Niedziela, 17 stycznia 2021

Dom, dziecko i mop w ręku to nie tylko „babska sprawa”

2015-08-31 10:16:24 (ost. akt: 2015-08-31 10:34:31)

Autor zdjęcia: Bartosz Cudnoch

Podziel się:

Życie codzienne II Kobieta w naszym społeczeństwie nie ma lekko. Choć to powoli się zmienia, mężczyźni nadal uważają, że „kobieta powinna siedzieć w domu, a mężczyzna pracować”. Jak to zmienić? Olsztyńskie rodziny podpowiadają: iść na kompromisy, dzielić się obowiązkami.

Myślicie, że w waszych domach nie ma władców, tylko panuje demokracja? Cóż, możecie się pomylić. Badania CBOS pokazują prawdę na temat tego, jak dziś wygląda rola kobiet w rodzinie. W 82 proc. polskich domów tylko kobiety prasują. W 81 proc. tylko matki, żony i kochanki piorą, w 67 proc. gotują, w 58 proc. zmywają naczynia, sprzątają, robią świąteczne porządki. W tym czasie mężczyźni spotykają się ze znajomymi, godzinami grają w ulubione gry na komputerze. Jeśli są już zagonieni do pracy, to krzywda im się nie dzieje. Mężczyźni w domu częściej od kobiet zajmują się trzema czynnościami: wyrzucają śmieci; wykonują drobne naprawy; zlecają komuś pracę. W tym ostatnim przypadku wzywają fachowca i patrzą, jak męczy się z zepsutym zlewem.

— Mój mąż przychodzi z pracy o godzinie 16. Ja niestety pracuję do godz. 18, a muszę jeszcze dotrzeć do domu — mówi z emocją w głosie pani Iwona. — Mamy 8-letnią córkę. Rano to ja odprowadzam ją do szkoły, szykuję kanapki, pilnuję co zabiera ze sobą. Mąż — zarabia. Czasem zabierze małą ze świetlicy. Z reguły robi to moja teściowa.
Pani Iwona co wieczór gotuje obiad, pierze, prasuje ubrania wszystkich domowników. To nie koniec. W międzyczasie odrabia z dziewczynką lekcje, biegnie razem z nią po zakupy, rozmawia, utula do snu. Co robi w tym czasie jej mężczyzna? Siedzi w komputerze i zdobywa kolejne stopnie trudności w swojej ulubionej grze komputerowej. Odkurza, jeśli zostanie odpowiednio zmotywowany. W jaki sposób? Wielką awanturą, po której w domu panują tzw. „ciche dni”.
Jest jednak światełko w tunelu. Sytuację chcą zmienić inne młode małżeństwa, które starają się zburzyć stereotyp, że mężczyzna jest tylko od odpoczywania.

— Jedno z nad pracuje do godz. 15, drugie do godz. 16, więc dzielimy się obowiązkami. Ten, co wcześniej wraca odbiera dziecko ze szkoły, przygotowuje obiad, robi zakupy — mówi Krystyna Sadowska, mama 6,5-letniego Aleksandra. — Wymieniamy się też jeśli chodzi o pomaganie synowi w lekcjach. Mnie przypadła matematyka i język angielski. To tata wychodzi na basen, zabiera na spacery. Choć rzeczywiście, sprzątanie jest głownie moją domeną.
— U nas rodzinny grafik jest zaplanowany co do minuty — mówi pani Ania, mama 8-letniego Zacharego i 5-letniego Witolda. — Raz jedno z nas pracuje do południa, a drugie po południu, więc musimy się zorganizować, by chłopcy mieli opiekę. W domu jest jeszcze pies, choć on akurat jest najspokojniejszym członkiem rodziny (śmiech). Kiedy orientujemy się, że zabrakło nam godzin w grafiku wzywamy na pomoc pogotowie dziadkowe. To działa i jest bardzo pomocne.
Jak mówią rodziny — partnerstwo polega na kompromisach. I od uczenia się tej trudnej sztuki zależy rodzinne szczęście.
Katarzyna Janków-Mazurkiewicz


Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB