00:00 (ost. akt: 2016-02-28 21:26:02)

Autor zdjęcia: pixabay.com

Podziel się:

Kobieta zaczyna chorować przy 39 st.,facet przy 36,8 st. Ona walczy z chorobą, by nie dać się jej położyć do łóżka, bo tyle jest przecież do zrobienia. On walczy o życie, bo przecież ma straszny, ale to straszny katar...

Na męską i damską chorobę patrzymy oczami facetów i kobiet, którym zdarza się i chorować i opiekować się chorymi przedstawicielami płci przeciwnej. 


Chory on. Tak widzi ona. Stało się. Mój mężczyzna ma 37,2! Zaczyna się walka o życie i okrzyki „Kochanie, herbatkę”, „Skarbie, kanapeczkę”, „Myszko, pilocika”... Chory mężczyzna jęczy, kwęka, utyskuje i narzeka, że pomimo że biegasz na palcach, zaspokajasz potrzeby, jesteś na każde skinie, to nie, według niego nie poświęcasz mu dość uwagi. A przecież on właśnie umiera!!! Co z tego, że na katar. To nie jest zwykły katar, na jaki cierpią inni. Jego jest sto razy bardziej dokuczliwy. To karat bestia, przez który nie można chodzić, ale trzeba leżeć pod kołdrą i liczyć na podanie szklanki herbaty, miseczki rosołku, poprawienie poduszki... Aż dziwne, że kobietom nie przysługuje zwolnienie lekarskie na chorego męża, a potem urlop na reanimację po ciężkiej pracy pielęgniarki, kucharki, kelnerki i powierniczki przez 24 godziny na dobę i na odbudowę wiary w siebie. Bo przecież wszystko robię źle. Przynoszę wodę do picia, źle. Nie lubi. Niosę sok pomarańczowy, jeszcze gorzej. I tak narzeka, że syrop się wyleje, poduszka przemoknie, a on jest taki samotny....


Tak widzi on. No i przyszło. Przeziębienie. A żona mówiła, że brak szalika, czapki i rozpięta kurtka nie wyjdą na zdrowie. Zresztą powtórzy to wielokrotnie. To zabieganie: praca, dom — dom, praca. Zawieźć dzieci do szkoły, później na zajęcia dodatkowe i zrobić zakupy. Nazbierało się tego trochę. Halo! Tu jestem, i to na każde wezwanie. Faktycznie, zaczęło mnie jakby drapać w gardle, oczy przekrwione i to gorące czoło. I jeszcze coś mi wyskoczyło... O, tu tu... na ustach. To pewnie z zimna... Znaczy się przeziębiłem i to nie na żarty. Co teraz będzie? Czy moja rodzina zdaje sobie sprawę z zaistniałej sytuacji? Chyba nie do końca, bo nikt nie wszczyna alarmu. Więc zrobię to ja... Najpierw sięgnę po zestaw ratunkowy: gorąca herbata z miodem i czosnek. Ten drugi będzie na miejscu, jeżeli zaczyna się weekend. Dozowanie: ząbek lub dwa. Halo, czy ktoś tu jest i widzi co się dzieje?! Alarm!!! Mąż i tato w potrzebie! Wkładam ciepłe skarpety, szalik i kładę się do łóżka. Książka. Tak, ale do temperatury 37 stopni! Powyżej tego progu ścinają mi się już białka w oczodołach. Więc co? Pilot. Sięgam po niego niczym maskotkę i wskakuję pod koc. Żona przychodzi z herbatą i z politowaniem patrzy na faceta, który dogorywa... A ja? A ja nie chcę być twardy, chcę być miękki, słaby, chcę, by ktoś się mną zaopiekował....


A teraz zamieniamy role. To ona jest chora. Temperatura sięga już 38 stopni. Ciało przeszywają dreszcze. Boli mnie gardło, wszystkie mięśnie, a nawet końcówki włosów. Biorę wolne z pracy, umawiam się na pracę z domu. Uff! Szefowa, też kobieta, rozumie i się zgadza. Nie mogę się w pełni wyprostować, więc przygarbiona idę do kuchni zrobić herbatę. Po drodze zbieram rozrzucone przez dziecko zabawki, zmywam naczynia, które zasłaniają pół kuchni po tym, jak moi panowie sami robili śniadanie, żebym mogła odpocząć dłużej w łóżku. To odpoczywam przy dźwiękach szumiącej wody z kuchennego kranu. Siadam przy komputerze, w między czasie nastawiam pranie, ścieram kurze, trochę sprzątam w łazience. O, już 15. Niedługo wrócą z pracy i szkoły. Robię obiad. Obowiązkowo dwudaniowy, bo przecież mama była cały dzień w pracy. Wskakuję jeszcze na chwilę pod koc, bo cały czas mam dreszcze. Budzi mnie dźwięk klucza. Wpadają do środka. Podaję im obiad. Dziecko zdaje relacje ze szkoły. Mąż proponuje, żebyśmy poleżeli pod kocykiem... Ale ja patrzę na pełny zlew, więc mówię, że jeszcze tylko pozmywam. Odrabianie pracy domowej przejmuje mąż, ale dobrze, że ją sprawdzam, bo sporo wymaga poprawy... No i jeszcze muszę zrobić to i to i to... Bo przecież sami sobie nie poradzą...


Co widzi mąż. Przeziębiona kobieta jest jeszcze bardziej ...tajemnicza niż zazwyczaj. Tak właściwie, to w chorobie trudno prowadzi się dialog. I to nie tylko chodzi o ból gardła czy głowy. Jak więc rozpoznać potrzebę kobiety, kiedy ta nie potrafi ukryć swojego niedomagania? Nie wchodzimy w zawiłości kobiecej psychiki, która w „osłabionym” stanie jest jeszcze bardziej nieodgadniona. Robimy wszystko, aby pomóc jej i zarazem poradzić sobie z powszednimi obowiązkami. Może gorąca lipa z miodkiem, albo herbatka z cytryną? Ale to dopiero taka gra wstępna. Jeszcze nie to? Może więc pojadę do apteki po leki?
— Nie, nie trzeba! Mamy cały zestaw w szafce — słyszymy odpowiedź. Więc... Śniadanie. Tak, tak. Chora żona może i nie jest taka gadatliwa, ale coś na pewno by zjadła. To co? Jak to co? Jajecznica. Na tym na pewno się znamy. To nic, że szczypiorek na patelni ląduje jeszcze przed jajkiem... Tak właściwie schody dopiero pojawią się podczas przygotowania obiadu, bo dzisiaj kuchnia zamknięta, i kucharka nie pracuje! — Coś przygotuj! Może to, albo tamto... — słyszę od żony gdzieś z czeluści sypialni i czuję się, jakbym próbował lecieć na autopilocie. No więc z pewną nieśmiałością otwieram lodówkę. Jest! Ugotuję kiełbasę? Może uda się ją wyjąć z garnka, zanim dzieci najedzą się chipsów i czekolady. Później jeszcze odrobić z nimi lekcje, zagonić do mycia i położyć spać. Jak to wszystko ogarnąć? Oj, można się rozchorować od tego wszystkiego...


Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Polka #1943421 | 193.243.*.* 1 mar 2016 11:49

    Zapraszam do siebie: 1. Odrabianie pracy domowej zawsze przejmuje mąż; 2. Po drodze mąż zbiera rozrzucone przez dziecko zabawki; 3. Przeważnie mąż zmywa naczynia; 4. To mąż zagania dzieci do mycia i spania.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz